Skanlacje
Zaloguj się Zarejestruj się
  • Główna
  • Serie
  • Zakładki
  • Główna
  • Serie
  • Zakładki
Zaloguj się Zarejestruj się
Prev
Następny
Novel Info

86: Eighty-Six - Tom 5 - Rozdział 1:

Prev
Następny
Novel Info

Rozdział 1

Melancholia potworów

 

Rito Oriya dołączył do eskadry Spearhead dopiero wiosną ubiegłego roku – dwa lata po tym jak został Procesorem. Pierwszą linią obronną pierwszego okręgu było ostateczne miejsce utylizacji, do którego wysyłano Procesorów, którzy przetrwali zbyt długo. Wysyłano ich tam, aby zginęli w bitwie. Zwykle wysyłano tam tylko Procesorów z czwartym lub piątym rokiem służby, więc nominacja Rito zaledwie pod dwóch latach służby nastąpiła stosunkowo wcześnie… A raczej, było na to za wcześnie.

 

Republika wierzyła, że wojna z Legionem zakończy się po dziesięciu latach. W tym momencie powinien zakończyć się okres życia Legiony. Rito i pozostali Eighty-Sixterzy wiedzieli, że tak nie będzie, ale białe świnie nie wiedziały nic o polu bitwy i chciały szybko pozbyć się bydła, które trzymały na wojnę.

 

Nigdy nie zapomni dnia, w którym rozpoczęła się ofensywa na dużą skalę.

 

Uciekajcie, bachory! Nie obchodzi mnie, czy ukryjecie się w murach czy gdziekolwiek indziej – po prostu odejdźcie stąd i przeżyjcie!

 

Zachęceni wściekłym wrzaskiem starszego szefa konserwacji bazy, Rito i pozostałych dwudziestu dwóch ocalałych Procesorów weszło na pokład swoich wiernych partnerów – Juggernautów – i udali się na południe. Było to dokładnie w chwili, gdy rozległo się ostrzeżenie dotyczące upadku Gran Mur. Zaraz po tym, Opiekun, nieco starsza od niego dziewczyna ogłosiła koniec Republiki i Eighty-Sixterów.

 

Nie chcieli umierać pod rządami Republiki. Jeśli musieli zginąć, woleliby, żeby stało się to na polu bitwy Osiemdziesiątego Szóstego Sektora, gdzie polegli ich niezliczeni towarzysze. Ta właśnie myśl zaprowadziła ich nie w ramiona Republiki, ale do eskadry, która wezwała ich z fortyfikacji w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze. Szef obsługi Lev Aldrecht, powiedział, że ta Opiekunka jest osobą godną zaufania i podążenie za nią zwiększy ich szanse na przeżycie, ale Rito miał trudności z zaufaniem białej świni, której nigdy nie spotkał.

 

Aldrecht i jego załoga nie podążyli tam z nimi.

 

Jesteśmy kawałami gówna, które musiały stać i patrzeć jak wy, dzieci maszerujecie na śmierć.

 

Z jakiegoś powodu Aldrecht i pozostała ekipa konserwacyjna uśmiechnęli się, gdy to powiedzieli. Sądząc po wyrazie ich twarzy, wydawali się dziwnie odprężeni. Załoga konserwacyjna Osiemdziesiątego Szóstego sektora składała się z Eighty-Sixterów, byłych żołnierzy Republiki i pozostałych przy życiu dorosłych, którzy zaciągnęli się na początku wojny. Służba przy Juggernautach wymagała znacznych umiejętności i wiedzy technicznej, a ponieważ posiadali tę wiedzę, pozwolono im kontynuować pracę. Byli Eighty-Sixterami, a ich życie miało nieco większą wartość niż większości z nich.

 

Właśnie dlatego musieli patrzeć, jak te dzieci – żołnierze, których życie nie miało w porównaniu z ich żadnej wartości, maszerowały na śmierć w ciągu ostatniej dekady… Aldrecht i jego załoga prawdopodobnie przeklinali w głębi duszy swoją bezsilność i bezużyteczność przechodzącą przez ich serca przez cały czas.

 

Więc kręcenie się tutaj i pozwolenie, aby sterty złomu nas wymordowały, jest odpowiednią karą, rozumiesz…? Nie mamy, dokąd pójść, tylko tutaj.

 

W końcu zostaliby uwolnieni od tej winy. W końcu odpokutowaliby za grzechy pozostawienia innych na śmierć… Tak mówiły uśmiechy na ich twarzach, gdy nieśli na ramionach stare karabiny szturmowe, uniwersalne karabiny maszynowe i wyrzutnie rakiet, które Bóg wie, gdzie ukrywali.

 

Gdy Eighty-Sixterzy uciekali, usłyszeli dźwięki strzałów w kierunku bazy. Broń ta była słaba nawet w porównaniu z Juggernautem i nie służyła jako środek do przeciwstawienia się Legionowi. Aż nad zbyt znajomy dźwięk wieży Lowe kal. 120 mm. rozległ się po całym krajobrazie, a ogień z przeciwpiechotnych karabinów maszynowych Ameise dotarł do ich uszu. A potem w bazie zapadła wieczna cisza.

 

Kiedy dotarli do bazy obronnej w pobliżu frontu południowego, pierwsza jednostka obronna pierwszej okręgu południowego, Razor Edge, służyła jako główna siła. To był pierwszy raz, kiedy Rito widział tak wiele sił w jednym miejscu, ale ich liczba gwałtownie spadała w mgnieniu oka.

 

W momencie przybycia pomocy konflikt był już w toku. Siła jednostek składająca się w broni wielonożnej i piechoty pancernej przekroczyły terytoria Legionu z sąsiedniego kraju, Giadu. Były to perłowe Feldreßy, których nigdy wcześniej nie widział, a jednak w jakiś sposób wydawały mu się dziwnie znajome. Patrząc wstecz, zdał sobie sprawę, że jeden z tych Reginleifów mógł równie dobrze należeć do Shina.

 

“…Kapitan Nouzen.”

 

Chłopak, który służył jako kapitan pierwszej eskadry, do której przydzielono Rito. Chłopak był o trzy lata starszy, ale o cztery lata starszy pod względem doświadczenia bojowego. Po sześciu miesiącach w tej eskadrze Shin zakończył swoją kadencję i zdecydowano, że zostanie wysłany do eskadry Spearhead… Rito założył wówczas, że prawdopodobnie zginął w walce podczas misji specjalnego rozpoznania.

 

Rito powiedział Shinowi, że Aldrecht zmarł, ale nie powiedział mu o jego ostatnich słowach ani ostatnich chwilach. Pomyślał, że…. Shin byłby tym zasmucony. Shin, który wcielił się w rolę Grabarza, noszącego imiona i wspomnienia tych, którzy walczyli u jego boku, być może chciał w jakiejś formie zabrać ze sobą tego starego, upartego konserwatora.

 

Ale nie mógł zrozumieć.

 

Najwyższy wskaźnik ofiar wśród Procesorów miał miejsce albo w miejscu ich ostatecznej utylizacji, albo gdy byli nowicjuszami na początku swojej służby – kiedy nie wiedzieli nic o polu bitwy, wszelki potencjał jaki mogli mieć, był wciąż niewykorzystany i mogli zginąć pechowo przy najmniejszym uderzeniu. Rito spędził pierwsze sześć miesięcy, okres w jakim umierała większość nowicjuszy, w eskadrze Nosicieli Imion takich jak Shin i Raiden. Była to eskadra weteranów, więc ponosiła niewiele strat w porównaniu z innymi w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze…

 

Przyzwyczaił się do walki i nie musiał widzieć, jak towarzysz u jego boku został rozerwany na kawałki i miał szansę nauczyć się walczyć i przetrwać. A zanim Rito i jego towarzysze odeszli, zdobył umiejętności potrzebne do obrony swoich towarzyszy w bitwie, choćby w pewnym stopniu.

 

Więc Rito jeszcze się do tego nie przyzwyczaił. Ku przerażeniu… Shin, który kąpał się w nim tak często, że zyskał tytuł Grabarza, prawdopodobnie nigdy by tego nie zrozumiał.

 

Wyglądając przez okno pociągu, Rito widział tylko ciemność. Siedząc w tym pociągu, jadąc na kolejne pole bitwy, Rito patrzył na swoje odbicie w ciemnym oknie i szepnął do siebie ponurym tonem, aby nie obudzić śpiących obok niego przyjaciół. Głosem, który nie dosięga Grabarza, którego uszy potrafią wychwycić nawet głosy duchów.

 

„Kapitanie. Prawdę mówiąc, ja nadal… nadal boję się umrzeć. I wciąż boję się widoku śmierci innych.”

 

Ogłuszające wycie, niczym bestii, której rozerwano gardło, niosło się echem po drugiej stronie okna. To był dźwięk szybkiego pociągu jadącego po torach, który odbijał się echem w ciasnym, czarnym jak smoła tunelu. Wywoływał szczególnie podły nastrój u Shina i sprawił, że przypomniał sobie rzeczy, które wolałby zostawić pogrzebane. Ponieważ był zmuszony do słuchania nieustannego conditio na przemian wysokich i niskich tonów, Shin odszukał wspomnienia, które balansowały na krawędzi zapomnienia.

 

Znajdowali się w zachodniej kolei międzynarodowej dużych prędkości, a mianowicie na trasie Eaglefrost, obecnie przechodzącej przez tunel Korpusu Smoka. Linia, która niegdyś łączyła dawne Imperium Giad i Zjednoczone Królestwo, została częściowo przywrócona i niedawno otwarta dla celów wojskowych. Wzdłuż tej linii zbudowano tunel Korpusu Smoka, co czyni go najdłuższym tunelem wojskowym na świecie.

 

Legion wykorzystywał wszystko, co mógł znaleźć na ziemi, którą ukradł ludzkości, aby przynieść korzyści swoim operacjom, ale to samo tyczyło się ludzkości. Legion wykorzystywał stare linie kolei dużych prędkości, aby umożliwić ruch Morpho, a teraz, Autostradowy Korytarz został odzyskany i znów znalazł się w ludzkich rękach.

 

Oficerski samochód osobowy składał się z trzech rzędów skrzyniowych siedzeń naprzeciw siebie, po obu stronach. Siedzący w nich byli przeważnie ubrani w stalowoniebieskie barwy armii Federacji, ale było tam też kilku żołnierzy Eighty-Sixterów, dodając do tej mieszanki inne odcienie.

 

Oczy Shina zwęziły się, a ciche westchnienie wydobyło się z jego ust, gdy odwrócił swoje spojrzenie ku ciemnemu oknu. Jedenaście lat temu, podczas konwoju do obozu dla internowanych, usłyszał ten sam dźwięk zza ścian wagonu towarowego. Wepchnięto ich do pociągu towarowego przeznaczonego do przewozu bydła, w którym było tak ciasno, że nie było, gdzie się ruszyć.

 

Było jednak zupełnie inaczej niż wtedy, kiedy ciepło ciała tak wielu ludzi znajdujących się w bliskim sąsiedztwie, w połączeniu z brakiem wentylacji, utrudniało oddychanie. Wspomnienie tego, napełniło jego serce dziwny uczuciem dyskomfortu. Nagle stał się obiektem drwin i złośliwości zostając wysłanym w obce miejsce. A jednak nie pamiętał min, jakie często mieli jego rodzice lub brat – jego niezłomna tarcza. W tamtym czasie, Shin był niski jak na swój wiek, a ciągłe zamieszanie i przerażenie z tamtego okresu teraz pojawiło się na pierwszym planie jego umysłu.

 

To nie tak, że nie pamiętasz swojego dzieciństwa. Nie chcesz tego pamiętać.

 

W jego pamięci pojawił się głos przypominający srebrny dzwonek, przez co mimowolnie zmrużył oczy.

 

Ponieważ w ten sposób będziesz mógł myśleć, że rzeczy, które utraciłeś, które zostały Ci odebrane, nigdy nie istniały.

 

W ten sposób możesz nadal wierzyć, że ludzie są podli.

 

…To nie wszystko. To nie tak, że nie chcę pamiętać czy coś. Jednak fakt, że nie pamiętam, w niczym mi nie przeszkadza.

 

„-Shin.”

 

Odwracając się w kierunku głosu, jego wzrok padł na siedzenie po przeciwnej stronie, gdzie siedział Raiden.

 

„Jesteśmy prawie w mieście Rogvolod. Mówili, że jest tam dużo zimniej niż w Federacji, więc pamiętaj, żeby założyć płaszcz zanim wyjdziesz.”

 

„Racja.”

 

Pociąg mógł kursować tylko do terminalu tuż za tunelem. Następnie konieczna była zmiana rozstawu torów. Pociąg przewiózł kilka tysięcy żołnierzy i Juggernutów o wadze około dziesięciu ton. Ponowna wysyłka zajęłaby dużo czasu.

 

Kolej umożliwiła transport na dużą skalę z dużą skalę, umożliwiając tym samym przewóz znacznie większej liczby żołnierzy i sprzętu niż standardowy limit. Zatem, nawet jeśli Federacja była w przeszłości przyjaznym krajem i nawet jeśli była sojusznikiem Zjednoczonego Królestwa w wojnie z Legionem, pozwalając dużej liczbie broni i żołnierzy na bezpośredni wjazd do stolicy – prawdziwy węzeł tego kraju, nie był czymś, na co ta północna kraina patrzyła z sympatią.

 

„Ale człowieku, Zjednoczone Królestwo, hę…? Jakby, heh, naprawdę zaszliśmy dalej niż się spodziewaliśmy, prawda?”

 

„…Z pewnością.”

 

Dwa lata temu nikt z nich nie wyobrażał sobie opuszczenia Osiemdziesiątego Szóstego sektora. Pociąg, którym jechali przekraczał teraz północną granicę Federacji i jechał tunelem przecinającym pasmo górskie Korpus Smoka, kierując się do sąsiedniego kraju, którego nigdy nie poznali.

 

Zjednoczone Królestwo Roa Gracia. Kraina broni, wydobywania ropy i złota. Jedyny sojusznik Imperium Giad i jednocześnie jego stały, hipotetyczny wróg. Wraz z upadkiem cesarstwa była to obecnie jedyna pozostała monarchia despotyczna na kontynencie.

 

I kolejnym polem bitwy Pakietu Uderzeniowego Eighty-Sixterów.

 

 

„-Głównym celem naszej nadchodzącej operacji jest schwytanie jednostki dowódczej znajdującej się na froncie południowym Zjednoczonego Królestwa, identyfikator: Bezlitosna Królowa.”

 

Chociaż byli oficerami tak samo jak Procesorzy, oficerom terenowym Lenie, Grethe i Anette przydzielono oddzielny samochód. Miało to na celu utrzymanie autorytetu przełożonych, a także zapewnienie tajemnicy. Informacje w wojsku były ujawniane na zasadzie ograniczonej wiedzy i istniała znaczna rozbieżność między ilością informacji do których mieli dostęp dowódca i Procesor. Ich samochód osobowy pierwszej klasy był wyłożony drewnianymi panelami w kolorze bursztynu, a kiedy siedzieli wokół parkietowego stołu nad filiżankami parującej herbaty. Lena skinęła głową.

 

„Wiadomość od Legionu, której kapitan Nouzen był świadkiem podczas przejęcia podziemnego terminalu Charite, miała rzekomo prowadzić do jednostki dowódczej prawda?”

 

Była to również jedyna zachowana jednostka Ameise wyprodukowana za życia major Zelene Birkenbaum – twórczyni Legionu i badaczki pochodzącej z dawnego Cesarstwa Giad. Jej akta personalne nie zaginęły w zamęcie rewolucji, dzięki czemu zachowało się jej zdjęcie identyfikacyjne. Zespół analizy informacji udostępnił fotografię jedynej osobie, która widziała przekaz – Shinowi. Ten stwierdził, że twarz na zdjęciu odpowiada tej, którą zapamiętał.

 

Odnajdź mnie.

 

Słowa zbyt niewytłumaczalne dla ludzkości, pochodzące od Legionu, który nie brał jeńców ani nie próbował żadnych negocjacji podczas toczącej się wojny o kraj, który już nie istniał. Być może jedną z przyczyn był Shin, którego wygląd w dużym stopniu sugerował jego cesarskie, szlachetne pochodzenie. Legion stanowił obecnie niekontrolowany system autonomiczny, ale nie popadł w szał. CI, którzy wydali mu te rozkazy, już dawno zniknęli. Kontynuowali walkę, ponieważ był to ostatni rozkaz, jaki otrzymali. Nawet teraz Legion był posłuszny ostatniej woli i testamentowi swojemu zrujnowanego narodu.

 

Jeśli tak było, być może Legion uznał sytuację, w której przez tyle lat nie otrzymywał nowych rozkazów, za niezwykłą, i zaczął szukać nowego mistrza, który ich poprowadzi.

 

„Uważa się, że wszelkie nowe informacje, które zdobędziemy dzięki jego przechwyceniu, mogą być wskazówką dotyczącą zakończenia wojny.”

 

Nawet jeśli Zenele nie miała takich zamiarów, nadal była odpowiedzialna za rozwój Legionu. Możliwe, że posiadała kod awaryjnego wyłączenia lub jakieś hasło administratora.

 

„Tak. Zjednoczone Królestwo zgodziło się ją wydać w zamian za obecność we wszystkich dochodzeniach i ujawnienie wszystkich uzyskanych informacji, więc po przejęciu lub obezwładnieniu Ameise proszę sprowadzić Zelene z powrotem do nas. Nie obchodzi nas, w jakim stanie jest, tak długo jak jej procesor centralny pozostanie nienaruszony.”

 

Anette przechyliła głowę.

 

„Jestem zaskoczona, że Zjednoczone Królestwo zaakceptowało te warunki. Są monarchią despotyczną, więc z ich punktu widzenia obywatele Republiki i Federacji są po prostu zwykłymi ludźmi. Myślałam, że będą trochę bardziej protekcjonalni i będą sprawiać nam kłopoty.”

 

„Oznacza to po prostu, że nie mają już na to czasu. Celem tej wyprawy jest oczywiście wymiana technologii z nimi, ale w rzeczywistości jest to akcja pomocowa Zjednoczonemu Królestwu ze strony Federacji.”

 

„Ale czy to na prawdę prawda? Zjednoczone Królestwo i jej Sowi Król budzili strach jeszcze przed rozpoczęciem wojny z Legionem, a teraz są na skraju upadku…?”

 

Zjednoczone Królestwo Roa Gracia było obecnie drugim najsilniejszym krajem, który przetrwał, po Republice Federalnej Giad. Podczas gdy Federacja przyćmiewała Zjednoczone Królestwo pod względem populacji i terytorium, Zjednoczone Królestwo miało siłę bojową, aby przeciwstawić się ofensywie na dużą skalę i wysłać siły do pomocy w operacji ujarzmienia Morpho.

 

Dlaczego tak potężny kraj miałby to zrobić nagle teraz?

 

„Odpowiedź jest prostsza niż myślisz. Teraz, gdy Psy Pasterskie stanowią większość sił wroga, walki staną się o wiele trudniejsze na każdym froncie każdego kraju.”

 

Lena skrzywiła się, gdy zdała sobie sprawę, że Grethe upiła łyk substytutu kawy. Psy Pasterskie. Masowo produkowany inteligentny Legion stworzony przy użyciu obywateli Republiki schwytanych w ofensywie na dużą skalę. Wyglądało na to, że przenieśli dane do swojego jądra wojskowego, zanim opuścili zakład podczas operacji w podziemnym terminalu.

 

Od czasu tej operacji strategie Legionu stały się bardziej wyszukane. Wyglądało na to, że zastępowanie Legionu Czarnych Owiec asymilując uszkodzone sieci nerwowe przez Psy Pasterskie, postępowało.

 

„Zgodnie z planem, major Penrose i ja będziemy odpowiedzialni za wymianę technologii. Pułkowniku Milize, będzie pani odpowiedzialna za dowodzenie na linii frontu. Część jednostek Zjednoczonego Królestwa ma dołączyć do Pakietu Uderzeniowego po zakończeniu tej operacji, więc zapoznaj się z ich siłami tak szybko, jak to możliwe.”

 

Grethe powiedziała to z uśmiechem.

 

„Będziemy mobilizować do tej misji całe cztery tysiące jednostek naszych sił. Naszedł czas, aby Osiemdziesiąty Szósty Pakiet Uderzeniowy pokazał, co naprawdę potrafi.”

 

„Było też wiele osób, które zgłosiły się na ochotników. Słyszałam, że Federacja przyjęła i ochroniła około dziesięciu tysięcy pozostałych przy życiu Eighty-Sixterow.”

 

Eighty-Sixterów traktowano jak oficerów specjalnych, którzy podczas służby w wojsku Federacji otrzymali wyższe wykształcenie. Ponieważ od wczesnego dzieciństwa trafiali do obozów dla internowanych, nie otrzymali nawet podstawowego wykształcenia. W związku z tym, ich okres nauki był dłuższy od zwykłego szkolenia na oficera specjalnego i chociaż niektórzy uczyli się korespondencyjnie, ich nauczanie zostało przeniesione do szkoły specjalnej utworzonej w pobliżu siedziby bazy.

 

Biorąc pod uwagę ich zaplanowane urlopy, jedna czwarta żołnierzy w tym samym czasie przechodziła między szkoleniem i treningiem, tak więc największą liczbą żołnierzy, jaki Pakiet Uderzeniowy mógł rozmieścić w dowolnym momencie wynosiła cztery tysiące.

 

Nawiasem mówiąc, tymi, którzy uczyli się na odległość, korzystając z korespondencji był Shin i jego grupa, pierwsi objęci ochroną przez Federację. Po ofensywie na dużą skalę i utworzeniu pakietu Uderzeniowego byli zbyt zajęci swoimi obowiązkami i w rezultacie zaniedbywali naukę. Ale nawet jeśli założyć, że tylko połowa z dziesięciu tysięcy uratowanych to siły czynne, obliczenia nadal nie zgadzają się w z faktem, że liczyły one tylko cztery tysiące żołnierzy.

 

„Byli członkowie ekipy konserwacyjnej zostaną mechanikami Regineifów… Niektóre z tych dzieci nie potrafią walczyć. Niektóre walczyły zbyt dużo. Inni stracili wolę walki.”

 

Liczba ta nie obejmowała dzieci, które w bardzo młodym wieku wysłano do obozów dla internowanych, tych, u których wystąpiły problemy psychiczne i tych, którzy po prostu nie chcieli zostać poborowymi.

 

„A jak te dzieci…hm… są traktowane?”

 

Wyglądało na to, że Federacja miała swoje własne problemy związane z dużą liczbą inwalidów i sierot wojennych, które pojawiły się w ciągu dziecięciu lat od rozpoczęcia wojny z Legionem.

 

„Zostały wysłane do wyspecjalizowanych instytucji lub przyjmowani przez opiekunów…. Eighty-Sixterzy są traktowani jak kapitan Nouzen i jego grupa. Na papierze są adoptowani przez byłych szlachciców i wysokich urzędników. Większość z nich jedynie pożycza swoje nazwiska, ale nie można traktować ich zbyt nieostrożnie. Ich nazwiska są tutaj dosłownie na marginesie.”

 

Mineło zaledwie dziesięć lat, odkąd Giad przeszedł od rządu cesarskiego do demokracji, ale zasada szlachty obliguje – która obejmowała akty filantropii – nadal była silna. Być może teraz, gdy system klasowy został oficjalnie zniesiony, był to jedyny sposób, jaki pozostawiła dawnej szlachcie odróżnienie się od mas. Lena odetchnęła z ulgą.

 

„Rozumiem. W takim razie…. to dobrze.”

 

„Pomiędzy współpracą z Zjednoczonym Królestwem są chwile, kiedy obsesja szlachty na punkcie zachowania honoru i godności może się przydać.”

 

Wysłanie sił Zjednoczonego Królestwa po zakończeniu wspólnej operacji wynikało także z idei szlacheckich zobowiązań. Jeden z dowódców miał do nich dołączyć jako oficer gościnny pod bezpośrednim dowództwem Leny. W związku z tym zostałby zdegradowany do stopnia podpułkownika, aby nie kolidować ze stopniem pułkownika Leny.

 

„Słyszałam, że oficer Zjednoczonego Królestwa jest członkiem rodziny królewskiej.”

 

„Tak, piąty książę, Viktor Idinarohk. Mimo, że ma zaledwie osiemnaście lat, jest wpływową postacią, która pełni funkcje dowódcy wojskowego frontu południowego. Jest także zastępcą sekretarza królewskiego instytutu technologicznego i Esperów tej generacji.”

 

Grethe wspomniała o tym mimochodem, ale dla Leny, która dorastała w Republice słowo Esper miało w sobie ezoteryczny wydźwięk. W rzadkich przypadkach członkowie szczególnie archaicznego rodu wykazywały nadprzyrodzone zdolności, a Giad, który jeszcze jedenaście lat temu rządzony był przez rodzinę królewską, nadal zachował kilka z tych rodzin. Niektórzy Esperzy zaciągnęli się do wojska, pełniąc rolę specjalistów, którzy radzili sobie równie dobrze, jeśli nie lepiej niż nowoczesny sprzęt.

 

Republika zaś pozbyła się Esperów trzysta lat temu, znosząc ustrój klasowy. Aby uniknąć mieszania krwi i zawierać małżeństwa bez negatywnych skutków, klan potrzebował dużej liczby członków rodziny, a także majątku na ich utrzymanie. A stara szlachta, która w wyniku rewolucji utraciła majątek i ziemie, nie była w stanie wytrzymać tych warunków.

 

Pakiet Uderzeniowy posiadał dwóch Esperów, mianowicie Shina i Fredericę. Jednak z punktu widzenia Leny i zdrowego rozsądku, coś w tych pozazmysłowych zdolnościach wydawało się strasznie nienaturalne. A po ostatniej operacji zdolności Shina spowodowały znaczne pogorszenie się jego stanu fizycznego.

 

Nie było to oczywiście coś normalnego, ale wynikało z napięcia spowodowanego wprowadzeniem Psów Pasterskich. Ale skoro jego zdolności tak bardzo go obciążały, Lena szczerze nie mogła uwierzyć, że jest to coś, czym powinien się zająć jako coś oczywiste…. A Grethe opisała Espera z Zjednoczonego Królestwa jako ”Espera tej generacji”… Jeśli tak, to sugerowało, że wielu z nich nie mogło istnieć w tym samym pokoleniu, mogło to oznaczać, że te zdolności miały wystarczająco niekorzystny wpływ na zdrowie, aby skrócić długość życia….

 

“…Hmmm, jaką specjalną zdolnością dysponuje królewska rodzina?”

 

„Książę Viktor samodzielnie opracował model sztucznej inteligencji Legionu, Model Mariana, ale może stwierdzenie, że opracował go, gdy miał zaledwie pięć lat, postawi sprawę w innej perspektywie. Ich ród rodzi geniuszy i cudowne dzieci. On też ma imponujące osiągnięcia w postaci rozwoju i udoskonalania systemu kontroli Feldreßa Zjednoczonego Królestwa… Z drugiej strony jest on niesławnie znany jako Król Zwłok i Wąż w Kajdanach oraz Rozkładająca się Żmija. Krążą również pogłoski, że jego prawo do tronu zostało uchylone.”

 

Anette zszokowana powtórzyła jej słowa.

 

„U-unieważnione?! Nie zrezygnował? Zostało unieważnione…?”

 

„A 'Wąż Kajdan i Rozkładu’…” To okropne…!”

 

W sferze kulturowej zachodniej części kontynentu węże były symbolem zepsucia i diabła. Zwłaszcza żmija, która posiadała silny jad, zdolny stopić ludzkie ciało i zmrozić krew. Nie było to imię, które z miłością nadałoby się swojemu księciu.

 

„Mimo to, powierzone mu uprawnienia są liczne i znaczące, a książę koronny, który ma tę samą matkę co książę Viktor, zdaje się go cenić… O prawa do dziedziczenia Zjednoczonego Królestwa toczy się walka pomiędzy księciem koronnym a drugim okręgiem i pierwszą księżniczką, którzy są dziećmi konkubin, książę Viktor należy do frakcji księcia koronnego Zafara. Jest chwalony jako prawa ręka zdolnego, znanego księcia koronnego.”

 

“…Skąd zdobyłaś te wszystkie informacje…?”

 

Grethe wzruszyła ramionami od niechcenia.

 

„Otworzyliśmy ponownie tę kolej zimą przed waszym przybyciem i od tego czasu niektórzy członkowie armii Zjednoczonego Królestwa, nawiązaliśmy kontakt z niewielką liczbą żołnierzy która przychodziła i odchodziła.”

 

“…Rozumiem.”

 

„Tak więc w tym czasie biuro informacyjne wysłało ludzi na tę stronę lub być może przywróciło kontakt z ludźmi, którzy byli tam na początku…. Przypuszczam, że to samo dotyczy obu stron”.

 

Dawne Imperium Giadańskie i Zjednoczone Królestwo Roa Gracia były despotycznymi monarchiami i starymi sojusznikami, ale jednocześnie służyły sobie jako hipotetyczni wrogowie. I nie zmieniło się to nawet teraz, gdy cesarstwo upadło, a ludzkość poszła na wojnę z Legionem….

 

„Swoją droga, pułkowniku Milize.”

 

Grethe przemówiła tym samym swobodnym tonem, jakiego można użyć, gdy wspomina się o pogodzie, więc Lena została przyłapana na nieprzygotowaniu. Anette, która rzeczywiście przeczuwała co się wydarzy, ukradkiem opuściła swoje miejsce.

 

„Czy pokłóciłaś się z kapitanem Nouzenem?”

 

Lena zakrztusiła się herbatą.

 

„Hęęęę…!?”

 

„Nie widziałam, żebyście rozmawiali, odkąd wróciliście z Republiki.”

 

„Eeee, to…”

 

Lena zwróciła się do Anette błagalnym tonem, ona jednak unikała jej wzroku.

 

„Nie dotykałam tego.”

 

„Nie miałam zamiaru wtrącać się w twoje prywatne sprawy, ale to trwa już zdecydowanie za długo. Jeśli nasz dowódca taktyczny i kapitan naszych jednostek pancernych będą mieli problemy z komunikacją, może mieć to wpływ na przyszłe operacje.”

 

„Racja…”

 

Tak jest od dziesięciu lat.

 

„Nadal tkwisz w pułapce Republiki. Przez nas – białe świnie.”

 

„To mnie… smuci.”

 

Odkąd to powiedziała, nie odbyła właściwej rozmowy z Shinem. To nie było tak, że unikali innych. Prowadzili wymianę zdań na temat swoich obowiązków, ale nie mogli prowadzić rozmowy na żaden inny temat. Zatem wszystkie błahe tematy, o których rozmawiali, gdy kończyli raporty i rozmowy biznesowe lub gdy mijali innych na korytarzu, po prostu przestały się pojawiać. Pozostała tylko pełna napięcia cisza a ta niezręczność utrudniała im podjęcie rozmowy.

 

Ta sytuacja trwała już jakiś czas. Nie żałowała niczego, co wtedy powiedziała, ale teraz zdała sobie sprawę z tego, że źle zrobiła przyjmując jednostronne założenia. W momencie…. kiedy to powiedziała, Shin wydawał się przez chwilę wściekły, ale się powstrzymał. Mimo to w jego głosie można było wyczuć nutę irytacji, kiedy wypluł:

 

„Nie rozumiem.”

 

W jego tonie można także było wyczuć rezerwę….

 

„Naprawdę jest tak źle, Lena?”

 

…dezorientacja. Kompletne i całkowite zamieszanie.

 

Nie rozumiał, czego Lena tak się obawiała i co tak naprawdę ją martwiło i na początku sprawiało przykrość. Jego oczy pokazywały, że w ogóle nie jest w stanie tego pojąć. Jakby żadne z jej słów, żadne emocje do niego nie dotarły. Jakby był niewinnym, wypaczonym potworem, który samym kształtem przypominał człowieka.

 

Jej nagłe wyznanie prawdopodobnie go zorientowało. Miała wrażenie, że właśnie takim chciała, żeby był.

 

Ale jestem zupełnie inna niż oni. I nie chciałam myśleć, że możemy mówić tym samym językiem, widzieć ten sam świat, istnieć w tym samym miejscu, a mimo to nigdy się nie spotkać oko w oko.

 

Nie.

To coś więcej.

 

W tamtym momencie w jego szkarłatnym spojrzeniu była mieszanina oburzenia i zagubienia, a za nim kryło się migoczące światło rannego dziecka. Była tego pewna. Jakby uderzył go ktoś, kogo nigdy by się nie spodziewał, że się na niego rzuci. Jakby nigdy się nie spodziewał, że Lena mu to powie.

 

Walka do samego końca i podążanie ku ostatecznemu celowi było dumą i wolnością Eighty-Sixterów. Lena słyszała to już wcześniej od nich. Aby spełnić te słowa, wrócili do walki nawet po uratowaniu ich przez Federację. Zatem powiedzenie im, że nadal są w pułapce…, że nadal znajdują się w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze i że nadal nie ruszyli się ani o krok do przodu od miejsca, w którym kiedyś byli, było obrazą nie do opisania. Pod pozorem żalu zdeptała jedynie poczucie dumy, jakie pozwolono im mieć.

 

Nie chciała myśleć, jak mogła ich tak skrzywdzić. W chwili, gdy to zrobiła, Lenę ogarneła nienawiść do samej siebie, która przypominała tonięcie w morzu płomieni. Innymi słowy, to ona unikała Shina. Uciekając przed faktem, że go obraziła…. Przed faktem, że go zraniła.

 

“…Pułkowniku?”

 

Podobnie było dwa lata temu. Myślała, że stoi po ich stronie, że ich rozumie. Ale prawda była taka, że tak naprawdę nie próbowała się dowiedzieć o nich niczego, nawet ich imion. Po prostu jednostronnie narzuciła im swoje uczucia i wrażenia, raniąc ich w ten sposób.

 

„Pułkowniku Milize.”

 

Nic się nie zmieniło. Przez ten cały czas niczego się nie nauczyłam. Jakie to obrzydliwe. Jakie żenujące.

 

„Pułkowniku, mówię do Ciebie.”

 

…Czekaj, nie. Co ja zrobię, jeśli on mnie za to znienawidzi…?!

 

„Hej, przestań Lena. Po prostu się uspokój.”

 

Podniosła gwałtownie twarz i zauważyła, że Grethe i Anette się na nią gapią. Wtedy Lena zdała sobie sprawę, że podniosła głowę i nie zauważając tego, oparła się o stół.

 

Grethe błysnęła uśmieszkiem.

“…Wygląda na to, że sprawa jest poważniejsza niż sądziłam.”

 

„P-przepraszam…”

 

„No cóż, dopiero go spotkałaś. Sporadyczne nieporozumienia czy kłótnie są na porządku dziennym.”

 

Rubinowe usta Grethe ponownie uniosły się w górę.

 

„Kapitan Nouzen nie będzie zatrzymywał się w bazie, w której stacjonować będzie nasza jednostka. Pojedzie z nami do stolicy królewskiej. Będziesz miała sporo czasu na rozmowy, aż do operacji. Wykorzystaj ten czas na uporządkowanie spraw.”

 

 

„…Tak w ogóle…”

 

Zwrócił swoje oczy do zaciemnionego okna pociągu, mimo, że tak naprawdę na nie patrzył, Shin napiął się, gdy usłyszał głos Raidena.

 

„Masz jakiś konflikt z Leną czy coś?”

 

Przegrał, już w chwili, gdy spojrzał na niego odruchowo. Raiden oparł się głową o okno i podpadł policzek pięścią, gdy Shin podniósł brew.

 

„…Jak?”

 

„Whaddaya znaczy jak…? Próbowałeś to ukryć? Do cholery, człowieku, ty naprawdę nie masz samoświadomości, czyż nie?”

 

Usłyszenie niedowierzającego głosu Raidena było zaskakująco irytujące. Shin westchnął, przerywając niezamierzone spojrzenie, które rzucił w czerwonobrązowe oczy Raidena i przeniósł wzrok z powrotem na zacienione okno.

 

“…Nie sądzę, żeby to była jakaś naprawdę wielka walka.”

 

Shin nie mógł tego nazwać walką, biorąc pod uwagę jego aż nad zbyt dużym doświadczeniem w walkach na śmierć i życie oraz potwornie nienawistne traktowanie, jakie czasami spotykali potomkowie Imperium. W porównaniu z tym, zwykła różnica zdań nie powinna być nawet uznana za spór.

 

A raczej nie powinna być, ale…

 

„Powiedziała, że my… Eighty-Sixterzy, wciąż jesteśmy uwięzieni w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze.”

 

Raiden wpadł w chwilową ciszę.

 

“…Czy ona, teraz?”

 

Zmrużył oczy, ale stłumił wszelkie emocje, które go do tego skłoniły, prawdopodobnie dlatego, że to Lena to powiedziała. I z pewnością nie powiedziała tego na złość, ale nadal go to denerwowało, a Shin znał tę emocję aż za dobrze.

 

„To mnie… smuci.”

 

W chwili, gdy usłyszał te słowa, coś instynktownie skłoniło go do cofnięcia się. Ale tym, co pojawiło się wraz z tą emocją, było zmieszanie i najlżejszy odcień bólu. Jego niezdolność do zrozumienia, czego Lena tak się obawiała, była oczywiście częścią tego, ale najbardziej zagmatwane było w nim to, że nie rozumiał, dlaczego odczuwa potrzebę kłótni.

 

Czy dlatego, że gdyby tak zrobił, mógłby nadal wierzyć, że ludzie są godni pogardy…? Czy dlatego, że nie zrezygnował z tego świata, choć był zimny i okrutny?

 

Ale dokładnie tak miały się rzeczy.

 

Tak właśnie działał świat. Nie kręcił się wokół ludzkości; był obojętny, zimny i bezradny. Dotyczy to tym bardziej człowieka, który w odróżnieniu od świata działał pod wpływem złośliwości, jaką żywił do innych. Tego Shin nauczył się aż za dobrze w obozach dla internowanych i na polach bitewnych w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze. Powtarzanie tego za każdym razem dało mu wszystkie lekcje, jakie kiedykolwiek potrzebował.

 

Więc po prostu to zauważył… Co było w tym nieprzyjemnego? Miłosiernie stwierdził fakty. Czy to dlatego, że była smutna? Ponieważ mu współczuła? Jak powiedziała kiedyś Grethe, nikt nie miał prawa im współczuć. Ale w tym momencie, Shina szczerze nie mogło to już obchodzić. Druga strona mogła im współczuć, ile chciała, ale Shin nie miał zamiaru się w to bawić.

 

Ale jeśli tak…, dlaczego?

 

Shin tak na prawdę nie rozumiał, dlaczego Lena była smutna. Oczywiście nie chciał jej zasmucać, ale ponieważ nie rozumiał, nie wiedział jak sobie z tym poradzić. Trudno było nie odnieść wrażenia, że go unika, a prawdę mówiąc, od tamtej pory prawie ze sobą nie rozmawiali. Ostatecznie żadne z nich nie chciało poruszać tematu, pozostawiając sytuację w niezręcznej ciszy.

 

„-Shin. Hej, Shin.”

 

Zanim zauważył, że Raiden machał ręką przed jego twarzą, Shin zdawał się dłuższą chwilę pogrążony w myślach. Spojrzał ponownie na Raidena, który uśmiechał się szeroko.

 

„Wiesz, ty naprawdę…. naprawdę się zmieniłeś.”

 

„?”

 

„Zapomnij o tym,” odpowiedział zirytowany Raiden . „Cóż, znając Cię, wkrótce skończysz ze zniszczonym Grabarzem, więc porozmawiaj z nią… Mam na myśli, że twój sprzęt to cholernie dobra Królowa Hangaru.”

 

To był slang określający jednostkę, która psuła się i spędzała więcej czasu w naprawach w hangarze niż na polu bitwy. Pomijając małe potyczki, Grabarz zawsze zyskiwał poważne obrażenia podczas dużych bitwie, więc może było rzeczą naturalną, że tak to nazywano.

 

“…Staruszek Aldrecht zawsze na mnie za to srał…”

 

„Tak…”

 

Nie mówię Ci, żebyś przepraszał – Mówię Ci, żebyś zmienił swoje postępowanie!

Ten twój szalony styl walki pewnego dnia Cię zabije!

 

Rito powiedział im, że zginął podczas ofensywy zakrojonej na szeroką skalę wraz z innymi członkami ekipy konserwacyjnej. Wszyscy tego samego dnia. Shin poczuł ukłucie emocji słysząc to, ale jakaś jego część wiedziała, że tak mogło być. Eighty-Sixterzy uczynili pole bitwy swoim domem i szczycili się walką do samego końca. I w końcu wszyscy Eighty-Sixterzy prawdopodobnie zginęli. To samo odnosiło się do starego szefa konserwacji, który stał po ich stronie, mimo, że był Albą.

 

Ale wciąż….

 

“…Chciałbym, żeby przeżył.”

 

Raiden zwrócił wzrok na Shina, który kontynuował nie napotykając jego spojrzenia.

 

„Gdyby udało mu się przeżyć do przybycia sił ratowniczych mógłby przynajmniej zobaczyć zdjęcia swojej rodziny. Poszukiwanie ich szczątków byłoby trudne, ale byłby w stanie udać się na ich ostatnie pole bitwy.”

 

W przeciwieństwie do mnie, który nie pamięta swojej rodziny… Aldrecht, który wciąż pamiętał swoją żonę i córkę, mógł zaznać choć odrobiny spokoju.

 

W końcu ostatecznie zginęli wszyscy Eighty-Sixterzy… Shin to zrozumiał. Ale nie znaczyło to, że był całkowicie nieporuszony ogromem śmierci, której był świadkiem.

 

“…To prawda, kiedy wojna z Legionem się skończy, odwiedzanie takich grobów będzie możliwe.”

 

Po ciężkim westchnieniu, Raiden pochylił się do przodu.

 

„Co o tym myślisz, Shin? Czy 'Zelene’, którą widziałeś wyglądała jakby chciała zakończyć wojnę?”

 

“…Kto wie?”

 

Ta grupa Płynnych Mikromaszyn w kształcie kobiety nie posiadała funkcji emitowania dźwięku, więc Shin nie był w stanie wychwycić żadnych emocji ani niuansów w jej tonie. Jedyne, co udało mu się uzyskać to wiadomość.

 

Odnajdź mnie.

 

Nie było sposobu, aby dowiedzieć się jaki był jej zamiar. Nawet dla Shina, osoby, do której skierowane były te słowa.

 

„Zakładanie, że chcą negocjować lub wymienić informacje to jedno, ale nadzieja, że coś takiego będzie wskazówką do zakończenia wojny, wydaje mi się logicznym przeskokiem. Nawet jeśli istnieją informacje, które Zjednoczone Królestwo ukrywa przed nami… Nie sądzę, żeby ta wojna zakończyła się tak łatwo.”

 

Nie było ani jednego miejsca na kontynencie, gdzie można było uciec przed wojną, a oni nie pamiętali czasów, kiedy było to możliwe. Jednakże…

 

“…Ale gdyby wojna się skończyła… Myślę, że na swój sposób byłoby to dobre.”

 

Chcę pokazać jej morze.

 

Rzeczy, o których nie wiedziała, rzeczy, których nigdy wcześniej nie widziała. Chciał jej pokazać wszystko, co Legion ukradł światu. Shin nie zapomniał tych słów. To był jego powód do walki. On nie miał żadnych oczekiwań…To życzenie prawdopodobnie nie zostanie spełnione. Ale pewnego dnia, jeśli wojna się skończy….

 

Raiden zamilkł na chwilę.

 

„Tak. Gdyby wojna się skończyła…”

 

Uciął swoją odpowiedź w połowie i już jej nie dokończył. Cisza przemówiła sama za siebie, a Shin zrozumiał.

 

Uważali, że byłoby miło, gdyby wojna mogła się zakończyć. Ale wciąż nie można było sobie tego wyobrazić, ponieważ wszystkim co kiedykolwiek znali było pole bitwy.

 

Rozległ się głośny jęk, a potem ich pojazd nagle wypełnił się światłem. W niecałe dwadzieścia minut tabor szybkiego pociągu przejechał tunelem, którego kopanie trwało dwa lata. Ich rogówki, które przyzwyczaiły się do ciemności, na chwilę zostały oślepione przez światło słoneczne, ale powoli przyzwyczajały się do rażącej bieli wypełniającej krajobraz na zewnątrz pociągu.

 

Oboje bez słowa spojrzeli przez okno. Kuloodporne szyby utrudniały widoczność, nadając widokowi na zewnątrz niebieskawy odcień. To był inny kraj, ale ponurość tego wszystkiego pozostała taka sama. W pobliżu frontu nie mieszkał żaden ocalały.

 

Grube srebrnoszare płatki opadały na ziemię. Stare ruiny były usiane zaśnieżonymi polami, przez co widok wydawał się prawie tak samo pusty jak obraz bitwy w Osiemdziesiątym Szóstym Sektorze, wszystko wyglądało tak, jakby zamarzło, a pustkowia rozciągały się jak okiem sięgnąć.

 

 

 

Zjednoczone Królestwo Roa Gracia Terminal Miejski Rogvolod.

 

„W takim razie najpierw udamy się do bazy. To, uh, Baza Cytadeli Revich, prawda?”

 

„Tak… Przepraszam, że zrzucam na Ciebie całą brudną robotę.”

 

„Cóż, technicznie rzecz biorąc jesteście moimi przełożonymi, a oficerowie sztabowi i majorzy będą zajmować się samym transferem. Wy chłopaki zajmijcie się eskortowaniem pułkownika i Leny.”

 

Machając ręką, Theo udał się do następnego pociągu, podczas gdy kontener z Juggernautami był rozładowywany i ponownie ładowany. Połowa jednostek pojedzie dzisiaj, a druga połowa następnym transportem. Tysiące żołnierzy Pakietu Uderzeniowego i ich Feldreßy zostaną przeniesieni do Bazy Cytadeli Revich na linii frontu Zjednoczonego Królestwa. Transport przeprowadzali etapami i z przerwami, aby prześliznąć się przed typem Obserwacyjnym, Rabe.

 

Po pożegnaniu swoich towarzyszy, Shin odwrócił się i spojrzał na miasto Rogvold, jak powiedziano mu w pociągu, to miasto położone u podnóża pasma górskiego Dragon Corpse, było pokryte zimnym, lekkim śniegiem. Było to najbardziej wysunięte na południe miasto zamieszkane przez ludność cywilną i obecnie pozbawione prądu, co świadczy o tym, jak bardzo musieli oszczędzać na elektryczności.

 

W niewielkiej odległości od obszaru miasta, w cieniu masywnej, prostokątnej kopuły oświetlonej światłem gwiazd, znajdowała się elektrownia jądrowa, zapewniająca ciepło tej dzielnicy.

 

Nagle usłyszał za sobą dźwięk kogoś tupiącego po śniegu.

 

“…Nouzen.”

 

Odwracając się, aby znaleźć właściciela głosu, Shin zobaczył młodego mężczyznę z odznaką pojazdu noszonego na piersi. Był jednym z kontrolerów, którzy służyli w wozie dowodzenia Leny, Vanadis, i jego rówieśnikiem z akademii oficerów specjalnych: Erwinem Marcelem.

 

„Nie odszedłeś z wojska?”

 

„I tak nie mogę pilotować Vanagandra. Podczas ofensywy na dużą skalę uszkodziłem sobie nogę.”

 

Sądząc, po odgłosach jego kroków, gdy się zbliżał, uraz nie utrudniał mu chodzenia, ale Marcel mówiąc spojrzał na swoją prawą nogę i powiedział, że to złożone złamanie. Kiedy złamana kość przecięła jego nogę, ciało i skórę, uszkodziła także nerw, ale kontuzja była na tyle druzgocząca, że nie był już zdolny do szybkich reakcji do podejmowania decyzji w ułamku sekundy jako pilot Feldreßa.

 

„Poza tym o cholery, co miałeś na myśli, 'Czy nie odszedłeś na emeryturę’? W przeciwieństwie do Ciebie, Eighty-Sixterze, my oficerowie specjalni nie możemy nakładać jedzenia na stół, kiedy opuścimy amię.”

 

„Po reorganizacji wykreślono Cię z rejestru 177 jednostki Dywizji Pancernej, ale w audycji poległych w wojnie nie podano twojego nazwiska, więc pomyślałem, że przeszedłeś na emeryturę. Nie sądziłem, że zobaczę jeszcze twoje nazwisko w rejestrze jednostki wozu dowodzenia Pakietu Uderzeniowego.”

 

„…Nie myślałem, że Cię to obchodzi. Zawsze myślałem, że masz w dupie wszystko i kogokolwiek wokół siebie.”

 

Marcel pomyślał, że tego braku emocji i zainteresowania nienawidził u Shina od czasów akademii oficerów specjalnych. Sposób, w jaki był tak oderwany od piekła pola bitwy. Sposób, w jaki potrafił przejrzeć przerażenie w sercach innych ludzi, sprawiał wrażenie jakby w jakiś sposób z nich kpił.

 

“…W związku z Niną.”

 

Shin zmrużył oczy na nagłą wzmiankę o tym imieniu. Eugene był ich wspólnym przyjacielem i rówieśnikiem, a Nina była jego młodszą siostrą. Shin już dawno podarł i wyrzucił list, który mu wysłała żądając informacji, dlaczego zabił jej brata.

 

„Nie powinienem był jej mówić, jak zginął Eugene… Ten list nie był czymś, co osoba będąca tuż przed operacją, w której mogła zginąć, powinna otrzymać. Powinienem jej po prostu powiedzieć, że Eugene zmarł i to było tragiczne i tak to zostawić, ale ostatecznie powiedziałem za dużo. Chciałem, żeby pomyślała, że jego śmierć była czyjąś winą i zwaliłem to na Ciebie… Przepraszam.”

 

Opuścił nisko głowę. Shin po prostu potrząsnął głową i zapytał, „Jak ona się czuje?”

 

Po tym jak straciła rodziców, których nie pamiętała, jedyna osoba, która jej pozostała – jej brat – również zmarł.

 

„Dobrze… Cóż, ma się w porządku… Po tym wszystkim, co stało się z Republiką, Alba w domu jest królem wstydu. Ale wiesz, jej brat był żołnierzem, więc nie jest nękana, nie zawiesiła się po śmierci Eugene.”

 

Shin zamknął oczy.

 

Nie jest zawieszona. Nie czeka na swojego brata, wiedząc, że już nigdy nie wróci.

 

W takim razie… dobrze.”

 

Twarz Marcela rozjaśniła się ze zdziwienia, po czym jego wyraz twarzy zmienił się w lekki uśmiech.

 

“…Racja.”

 

Gdy Marcel odszedł, Frederica, która do tej pory obserwowała wymianę zdań, podeszła do Shina.

 

„…Na prawdę nie przeszkadza ci to? Ten człowiek… Cóż…”

 

„Nie obchodzi mnie to… Nie w tym momencie.”

 

Spojrzała na niego z dziwnie wpół otwartymi oczami, wzruszyła ramionami i wyciągnęła szyję, przez co jej mała główka opadła. Jedynymi, którzy zmierzali do stolicy Arcs Styrie byli dowódca brygady Grethe; dowódca taktyczny Lena; Anette; kilku wybranych oficerów taktycznych oraz starsi dowódcy eskadr i ich wice kapitanowie: Shin i Raiden, Shiden i Shana.

 

„Głupio jest pytać w tym momencie, ale czy możesz pojechać z nami do stolicy?”

 

Problematyczne było już samo to, że była zamieszana w operację, w którą byli zaangażowani żołnierze z innego kraju. Była cesarzową, choćby tylko byłą, która była dzieckiem, gdy wybuchła wojna i nie została formalnie koronowana. Ponieważ jej zdolności zostały przekazane przez krewnego, Shin nie sądził, że byłoby bezpiecznie, gdyby zobaczył ją ktoś spoza kraju. Zaczął rozmowę teraz, bo nie obawiał się, że ktoś tu na nich wpadnie.

 

„Moja obecność jest odpowiedzią, prawda?” powiedziała, jakby nie miała zamiaru się wywyższać. „Członkowie rodziny Giad Imperial byli marionetkami wielkiej szlachty przez dwa stulecia. Od zarania cesarstwa rodzina królewska była zmuszona mieszać swoją krew z krwią różnych ras, które przybyły do kraju. Niższa szlachta nigdy nie znała twarzy cesarza, nie mówiąc już i zwykłych ludziach i zaczęłam wierzyć, że zdolności rodu cesarskiego zmniejszyły się, gdy powtarzające się mieszane małżeństwa rozrzedziły naszą krew. Nawet Amethystus Idinarohków nie byłby w stanie dowiedzieć się, że jestem cesarzową Augusta…”

 

„Amethystus był terminem używanym od pokoleń do opisywania Esperów z linii Idinaroh,” dodała. Ich ród wydał geniuszy zdolnych do takich wyczynów jak opracowywanie nowych modeli sztucznej inteligencji generacji pamięci.

 

„Jednak wierzę, że niektórzy generałowie frontu wschodniego mają podejrzenia, że przeżyłam… W przeciwnym razie zapis twojej wymiany zdań z Milize po zniszczeniu Kiriyi nie zostałby odtworzony tak jak przed generałami.”

 

Shin skrzywił się, ponieważ został zmuszony do obecności na odprawie, kiedy nagranie było odtwarzane generałom, a ten czas mógł porównać jedynie do tortur. Było to wspomnienie, którego nie chciał przeżywać ponownie, więc trzymał je poza myślami aż do tej chwili. Nawet jego rejestrator misji zarejestrował głównie dźwięk przesyłany przez interkom Procesora i wymianę z otoczeniem, było mało prawdopodobne, że w ogóle nie wychwycił głosu Frederiki – która była z nim w kokpicie.

 

Racja. W tym czasie Ernst nazywał ją wówczas Fredericą.

 

„Więc skoro on o tym wie, nie ma niebezpieczeństwa, że Cię zdradzi?”

 

„Wręcz przeciwnie…”

 

Frederica lekko przechyliła głowę. Prawie ze smutkiem… Obawą.

 

„Jestem pewna, że to podejrzewałeś. Ale ten człowiek jest ziejącym ogniem smokiem. Stawia ideały ponad wszystko i rzuciłby siebie i resztę świata w płomienie, aby utrzymać je w obsesji i fiksacji, której nie można powstrzymać.”

 

„…”

 

Na twarzy mężczyzny, który formalnie był jego przybranym ojcem, pojawiał się wyraz kontrastujący z jego zwykłym, przyjaznym spojrzeniem. Słowa w równym stopniu pełne współczucia i puste, z jedynie cienką warstwą szczerości na powierzchni. Czasami Shin zauważał subtelne okrucieństwo kryjące się za jego słowami.

 

Jeśli to właśnie musi zrobić ludzkość, aby przetrwać, zasługujemy na to, aby nas wymazano.

 

„Gdybym miał zostać ustawiony jako symbol wywrócenia Federacji…. Jeśli ludzkość byłaby na tyle głupia, aby postawić Federację i resztę świata w niebezpieczeństwie przed zakończeniem wojny z Legionem z powodu bezsensownej chciwości… prawdopodobnie pomyślałby, że lepiej dla nas wszystkich, gdybyśmy wyginęli.”

 

 

Zmiana w demokracji oznaczała przejście i redystrybucję bogactwa. Nieruchomości i towary, które kiedyś należały wyłącznie do rodziny królewskiej, stanowiącej jedynie niewielki procent populacji, zostały rozdzielone pomiędzy ludność. Doprowadziło to do podniesienia poziomu życia zdecydowanej większości ludzi. Ale oznaczało to również, że ekstrawaganckie krzykliwe przedmioty luksusowe zaczęły stopniowo znikać.

 

Jednakże, w Zjednoczonym Królestwie Roa Gracia, które od pokoleń było potężnym krajem, a obecnie jest jedynie pozostałą monarchią despotyczną, rodzina królewska nadal posiadała swoje bogactwa. W rzeczywistości Gracia była jedynym krajem, który nadal produkował takie luksusowe przedmioty. Zamek królewski, będący symbolem i świątynią rodziny królewskiej, był tak odstraszający, pełen blasku, że Lena poczuła się przytłoczona.

 

Pokój, do którego zostali zabrani, wyglądał jakby został stworzony do przyjmowania gości, a nie do prowadzenia oficjalnych praw. Z sufitu zwisały złociste pnącza i róże wraz z kryształowym żyrandolem w kształcie niebieskiego kwiatu męczennicy, a wypolerowana agatowa podłoga błyszczała, jakby pod nią rozłożono lustro. Wszystkie meble były jednolicie wykonane z kości inkrustowanej malachitem, a duża liczba róż – które były szczególnie rzadkie na mroźnej północy – znajdowały się w awenturynowych wazonach.

 

W rogu pokoju stał lśniący szklany model pawia, czaszka wykonana z opalu, przyczepiony do ściany, jakby była zdobyczą z jakiegoś polowania i coś, co wyglądał na prawdziwą skamienielinę dinozaura.

 

Białą kredową ścianę ozdobiono sztukaterią gipsową wzorowaną na srebrzystym wzorze winorośli narysowanym z tak drobnymi szczegółami, że zakręciło mu się w głowie. Mówiło o ogromie czasu poświęconego na jego stworzenie. Absurdalny autorytet i moc tworzenia, gromadzenia i nadal utrzymywania takich bogactw…. Przytłaczający, budzący podziw wpływ.

 

Rodzina Milize posiadała dobrze znany dom w Republice i szczyciła się ogromnym bogactwem i historią, ale wciąż to był dom dawnej szlachty, która trzysta lat temu w wyniku rewolucji utraciła swój status i prawo do podatków. Bogactwa tutaj były zupełnie na innym poziomie.

 

Nie dała po swojej twarzy pokazać emocji, ale nadal była trochę zdenerwowana. Spojrzała na Shina, który w przeciwieństwie do niej wydawał się równie obojętny jak zawsze. Opierał się plecami o ścianę krzyżując swoje ramiona – było to prawdopodobnie jego nawykiem. Jego krwistoczerwone oczy były spuszczone w coś, co wydawało się kontemplacyjną ciszą.

 

Rozglądając się, znalazła Raidena i Shiden, którzy przybyli jako eskorta. Raiden stłumił ziewnięcie jak znudzony wilk, który ma wiele czasu do dyspozycji i nie wiedział co robić, a Shiden majstrowała przy swoim ciasno zapiętym krawacie, ale nie wydawała się szczególnie przytłoczona tym widokiem. Frederica naturalnie usiadła na sofie na nóżkach z kulkami i pazurami, jakby czuła się jak w domu w tym wystawnym otoczeniu.

 

Eighty-Sixterzy nie cenili nic poza polem bitwy, w którym dorastali i rutynową śmiertelną walkę. Wszyscy, co sugerowałoby status lub wzbudzało status w normalnym społeczeństwie, tak naprawdę nie robiło na nich wrażenia. W związku z tym, ich bujne wnętrze i ekstrawagancki wystrój nie wywarły na nich większego wrażenia, w końcu meble nie mogły się gryźć.

 

Łatwo sobie wyobrażając, że wymyślili taką odpowiedź, Lena uśmiechnęła się lekko. Gdyby zapytała Shina, czy takie otoczenie sprawia, że czuje się nie niekomfortowo, wyobraziła sobie, że właśnie takiej odpowiedzi by udzielił. Jedyne, co ich przerażało to Legion, z którym walczyli, a jedynym co cenili była wiedza i umiejętności potrzebne do przetrwania w bitwie. Świat człowieka z jego zasadami i normami był dla nich czymś zupełnie obcym.

 

Co niezwykłe, wszyscy mieli na sobie pełny strój formalny, który był zwykle zarezerwowany na imprezy towarzyskie. Lena nie przypominała sobie, żeby widziała ich wcześniej w czymś takim i ten urok nieco ukoił jej napięte nerwy. Zgodnie z planem, audiencję u króla i księcia koronnego miała odbyć jedynie dowódczyni brygady Grethe. Anette została wysłana na powitanie działu technologicznego wraz z Shaną, jej eskortą, a grupę Leny wysłano na spotkanie z piątym księciem w charakterze oficjalnym, ponieważ zarówno on, jak i oni byli personelem wojskowym.

 

Mimo to, osoba, o której mowa, była członkiem rodziny królewskiej. Trzeba było zwracać uwagę na ich wygląd. Oczywiście Lena była oczywistością, ale nawet Shin i inni Procesorzy przyszli w pełnych mundurach Federacji, wraz z medalami, opaskami na ramionach i paskami Sama Browne’a. Mieli nawet kilka wstążek służbowych, których normalnie nie nosili, przypiętych do lewej piersi marynarek. Po wypuszczeniu powietrza z płuc z westchnieniem. Lena zebrała się w sobie. Dalej.

 

„Po raz pierwszy widzę was wszystkich w mundurach wyjściowych.”

 

Nastąpiła długa pauza, zanim Shin odpowiedział, prawdopodobnie ze względu na spojrzenie, jakie rzuciły na nią jego szkarłatne oczy.

 

„…To ma sens. Tak naprawdę nie nosimy ich nigdzie poza ceremoniami.”

 

Krótki sposób jego odpowiedzi sprawił, że Lenę zalała fala ulgi. To był zwykły ton Shina.

 

„Ceremonie?”

 

Odpowiedzi udzieliła naturalnym, swobodnym tonem. Było dobrze.

 

„Podobne do ceremonii zaciągnięcia… I ceremonii uhonorowania.”

 

„Oh.”

 

Każda armia publicznie świętowała wybitną służbę wojenną, a także doceniała rannych w wojnie, aby zachęcić tych pierwszych i uspokoić tych drugich. Był to także świetny sposób na podniesienie morali. Inaczej było w przypadku Shiden, która wciąż była stosunkowo nowym rekrutem, ale Shin i Raiden po dwuletniej służbie wojskowej w Federacji, zgromadzili już zaskakującą liczbę medali. Oczywiście było dla nich za wcześnie na otrzymanie takich za wieloletnią służbę, ale otrzymywali medale za swoje umiejętności i osiągnięcia. Obaj mieli imponującą liczbę zabójstw Legionów, więc ich medale prawdopodobnie wskazywały właśnie na to.

 

„Chciałabym je zobaczyć… Czy sądzisz, że gdybym zapytała prezydenta, miałby jakieś zdjęcia lub nagrania?”

 

Tymczasowy prezydent Federacji, Ernst Zimmerman, był prawnym opiekunem Shina i należał do osób, które aktywnie prowadziły tego rodzaju dokumentację. Shin jednak po prostu zmarszczył brwi.

 

„Proszę nie. Nie ma nic zabawnego w oglądaniu tego.”

 

Nie ma co do tego wątpliwości, że na pewno były jakieś zapisy. Lena zdecydowała, że poprosi o nie Ernsta, po powrocie do Federacji, jakkolwiek Ernst niechętnie by się nimi dzielił. Grethe prawdopodobnie sobie by z tym poradziła.

 

Lena westchnęła głęboko, ciesząc się z powodzenia swojej pierwszej od jakiegoś czasu rozmowy ze Shinem.

 

Dzięki Bogu. Przynajmniej nie wydaje się, żeby nienawidził mnie za to, co powiedziałam.

 

Następnie zapytała o coś, co przyszło jej do głowy.

 

„Eeee… Coś Cię niepokoi? Od jakiegoś czasu zachowujesz się dziwnie.”

 

A raczej, od chwili wkroczenia na terytorium Zjednoczonego Królestwa. Na dworcu miejskim w Rogvoldzie, w pociągu do stolicy i kiedy zaprowadzono ich do przygotowanych dla nich pomieszczeń w jednym ze skrzydeł pałacu. Od czasu do czasu wzrok Shina nerwowo zwracał się w nieoczekiwanym kierunku. I był też taki, odkąd weszli do tego pokoju. Coś go niepokoiło, jak pies podnoszący swoje uszy i odbierający coś, czego ludzki zmysł słuchu nie jest w stanie usłyszeć.

 

„Tak…”

 

Przerywając swoje słowa, Shin zamilkł na chwilę. Jego milczenie było dziwnie pełne wahania, jakby on sam nie był przekonany co do tego co miał zamiar powiedzieć.

 

„…. Słyszę głosy Legionu z bliska. Nie znam dokładnej liczby, ale jest ich całkiem sporo.”

 

„Co-?”

 

Prawie krzyknąwszy ze zdziwienia, Lena pospiesznie się powstrzymała. Czując podejrzliwe spojrzenie skierowane w jej stronę przez stojącego w kącie blondwłosego, niebieskookiego szambelana Emerauda, stłumiła głos.

 

„Dlaczego do tej pory milczałeś na ten temat? Zjednoczone Królestwo już wie o twoich umiejętnościach. Powinieneś był nas ostrzec, gdyby zbliżał się nalot…”

 

Wbrew sobie jej ton wydawał się ostry. Przygotowanie się do najazdu Legionu z wyprzedzeniem mogło znacznie zmniejszyć liczbę ofiar, a żadnemu krajowi nie udało się dotychczas opracować sposobu na rozpoznanie Legionu, z tak dużym zasięgiem i stopniem dokładności jak umiejętność Shina.

 

Ale Shin po prostu odpowiedział jej zdezorientowanym wyrazem twarzy, jakby nie był pewien co mówi.

 

„Ponieważ są za blisko. Sądząc po tym, jak blisko są głosy to na pewno dochodzą ze stolicy, a najbliższy jest tutaj, w zamku. Nie mogę założyć, że się przedostały.”

 

W końcu była to stolica kraju. Arcs Styrie znajdowała się w znacznej odległości od linii frontu, a pomiędzy nimi znajdowała się ogromna linia obrony. Nawet gdyby Legion przeniknął za linię frontu, byłoby mało prawdopodobne, że nawet pojedyncza Mina Samobieżna dotarłaby tak daleko.

 

„Myślałem, że Eintagsfliege udało się jakoś przelecieć, ale jest jak na niezbyt wiele głosów. Prawdopodobnie Legion schwytali w celach badawczych. Jeśli nic innego nie nastąpi, nie sądzę, żeby wybuchły jakiekolwiek walki.”

 

„-Blisko, ale bez cygara, jak to mówią. Ale jak domyśliłeś się, że nie ma niebezpieczeństwa, którego należałoby się obawiać. Proszę zignoruj to, jeśli chcesz.”

 

Wypowiedział to nieznany głos. Rozbrzmiewał słodko w uchu, z przenikającym tenorem, wydającym się być przyzwyczajonym do wygłaszania przemówień, ale wciąż brzmiący jak głos chłopca w ich wieku. Młodzieniec ubrany w fioletowo-czarny mundur ze stójką Zjednoczonego Królestwa, wszedł przez drzwi otwarte przesz szambelana.

 

Miał szczupłą sylwetkę młodego mężczyzny w wieku późno nastoletnim. Członkowie rodziny królewskiej Zjednoczonego Królestwa zwyczajowo zapuszczali włosy, ale jego włosy były krótko obcięte i miał jasną karnację charakterystyczną dla mieszkańców północy. Jego oczy były lekko skośne jak u tygrysa, a jego rysy stanowiły równowagę pomiędzy delikatnością i nieludzkim okrucieństwem. Miał nieco androgeniczną twarz, która sprawiała wrażenie arystokratycznej, ale z jakiegoś powodu Lena skojarzyła jego ogólny wygląd ze smukłym czarnym wężem.

 

Eleganckie, czarne jak smoła łuski. Piękne oczy koloru fioletowej błyskawicy.

 

Zimnokrwista bestia, pozbawiona ludzkiej empatii.

 

Chłopak uśmiechał się złowrogo, zwężając swoje zimne, cesarskie – koloru fioletowych klejnotów – oczy.

 

„Przepraszam, że musieliście czekać, drodzy przyjaciele. Jestem Viktor Idinarohk, wasz towarzysz od dzisiaj…. Pozwólcie, że najpierw wasz przywitam. Witamy w zamku jednorożca.”

 

Książę podszedł do nich przy akompaniamencie stukotu wojskowych butów o agatową podłogę i delikatnego szelestu jego ubrań. Jego strój wydzielał zapach południowego kadzidła. Lena przyłapała się na tym, że zaczyna się od niego odwracać, rezygnując z wszelkich zasad manier i etykiety. Jego piękne rysy kontrastowały z tym, jak naturalnie jego mundur dawał uczucie przytłaczającej, uroczystej godności.

 

„A więc sam Jego Wysokość książę naprawdę przyszedł nas przywitać.”

 

Książę uniósł brwi w przesadny sposób.

 

„Wierzę, że już zrozumieliście naszą słabość. W Zjednoczonym Królestwie opracowano Model Mariany, który stał się podstawą Legionu. Nawet gdyby wojna miała się zakończyć, inne kraje niewątpliwie patrzyłyby na nas z pogardą.”

 

„….”

 

Nie było bezpośredniego związku przyczynowego pomiędzy rozwojem Modelu Mariany a wojną z Legionem, ale wszystko prawdopodobnie potoczy się tak, jak powiedział książę. Kiedy pojawia się nieszczęście, ludzie mają tendencję do szukania przyczyny. Nawet jeśli wymaga to wielkiego skoku, czy raczej błędu w logice, starają się zrzucić winę za wyrządzone im krzywdy na kogoś innego.

 

„Chociaż przypuszczam, że będzie u nas lepiej, niż w Imperium, które rozwinęło Legion, a raczej jego następca, Federacja… Chociaż nawet jeśli nie mają zamiaru się do tego przyznać, ani brać za to żadnej odpowiedzialności, nadal wykazują na tyle dobrej wiary, że mało prawdopodobne jest, aby ktokolwiek tego od nich wymagał. Na ludziach większy wpływ miał kraj, który wyciąga pomocną dłoń do swoich sąsiadów, niż taki, który nie chroni nawet własnych obywateli.”

 

Potem obojętnie wzruszył ramionami…. Być może było to spowodowane przebywaniem w wojsku, ale jego gesty nie sprawiały wrażenia ani trochę królewskich.

 

„Ale to samo odnosi się po raz kolejny do Federacji. Osiemdziesiąty Szósty Pakiet Uderzeniowy. Jednostka elit złożona z młodych mężczyzn i kobiet wysłanych, aby nieść pomoc innym. Te same czyny nie byłyby ani trochę malownicze, gdyby dopuścili się tego prostacy, ale historia jest zupełnie inna, gdy ratują dziecięcych żołnierzy o tak tragicznych korzeniach.”

 

„Nng…?!”

 

Oddech Leny uwiązł w gardle. Widziała i znała litość zakorzenioną w protekcjonalności, jaką niektórzy obywatele Federacji okazali Eighty-Sixterom. Ale gdyby rząd Federacji wysyłał ich zakładając, że byliby żałośni, mając nadzieję, że wykorzystają Eighty-Sixterów jako narzędzie dyplomatyczne, aby kupić sympatię innych krajów…?!

 

Jak nisko mogliby upaść ludzie?

 

Poczuła, jak lodowaty ton i wypaczony uśmiech niemal oblewają ją, ale szybko się otrząsneła.

 

Nie może być. Ludzie są czymś więcej niż tylko niepotrzebną okrutnością i bez serca. To czas wojny i być może będą musieli pokazać tylko swoje najbrzydsze oblicza, ale ludzie i ten świat są w rzeczywistości….

 

„Ale, Wasza Wysokość….To…”

 

Książę uśmiechnął się towarzysko.

 

„Mów mi Vika, proszę. Możesz pozbyć się tytułów i pustych formalności. W końcu to strata czasu w wojsku. I będę się do was zwracał po nazwiskach, więc jeśli nie uznacie to za niegrzeczne, wtedy się poprawię.”

 

Nazywanie kogoś po jego pseudonimie było dozwolone tylko dla osób bliskich tej osobie. Biorąc pod uwagę, że dana osoba była członkiem rodziny królewskiej, wyglądało to na niezwykle serdeczne traktowanie, ale jak powiedział, nie było spowodowane uczuciem, a raczej poczuciem racjonalności. Po wszystkim pozwolił, żeby zwracali się do niego po pseudonimie, zamierzał jednak zachować formalności i zwracać się po nazwiskach.

 

Gdy Lena otworzyła usta, żeby coś powiedzieć, uciszył ją podniesioną ręką.

 

„Powiedziałem już, że nie ma potrzeby dopełniać pustych formalności, pułkowniku Vladileno Milize. Pani dane zostały ujawnione Zjednoczonemu Królestwu i pozwoliłem sobie wcześniej zapoznać się z pani informacjami. Nie musi pani tracić czasu na wstępy.”

 

Nawiasem mówiąc, Zjednoczone Królestwo nie ujawniło żadnych informacji na jego temat. A przynajmniej niczego co dotarłoby do Leny.

 

„…Cóż, może to zabrzmieć trochę niegrzecznie w trakcie wymiany zdań, ale nie krępuj się spojrzeć na to tak, kiedy nie mamy czasu na takie drobiazgi i łaskawie mi to wybacz. Mimo wszystko…”

 

Zerknął na duże okno z widokiem na ulice stolicy, dając im znak, żeby też patrzyli i chłodno wykrzywił usta w górę.

 

“…jak widać, nasze Zjednoczone Królestwo jest w niezwykle krytycznej sytuacji.”

 

Tak, to było wyraźnie widać.

 

Za oknem gęste, niskie srebrne chmury zasnuły niebo, a śnieg padał delikatnie pomimo późnej wiosny, przyćmiewając wszystkie inne kolory. Nawet w Federacji nie było już dni nagłego chłodu, a w Republice mniej więcej w tym czasie rozwinęły się już wcześnie kwitnące letnie róże. Nawet w północnym kraju nie występowały o tej porze roku opady śniegu przypominające środek zimy.

 

Gdy Lena spojrzała na chmury, na skraju pola widzenia dostrzegła przebłyski srebra odbijające światła z ziemi. Wyglądało to tak, jakby niezliczone małe odłamki metalu odbijały światło. Jak trzepot niezliczonych motylich skrzydeł…

 

„Eintagsfliege…”

 

„Rzeczywiście. Nawet ta kraina, ukochana przez boginię białego śniegu nie byłaby okryta zasłoną o tak późnej porze roku.”

 

Takiego wyrażenia użyło Zjednoczonego Królestwa do opisania zimy, ale na twarzy Viki nie było ani śladu uśmiechu. Jego oczy miały ten sam chłód, co mrożąca duszę zima na północy.

 

„Z powodu wielowarstwowego rozmieszczenia tych metalowych chmur – Eintagsfliege – Zjednoczone Królestwo gwałtownie się ochładza. Wraz ze stolicą, połowa naszych terytoriów na południu jest pokryta przez ich skrzydła.”

 

Typ Zakłócania Elektronicznego, Eintagsfliege, był w stanie odchylać i zakłócać wszelkiego rodzaju fale elektroniczne, w tym światło. W Osiemdziesiątym Szóstym Sektorze ich hordy przypominały cienkie srebrne chmury, zasłaniając słońce, a na frontach Federacji, gdzie ich rozmieszczenie było bardziej intensywne, niebo zdawało się być stale zasłonięte przytłaczającym srebrem.

 

Nie było jednak udokumentowanych przypadków ich rozprzestrzeniania się w tak dużej liczbie, że spowodowałyby opady śniegu późną wiosną w tak dużym promieniu….

 

„Kiedy to się zaczęło?”

 

„Mniej więcej wtedy, gdy masowo produkowany inteligentny Legion, zwany Psami Pasterskimi, stał się głównymi siłami. innymi słowy, wczesną wiosną.”

 

Było tak jak podejrzewała.

 

„Nasze południowe regiony rolnicze zostaną zniszczone w tym tempie… ten kraj był od początku zbyt błogosławiony światłem słonecznym, więc większość naszej energii elektrycznej pochodzi z elektrowni geotermalnych, węglowych i jądrowych. Ale jeśli zwrócimy wszystkie nasze zakłady produkcyjne na produkcję żywności, nie będziemy w stanie się obronić. Jeśli Legion będzie dalej tak zaciskał nam pętlę na szyi, do wiosny przyszłego roku mój kraj przestanie istnieć.”

 

Po machnięciu ręką trójwymiarowy hologram pojawił się na środku pokoju. Była to solidna mapa przedstawiająca uproszczony widok terytoriów Zjednoczonego Królestwa, Kiedy zobaczyła Shina zbliżającego się do mapy, prawdopodobnie przeczuwając, że nadchodzi wyjaśnienie, Lena powiedziała, „Jeśli zastosują tę samą taktykę gdzie indziej, Federacja może być bezpieczna biorąc pod uwagę jej duże terytorium, ale żaden inny kraj nie przetrwa.”

 

„Tak. I dlatego musimy zdusić ich plan w zarodku już teraz, podczas gdy oni nadal wykorzystują Zjednoczone Królestwo jako poligon doświadczalny. Na szczęście Federacja i Zjednoczone Królestwo mają ten sam cel. Bezlitosna Królowa, której szukamy znajduje się głęboko na terytorium Legionu, w zakładzie produkującym Eintagsfliege, w głębi Góry Smoczego Kła.”

 

Ekspozycja pokazywała pasmo górskie Korpusu Smoka, czyli część w pobliżu granicy z Republiką, która była polem bitwy Zjednoczonego Królestwa. Następnie przełączono ją na trójwymiarowy model przedstawiający Górę Smoczego Kła, która leżała głęboko w paśmie górskim. Wydawało się, że jest tam zakład produkcyjny. Hologram pokazywał także szacunkową liczbę wrogów i liniową odległość od najbliższego frontu, która wynosiła koło siedemdziesięciu kilometrów.

 

„Celem tej wspólnej operacji jest inwazja i odbicie Góry Smoczego Kła oraz schwytanie Bezlitosnej Królowej.”

 

„Dokładnie, Krwawa Reino. Prosimy Cię, abyś zestrzeliła dla nas księżyc.”

 

Wpatrując się w model Góry Smoczego Kła, która, jak sama nazwa wskazuje, miała kształt masywnego kła wystającego ku niebu z typowym skalistym, piramidowym szczytem, Lena przemówiła:

 

„Wasza Wysokość.”

 

„Vika, Milize.”

 

„Przepraszam, Vika. Chciałabym, żebyś potwierdził siły, którymi będziesz dowodzić podczas tej operacji. Słyszałam, że twój kraj używa autonomicznej broni bezzałogowej do obrony swoich granic.”

 

To był powód zdolności Zjednoczonego Królestwa do obrony swojego terytorium, mimo że jej siły narodowe były gorsze od Federacji. Vika uśmiechnął się lekko cynicznie.

 

„Półautonomiczne. Nie popełnilibyśmy szaleństwa wprowadzając do walki w pełni autonomiczną broń, biorąc przykład z Legionu, dyszącego nam na karku. Poza tym, Zjednoczone Królestwo nie odtworzyło autonomicznej sztucznej inteligencji na poziomie Legionu.”

 

„Ale to…. Nawet ty nie możesz tego odtworzyć, Vika?”

 

„To nie tak, że nie mogę. Po prostu nie mam na to ochoty.”

 

Książę powiedział to w sposób zarozumiały, jakby chciał powiedzieć, że da radę, jeśli tylko się na to zdecyduje, z taką samą lekkością, jak gdyby omawiali nieco skomplikowany przepis kulinarny. Ale nawet, gdy życie jego i niezliczonych cywili wisiało na włosku, z łatwością odrzucił taką możliwość, twierdząc, że nie jest na to gotowy.

 

Lena zdała sobie sprawę, że rzuciła okiem na kruchość szlachetnej krwi, której Republika ze swoim naciskiem na równość nie była zaznajomiona. Błękitna krew pozbawiona jakiejkolwiek wibracji.

 

„Dron, który opisujesz, nazywa się Alkonost. To półautonomiczny Feldreß przeznaczony do zwalczania dużych grup wrogów… W przeliczeniu stanowią pięćdziesiąt procent naszych sił, a drugą połowę stanowią nasze załogowe Barushki Mathushki, ale jednostki pod moim bezpośrednim dowództwem to wyłącznie Alkonosty. Włączając moją osobistą jednostkę, Barushki Mathuskhi służą tylko do obrony stanowiska dowodzenia.”

 

„Mówisz 'półautonomiczne’ … A więc sterowane są zdalnie przez ludzi – Opiekunów, tak? Czy ta metoda jest bezprzewodowa? Jak omijacie zakłócanie elektroniczne Eintagsfliege?”

 

„Alkonost są połączone ze swoimi Opiekunami za pomocą technologii, którą nazywacie Para-RAID.”

 

Lena z powątpiewaniem zmarszczyła brwi. Para-RAID – Rezonans Sensoryczny – był metodą komunikacji wykorzystującą łączenie zmysłów, głównie słuchu za pośrednictwem zbiorowej nieświadomości wspólnej dla całej ludzkości. W ten sposób pokonywał przeszkody w postaci odległości, przeszkód fizycznych i wszelkiego rodzaju zagłuszeniom.

 

To samo w sobie czyniło tę technologię niezwykle przełomową, ale ponieważ wykorzystywała ludzką nieświadomość zbiorową, nie pozwalała na komunikację z niczym, co nie było człowiekiem – a mianowicie z maszynami, które nie miały świadomości własnego istnienia.

 

A raczej, o ile Lena wiedziała, nie powinno to umożliwiać komunikacji z niczym, co nie jest człowiekiem.

 

„A-Ale jak…?”

 

„Zaraz Ci pokażę. Lerche, jesteś tam?”

 

Nie podniósł głosu, ale zza drzwi dobiegało odpowiedź.

 

„Oczywiście.”

 

„Przedstawię Cię. Wejdź.”

 

Drzwi się otworzyły. Pozostawiając z odległości nieco za dużej do prowadzenia rozmowy, postać uklękła w ożywiony sposób.

 

„To przyjemność nawiązać znajomość, jestem Lerche, rycerz i gwardzistka królewska księcia Viktora. Służę mu jako miecz i tarcza.”

 

Postać przemawiała czystym, wysokim i przyjemnym głosem przypominającym ćwierkanie śpiewającego ptaka.

 

„Krwawa Reina Republiki i Sir Grabarz, Sir Wilkołak i Lady Cyklop z Federacji. Wiele słyszałam o waszej sławie wojskowej. Zwłaszcza o tobie, Sir Grabarzu. Bardzo chciałabym zostać przez Ciebie poinstruowana, jeśli dasz mi taką możliwość.”

 

Jak wspomniano, jej głos brzmiał jak urocze ćwierkanie.

 

„A jeśli chodzi o tamtejszą uroczą księżniczkę, witam Cię w naszym śnieżnobiałym kraju. Zawsze chętnie dogodzę, jeśli zabawy na śniegu Ci odpowiadają, więc nie wahaj się zapytać, gdy tylko będziesz mieć na to ochotę.”

 

Choć powtarzanie tego może wydawać się zbędne, jej głos był niezwykle przyjemny.

 

„…Przepraszam – dajcie mi chwilę.”

 

Vika podniósł ręce, podszedł do klęczącej postaci i krzyknął na jej opuszczoną głowę.

 

„Lerche! Czy nie mówiłem Ci, żebyś wykorzystała tę szansę i zmieniła sposób w jaki rozmawiasz z ludźmi?!”

 

Podniosła zdziwioną twarz. Była dziewczyną rasy Emurad, że złotymi włosami związanymi ciasno w kok i zielonymi oczami. Wydawała się być w tym samym wieku co Vika, co oznaczało, że była również mniej więcej w tym samym wieku co Lena i Shin. Ubrana w staromodny mundur wojskowy, wykonany z różowej tkaniny i ozdobiony złotą koronką, z formalnie wyglądającą szablą przerzuconą u pasa. Miała drobne, urocze rysy twarzy, a jej cienkie brwi skrupulatnie uniosły się w geście protestu.

 

„Co….? Wasza Wysokość, co ty mówisz?! To dowód mej wierności wobec Ciebie i nawet twoje rozkazy mnie nie powstrzymają!”

 

„Który wasal przyjąłby sposób mówienia, który przeszkadza swemu panu jako dowód ich wierności?! Jesteś idiotką, ty siedmiolatko?!”

 

„Dobra rada, podobna do skutecznego lekarstwa, jest och, tak gorzka, Wasza Wysokość! I dlatego pomimo smutku, jaki mi ona przynosi, traktuję Cię z niegasnącym szacunkiem! Oglądanie moich czynów pod taką kontrolą bezgranicznie mnie zawstydza…!”

 

Vika zirytowany pokiwał głową.

 

„Aaaah, pomieszane to wszystko – nieważne co powiem, zawsze masz ripostę…! Co za cholerny głupiec dostroił twoje cechy językowe…?!”

 

„Z całym szacunkiem, Wasza Wysokość jest jedyną osobą, którakolwiek zajmowała się moim tuningiem, jesteś ty.”

 

„Wiem o tym – Po prostu narzekam! Na Boga, po prostu to zignoruj!”

 

 

„M-mój – Przepraszam za brak szacunku…!”

 

Odpowiedź dziewczyny była pełna szacunku, ale i przygnębiona. Obserwując rozmowę między tą dwójką, która nie do końca pasowała do siebie, Lena nie mogła powstrzymać się od chichotu, aczkolwiek odczuwając poczucie winy. Zastanawiała się, jakim mężczyzną był ten Król Zwłok, ale widok go igrającego ze swoją przyjazną towarzyszką sprawił, że nie wydawał się być nikim więcej, niż chłopcem i ich wieku.

 

“…Jakby to ująć? Przypuszczam, że czyjaś reputacja jest naprawdę oderwana od rzeczywistości.”

 

Wyszeptała to tak, aby tylko Shin mógł to usłyszeć. Ale nie nadeszła żadna odpowiedź. Patrząc na Shina zauważyła, że jego wyraz twarzy był dziwnie sztywny, gdy patrzył na pana i jego sługę stojących przy drzwiach. Konkretnie jego wzrok był utkwiony w Lerche, dziewczynie w szkarłatnym mundurze.

 

“…Kapitanie? Co-?”

 

Shin odezwał się, ucinając pytanie Leny.

 

“…Wasza Wysokość.”

 

Vika zmrużył oczy z zainteresowaniem – Imperialne fioletowe oczy nienarodzonego tygrysa, a może wściekłego węża.

 

„Powtórzę to jeszcze raz, Vika, Nouzen.”

 

„Dobrze, Vika… Co to za rzecz?”

 

„Kapitanie…!”

 

Kiedy Lena zdała sobie sprawę, że „rzeczą” o której mówił Shin, była Lerche, skarciła go. Vika natomiast posłał mu blady uśmiech.

 

„Ooh. Widzę, że twój tytuł Grabarza jest rzeczywiście dobrze wyrzeźbiony… Lerche.”

 

„tak.”

 

„Pokaż im.”

 

Lerche wstała żwawo, jak rycerz zdejmujący hełm…

 

 

… zdjęła swoją głowę i uniosła ją w powietrze.

 

 

 

Nikt z obecnych nie mógł winić Leny za to, że cofnęła się z przerażeniem.

 

„Co….?!”

 

Duże oczy Frederiki rozszerzyły się w szoku, a Raiden i Shiden odskoczyli od ściany, pod którą stali. Nawet Shin, który nie był jednym z tych, którzy się wzdrygają, zmrużył oczy podejrzliwie. Sam Vika pozostał opanowany.

 

„Pozwólcie, że ją właściwie przedstawię. To pierwsza jednostka Sztucznych Wróżek – Sirins. Szczyt osiągnięć technologicznych Zjednoczonego Królestwa i sedno naszej obrony rodu.”

 

Na machnięcie ręki Viki zareagował czujnik umieszczony gdzieś w pomieszczeniu, wyświetlając hologram w pobliżu jego smukłej sylwetki. Prawdopodobnie był to Alkonost. Trójwymiarowy model przedstawiał Feldreßa, smuklejszego od Juggernauta do tego stopnia, że zwątpili, czy w ogóle był opancerzony. Jego tułów zawierał mały kokpit, ledwie wystarczająco duży, aby pomieścić człowieka.

 

„To jest centralny procesor półautonomicznej maszyny bojowej Alkonost.”

 

Eighty-Sixterów nie uważano za ludzi, więc każdą maszynę, którą pilotowali nie uważano za załogową, ale za drona. To była ta sama koncepcja… co Juggernauta Republiki.

 

 

 

Oderwana głowa Lerche była połączona z tułowiem rurkami i sznurami, które wyglądały jak naczynia krwionośne i nerwy.

 

„Czy ona jest…. człowiekiem?”

 

Vika parsknął ironicznie.

 

„Zadajesz to pytanie po zobaczeniu tego, co właśnie widziałaś, Krwawa Reino? Przypomnij sobie to, co właśnie powiedział Nouzen. I zastanów się… jak łatwo zobaczył ją taką…. jaka jest?

 

Lena nerwowo przełknęła ślinę. Shin słyszał głosy Legionu – a raczej głosy poległych, którzy pozostali uwięzionymi mechanicznymi duchami. Ale dziewczyna przed nimi nie mogła być Legionem, ponieważ nigdy nie tworzyli broni w ludzkiej postaci. Zakazano im wytwarzania broni, która wyglądała zbyt podobnie do człowieka.

 

W tym przypadku….

 

Shin przemówił, jakby nie chciał pozwolić Lenie wyrazić swojej konkluzji.

 

„Wykorzystuje mózg zmarłej osoby… a raczej, jego reprodukcję jako centralny procesor.”

 

Jego krwistoczerwone oczy wpatrywały się w Vikę z taką intensywnością, jakiej Lena nigdy wcześniej nie widziała.

 

Dla Shina, który słyszał głosy swoich zmarłych towarzyszy po tym, jak zostali pojmani przez Legion i który musiał zastrzelić nawet własnego brata uwięzionego w takim stanie, Zjednoczone Królestwo, które wykonało stojącą przed nim dziewczynę, dopuściło się niezrównanej herezji.

 

Beztrosko przeszedł całą linię oddzielającą żywych od umarłych. Schwytanie tych dusz, które zasłużyły na wieczny odpoczynek i ponowne wykorzystanie ich do walki oznaczało….

 

Było to lodowate spojrzenie, od którego każdy normalny człowiek zawahałby się, ale Vika nawet się nie skrzywił.

 

„Rzut w dziesiątkę, Grabarzu z Osiemdziesiątego Szóstego sektora. Wszystkie te centralne procesory dziewcząt to reprodukcje oparte na strukturach ludzkiego mózgu.”

 

Wykazywali dziwne podobieństwo do inteligentnego Legionu, Pasterzy – a może byli nimi nawet inspirowani.

 

„Poczekaj chwilę…. Jeśli to były pierwotnie ludzkie mózgi, to…”

 

Głos Leny był tak sztywny i ostry, że z trudem sama go rozpoznała. Zjednoczone Królestwo było jedyną despotyczną monarchią na kontynencie. Wszyscy obywatele byli zasadniczo własnością szlachty.

 

“…gdzie i z jakiego powodu pozyskałeś ludzi, do których należały te mózgi?”

 

Vika przechylił głowę z rozbawieniem.

 

„Czy insynuujesz, że my, aroganccy despotycy, ćwiartujemy naszych obywateli wbrew ich woli? W takim razie, możesz być rozczarowana, ale usłyszysz, że stanowisko Idinarohka nie jest aż tak głupie. Wiemy, że wszystko co nas czeka po zakończeniu bezmyślnej tyranii, to pocałunek gilotyny…. Wszystkie składniki są oddawane dobrowolnie i pobierane dopiero po śmierci w bitwie, ściślej rzecz mówiąc tuż przez śmiercią. Jeśli żołnierz, który dobrowolnie oddał swoje ciało – z góry jest oznaczony jako czarny podczas segregacji pod warunkami spełnienia określonych wymogów – zostaje wysłany na przeskanowanie mózgu. Nawet Ci, którzy nie zgłosili się na ochotników, nie są wysyłani do skanera, jeśli istnieje szansa na uratowanie im życia, a wolontariat jest całkowicie opcjonalny.”

 

W miejscu tak niebezpiecznym jak pole bitwy, więcej rannych żołnierzy wymagało leczenia niż było lekarzy, którzy ich leczyli. Aby poradzić sobie z takimi sytuacjami, opracowano metodę mającą na celu uratowanie jak największej liczby ludzkich istnień, czyli segregację. Był to środek mający na celu oddzielenie rannych, którym nie zagrażała śmierć lub wymagających natychmiastowego leczenia od tych, wymagających natychmiastowej reanimacji.

 

Wśród nich znalazły się czarne znaczniki, sklasyfikowane jako będące w stanie, w którym nie da się ich uratować, nawet jeśli zostaną poddani leczeniu. Nazwa wzieła się od koloru dołączonej do nich przywieszki. Byli to ci, których odnaleziono zbyt późno lub ci, którzy jeszcze żyli, ale zostali ranni do tego stopnia, że w ciągu kilku chwil zmarli.

 

„Cyfrowa struktura mózgu jest odtwarzana za pomocą sztucznych komórek, a po wymazaniu ich pamięci i zainstalowaniu pseudo osobowości są one przeszczepiane do czaszek Sirins. Innymi słowy, mogą być wzorowane na poległych w wojnie, ale sami nie są martwi. Jestem trochę zaskoczony, że wciąż ich słyszysz, Nouzen.”

 

„Ale…. dlaczego?”

 

„Dlaczego? Myślę, że to całkiem oczywiste. W przeciwieństwie do Legionu, którego wciąż przybywa, bez względu na to, ile razy go pokonasz, ludzie są skończeni. Nasza zdolność do reprodukcji jest ograniczona. Więc jeśli nie możem zmniejszyć liczby tym, którzy umrą, musimy poddać recyklingowi tylko tych, którzy już odeszli. Wysyłamy wilki na polowanie na wilki. Wampiry do polowania na wampiry.”

 

Duchy do polowania na duchy.

 

To była perwersja, która wywołała dreszcze po profanacji całego ciała Leny. Nieświadomy niechęci Leny, Vika uśmiechnął się. Jak wąż. Jak bezduszna bestia, odsunięta od pojęcia emocji.

 

Król trupów. Pozbawiony współczucia, a przez to oderwany od ludzkości – zimnokrwisty władca umarłych.

 

„I-i… ty to nazywasz…. dronami…?!”

 

„Twoje słowa trafiają w sedno, ale musisz się do tego przyzwyczaić. Broń i żołnierze, których Zjednoczone Królestwo doda do Pakietu Uderzeniowego, będą Alkonostami i Sirins. Mianowicie pułk pod moim bezpośrednim dowództwem.”

 

Powiedziawszy to, książę północy uśmiechnął się spokojnie, patrząc na drżącą Lenę i Shina, który spojrzał na niego surowo, jakby byli kamieniami na poboczu.

 

„Dopóki nie zniszczymy Legionu lub dopóki oni nie wytępią ludzkości… Mam nadzieję, że będziemy cieszyć się swoim towarzystwem.”

 

 

 

W jednym z rogów zamku, który obejmował cały północny wschód, znajdowała się cesarska willa. Była używana jako pensjonat, a pokoje były przyjemne, luksusowe i piękne.

 

Kiedy leżała na łóżku i porównywała jego zniszczone upierzenie wewnątrz niego z tym, które miała w bazach na linii frontu i w obozie dla internowanych w Osiemdziesiątym Szóstym sektorze, Shiden, zastanawiała się, jak daleko zaszli. Chociaż nie mogła powiedzieć, że to łóżko jest niewygodne lub że nie może się do niego przyzwyczaić, czuła, że zbyt długie spanie na nim sprowadziło by ją do tępości. Zarówno w umyśle jak i na ciele.

 

Uderzając dłońmi w prześcieradło pachnące kwiatami lub innym ziołowym zapachem, zastępca kapitana eskadry Brisingamen, wice kapitan Shana pochyliła się nad Shiden, która leżała na łóżku twarzą do góry.

 

„Hej, Shiden.”

 

Nie zadając sobie trudu skierowania wzroku na Shanę, Shiden udzieliła niezobowiązującej odpowiedzi.

 

„Mm.”

 

„Czy wszystko w porządku?”

 

„Tak…”

 

Nie sprecyzowała, co to tyło, ale były razem wystarczająco długo, aby Shiden zrozumiała to nawet bez jednoznacznych stwierdzeń. Szok był prawdopodobnie zbyt duży. Odkąd spotkała księcia tego południa, Lena była załamana i Shin, który podszedł do niej, gdy zobaczył ją zatopioną w sofie pensjonatu i leżącą nieruchomo, byłby teraz przy niej.

 

„Niewiele możemy zrobić. Jej Królewska Mość dokonała wyboru.”

 

„Ale…”

 

Shiden utkwiła swoje dwukolorowe oczy w oknie znajdującym się tuż nad nią.

 

„Byłoby więcej do przemyślenia, gdyby Mały Żniwiarz był większym dupkiem. Ale biorąc wszystko pod uwagę, myślę, że jest w porządku.

 

Tylko pobieżnie sprawdziła, czy wszystko z nim w porządku, ale to wszystko. W żadnym przypadku nie było to potwierdzone.

 

„… Nikt nie jest w stanie powiedzieć, kiedy wszystko się skończy. Tak jak zawsze, naprawdę. W takim razie, dopóki jestem przy jej boku, nie chcę być uciążliwa.”

 

 

 

 

 

„-Zawsze jest tu przeraźliwie zimno…. Ale miasto rozkwita! Śmiem twierdzić, że bardziej niż można by się spodziewać po stolicy w czasie wojny.”

 

Stolica Zjednoczonego Królestwa, Arcs Styrie, była starym miastem z historią równie bogatą jak historia samego kraju. Krajobraz miasta opowiadał o dobrobycie, rozwoju oraz niezliczonych zakłóceniach i wstrząsach w przeszłości, ze szczególnym widokiem na wiele budynków, zbudowanych w różnych okresach na przestrzeni wieków. Trend był taki, że elewacje malowano na jaskrawe kolory, w sposób typowy dla krainy pod pokrywą śniegu przez połowę każdego roku.

 

Również dzisiaj chmara Eintagsfliege zasłoniła słońce, a z nieba spadł lekki śnieg. Główna alteria była pełna przechodniów z kolorowymi sklepikami i stoiskami tworzącymi rynek. Ubrana w twarz Federacji narzucony na mundur Republiki, Lena rozglądała się po tętniącym życiem mieście szeroko otwartymi oczami. Anette, również w płaszczu, a także Grethe, Frederica i Raiden, którzy przybyli jako ich eskorta, również rozglądali się z zaciekawieniem.

 

Tego dnia po śniadaniu, szef działu technologicznego – mężczyzna tak chudy, że niemal kościsty – zaproponował, że skoro mają trochę wolnego czasu, wybrali się na zwiedzanie stolicy, zaznaczając, że panie też będą miały w ten sposób szansę zrobić zakupy. Połowa oferty wynikała z rozwagi, druga miała na celu podniesienie stosunków dyplomatycznych.

 

I rzeczywiście, chcieli pochwalić się bogactwem i dobrobytem swojego kraju pierwszym od ponad dziesięciu lat oficerom terenowym przybywającym z zagranicy, a robiąc to mimochodem podkreślili siłę swojej armii.

 

Shiden i Shana przepuściły okazję, podczas gdy Lena najwyraźniej wezwała Shina, więc zostały w pałacu. Królewscy strażnicy zaprosili grupę Shiden na wycieczkę po pałacowym muzeum wojskowym.

 

„Niesamowite… Chyba tego można się spodziewać po tysiącletniej stolicy północnego kraju, Roa Gracia…”

 

„Myślę, że potrzebowaliśmy przerwy, więc oferta tego oficera pojawiła się w odpowiednim momencie. Ta technologia naprawdę jest trochę trudna do przełknięcia.”

 

„Cieszę się, że obie nasze strony mogły się czegoś nauczyć o Para-RAID, ale… Nawet jeśli mówią, że korzystali z pomocy chętnych ochotników, jest to jeden zapis kolejnych eksperymentów na ludziach…. To trochę, w pewnym sensie, na prawdę… Wiesz…”

 

Wymieniając gorzkie uśmiechy, Grethe i Anette rozmawiały o Sirins i powiązanych z nimi technologiach. Na wieść, że Federacja nie może przyjąć tej technologii, Grethe z przygnębieniem pokiwała głową.

 

Niektóre z budowli tworzących to wspaniałe miasto to koszary, zbrojownie i inne obiekty wojskowe używane przez dowództwo dywizji obrony stolicy, a wiele przechadzających się po nich ludzi, było ubranych w fioletowo-czarne mundury Zjednoczonego Królestwa. Podobnie jak w Federacji, żołnierze byli postrzegani jako poddani zasługujący na szacunek. Przechodząca w pobliżu młoda żołnierka, Beryl została powitana uprzejmym skinieniem głowy przez starszego fioletowogłowego mężczyznę Lolę.

 

Rozglądając się, Anette powiedziała, „Viola to obywatele, a inne grupy etniczne z podbitych terytoriów to chłopi pańszczyźniani, prawda? Ale biorąc wszystko pod uwagę, chłopi pańszczyźniani mogą żyć normalnie.”

 

Czysto krwiste dzieci Viola – czyli obywatele – bawiły się piłką, ale dzieci pańszczyźniane z innych grup etnicznych bawiły się u ich boku, jakby nie było między nimi żadnej różnicy. Przy tym samym stole w kawiarni siedziała para osób o różnym kolorze skóry i rozmawiała przy kawie.

 

Starsza Celesta prowadząca stragan właśnie kłóciła się z kobietą Taaffe o cenę dużego słoika miodu. Negocjacje zakończyły się mocnym uściskiem dłoni, po czym oboje wymienili towar i rachunek za towar i rozstały się z uśmiechami. „Przyjdę ponownie” i „Jesteś zawsze mile widziana,” powiedziały obie z zadowolonymi minami.

 

Ogólnie rzecz biorąc, chłopi pańszczyźniani należeli do klasy robotniczej, a obywatele do klasy średniej, w związku z czym istniała różnica w jakości ich ubrań i rzeczy osobistych, ale chłopów pańszczyźnianych nie uważano za niewolników ni nietykalnych – nic nie wskazywało na to, że niektóre dzieci traktowano jak gorszą rasę, jak niegdyś Eighty-Sixterów.

 

Strażnik pałacu przydzielony do grupy Leny w roli przewodnika i tłumacza uśmiechnął się. Język urzędowy Zjednoczonego Królestwa różnił się jedynie dialektem od języka Republiki i Federacji, ale ponieważ niektórzy chłopi pańszczyźniani pochodzili z podbitych terytoriów o różnych sferach kulturowych, wielu z nich mówiło zupełnie innymi językami.

 

„Oczekuje się, że obywatele będą pełnić służbę wojskową, a chłopi pańszczyźniani zajmą się produkcją,” wyjaśnił strażnik. „W pewnym sensie jest to różnica pomiędzy poborem do wojska o obowiązkiem podatkowym. Jednak w obecnej sytuacji członkowie rodziny królewskiej zachęcają do dobrowolnego wstąpienia do wojska.

 

„Podobnie jak on,” powiedział, wskazując na wartownika. Był powściągliwym człowiekiem Rubisa, wyglądał na około dwadzieścia lat, nosił nowiutkie insygnia stopnia podporucznika i uśmiechał się do nich z nieśmiałą dumą. Oznaczało to tylko tyle, że szkolnictwo wyższe było dostępne dla wszystkich, przynajmniej dla tych, którzy mogli sobie na nie pozwolić.

 

Jak powiedział Vika, Zjednoczone Królestwo mogło być monarchią despotyczną, ale nie wywierała żadnej presji politycznej na swoich obywateli. Nie zrobiła nic, co mogłoby wywołać niepokoje lub powstanie, ani nie stworzyła niepotrzebnych różnic klasowych. W przeciwieństwie do Republiki, która po odebraniu wszystkiego Eighty-Sixterom poprzez konfiskatę ich majątków w celu sfinansowania budowy Gran Mur i zmusiła ich do poboru do wojska, oznaczyła ich jako podludzi.

 

„…Milize? O co chodzi?”

 

„O nic.”

 

Potrząsając niejasno głową, Lena powiedziała z powątpiewaniem:

 

„Nawiasem mówiąc…. Zastanawiam się jaką sprawę miał Vika do Shina?”

 

 

 

Shinowi kazano przyjść w płaszczu i słusznie, ponieważ Vika wiódł go podziemnymi schodami, gdzie było wyjątkowo zimno.

 

„Najbardziej wysunięte na północ góry Zjednoczonego Królestwa to pasmo górskie Frost Woe. Znajduje się tam grota lodowa sięgająca aż do podziemi królestwa, gdzie zbudowano królewskie mauzoleum. Lód tutaj nigdy się nie topi, więc nawet latem jest tam lodowato… To ogromny bałagan, jeśli jedno z dzieci służby wkradnie się tutaj.”

 

Same schody, które sprawiały wrażenie wykutych w lodowcu, schodziły głęboko pod ziemię, kreśląc delikatną spiralę. Miejsce to było inkrustowane muszlami starożytnych greckich turbanów, lśniących siedmioma pryzmatycznymi kolorami.

 

Trencz wydany przez wojsko Federacji został stworzony do walki w zamarzniętych okopach na zaśnieżonej północy Federacji i był również wodoodporny, chronił też przez zimnem. Mimo to, Shin zmarszczył brwi, gdy zimno kłuło go w płucach wraz z oddychaniem. Vika, który szedł przed nim wydychał wyraźnie widoczne kłęby powietrza.

 

„…W dawnych czasach osoby szlachetnie urodzone były naturalnie członkami rodziny królewskiej. Królów postrzegano jako żywych bogów, którym nadano ciało i obdarzono wyjątkowymi mocami. Telepatią i psychometrią Pyrope, zdolnościami bojowymi Onyxa, zastraszenie Celeny. Wiele z nich osłabły i zanikły wraz z wymieszaniem się krwi i upływem czasu, ale nadal w pewnym stopniu pozostawały na ziemiach, gdzie królowie i szlachta zachowali swoją władzę i rodowód. Dotyczyło to również Imperium Giad i Zjednoczonego Królestwa. Wzmocniony intelekt Ametysty – mówiąc prościej, rody, które rodzą niezwykłych geniuszy.

 

Słychać było jedną parę kroków. Shin nie wydawał żadnego dźwięku podczas chodzenia, a w pobliżu nie było nikogo poza nim i Viką. Będąc dowódcą, jeśli Vika miałby z kimkolwiek coś wspólnego, byłaby to Lena, ale on wezwał Shina, pojedynczego Procesora, który zwykle postrzegany byłby jedynie jako pionek.

 

Intencja Viki była tutaj niejasna. Z głosem ochrypłym od silnej niechęci, jaką poczuł na widok Sirin, Shin zadał pytanie szorstkim głosem. Na początek nie mógł sobie zaprzątać głowy składaniem hołdu komuś, z wyższą władzą.

 

„…Dlaczego mi to mówisz?”

 

„Hmm? Ponieważ jesteś Pyrope Esperem, oczywiście. Twój rodowód ze strony matki, Maika, wymarł podczas prześladowań pozostałych Eighty-Sixterów… Pomyślałem, że będziesz zainteresowany dowiedzeniem się czegoś na ten temat. Czy się myliłem?”

 

„Nie obchodzi mnie to.”

 

„Hmmm?”

 

Vika odwrócił się od niego z nieco powątpiewającą miną, ale w końcu odwrócił się ponownie i wzruszył ramionami.

 

„Cóż, niezależnie od tego czy jesteś zainteresowany, jest to niestety konieczna przedmowa do mojego głównego tematu. Wysłuchaj cierpliwie, nawet jeśli uznasz to za nudne”

 

Vika zszedł z ostatniego stopnia długich schodów, jego wojskowe buty wydawały głośny dźwięk. Na końcu starego korytarza nagle pojawiły się nowe, najnowocześniejsze metalowe drzwi, które rozpoznały coś, co niósł Vika i otworzyły się automatycznie. Zimne powietrze, nawet w porównaniu z chłodnymi schodami, cicho wylewało się zza drzwi, ale Vika nie zwracał uwagi na zimno.

 

„Rodzina Królewska jest ostatnim rodem Ametysta, który posiada zdolności Espera, a jednocześnie jesteśmy strażnikami dużej ilości wiedzy i mądrości, która w przeciwnym razie zostałaby utracona na wieki.”

 

Światło rozświetliło niepoznawalną ciemność, promienie świeciły i migotały nad tym wszystkim. Miejsce to było ogromną kopułą, która zdawała się w całości być wykonana z lodu, wypełniona przezroczystym błękitem, jak okiem sięgnąć. Lód był tak gruby, że nie było przez niego widać ścian skalnych. Nieskończenie przejrzysty, bezdenny błękit.

 

Z sufitu kopuły schodziły niezliczone sople lodu, które sprawiały wrażenie jakiegoś pogańskiej kaplicy, a ścieżka lodu ciągnęła się dalej od przestronnego obszaru, w którym się znajdowali. Niemal irytujące było to, że nawet tutaj lód był inkrustowany malachitem i ametystem w kształcie pawich piór, które migotały na powierzchni lodowych ścian.

 

Ale tym, co przykuło uwagę Shina, był brak współgrania między tym co naturalne a tym co sztuczne. Wzdłuż lodowych ścian kopuły po obu stronach korytarza niczym formacje kryształów, biegły niezliczone…

 

…trumny wykonane z lodu.

 

Trumny miał kształt jaj i były wykonane ze srebra i szkła. Każda z nich przedstawiała postać ubraną w fioletowo-czarny mundur lub sukienkę. Większość z nich była osobami dorosłymi, ale w niektórych trumnach znajdowały się dzieci lub niemowlęta. Inne zawierały coś, co wyglądało na jedynie kawałki ciał owinięte w więzy lub zakopane na ich miejscu jakieś rzeczy osobiste. Wnętrze wypełniono wysoce przeźroczystym lodem, a emblemat jednorożca wyrzeźbiony w powierzchni szkła za pomocą lasera został spleciony z cienką warstwą szronu.

 

Stojąc pomiędzy trumnami, Vika odwrócił się, a rąbek jego białego płaszcza wysunął się do przodu.

 

„I jako symbol tego dziedzictwa zachowały się nasze szczątki. Wszyscy potomkowie rodu Idinarohk są pochowani w tym zamarzniętym mauzoleum. Oczywiście wcześniejsze pokolenia są już mniej więcej zmumifikowane… A zatem.”

 

Wskazał na stojącą tuż za nim trumnę. Ta obok wciąż była pusta. Wewnątrz tej trumny znajdowała się kobieta z rozłożonymi rękoma, jakby unosiła się na wodzie, z delikatnie zamkniętymi oczami.

 

„To jest Mariana idinarohk – moja matka.”

 

Szczątki kobiety zamknięte w trumnie bardzo przypominały Vikę, który stał tuż przed nim. Gdyby nie różnica wieku i płci, byliby do siebie bardzo podobni. Wyglądała na dwudziestkę lub trzydziestkę, ubrana była we wspaniałą fioletową suknię w kolorze brytyjskiej rodziny królewskiej, a na czole miała srebrną tiarę wysadzaną szlifowanymi kamieniami szlachetnymi.

 

Ale wtedy Shin poczuł, że coś jest nie tak. Delikatna srebrna tiara osadzona na szczątkach Królowej Mariany. Ze wszystkich zmarłych ustawionych tutaj w kolejne tylko ona nosiła koronę. I nawet Shin, choć jego wiedza na temat ozdób była tak skromna, mógł stwierdzić, że jego pozycja jest nieprawidłowa. Przecież tiary nie nosi się tuż nad oczami.

 

A tuż pod srebrzystym połyskiem tiary, na jej białym czole wycięto prostą czerwoną linię. W przeciwieństwie do żywych, rana zadana zwłokom nigdy się nie zagoiła – rozcięta część tak naprawdę nigdy nie została zamknięta.

 

Vika uśmiechnął się lekko.

 

„Więc zauważyłeś… Zgadza się. W zwłokach mojej matki brakuje mózgu. Ponieważ go wydobyłem. Trzynaście lat temu.”

 

Nie było mowy, żeby Shin zdawał sobie z tego sprawy, gdy się o tym dowiedział. Legion powstał dwanaście lat temu. A także…

 

Mariana.

 

„Model Mariana…”

 

„Tak. Sztuczna inteligencja, która była podstawą Legionu, zguba ludzkości. Składnikiem, który go skomponował… była moja matka.”

 

A raczej, jej mózg.

 

A więc tak to właśnie wyglądało, pomyślał Shin z goryczą. W ten sposób Legion wpadł na absurdalny sposób przyswojenia ludzkich sieci neuronowych w celu zastąpienia swoich centralnych procesorów. Jeśli orginalnie były oparte na ludzkim mózgu i miały na celu jej odtworzenie, to po prostu funkcjonowały zgodnie z przeznaczeniem, zgodnie z tą hipotezą.

 

Ale pozostawało jedno pytanie.

 

„…Dlaczego?”

 

To jedno pytanie było przepełnione wątpliwościami. Po co robić coś takiego? Po co posuwać się tak daleko, że bezcześci się szczątki własnej matki? Po co używać swojej matki – choćby tylko jej zwłoki – jako świnki morskiej?

 

Ale Vika po prostu wzruszył ramionami.

 

„Chciałem ją poznać.”

 

Mimo, że byli w tym samym wieku i wbrew swojemu pełnemu wdzięku wyglądowi, mówił tonem małego dziecka.

 

„Matka zmarła wkrótce po moim porodzie… Poród był trudny i straciła za dużo krwi, co może zdarzyć się podczas każdego porodu, ale z tego co wybadał ojciec, nie było w tym żadnej nieczystej gry. A jednak…”

 

Przerywając, Vika spojrzał na matkę w trumnie. Te białe ręce, które być może nigdy go nawet nie trzymały.

 

„…Nigdy nie poznałem głosu mojej matki.”

 

Słowa wypływające z jego ust były przepełnione tęsknotą za czymś, czego nigdy nie miał – dlatego rezonowały straszliwą samotnością.

 

„Nawet Esperzy Idinarhoków nie pamiętają, co się wydarzyło zaraz po ich urodzeniu. Rozmawiałem z ojcem, bratem Zafarem i moją pielęgniarką, prosząc ich, aby powiedzieli wszystko co pamiętają. Ale to nie mogło wypełnić pustki.”

 

„…”

 

„-Ale jeśli tak jest…”

 

Jego wąskie wargi nagle wykrzywiły się w górę w ponurym, złośliwym uśmiechu, Vika uśmiechnął się, a jego cesarskie fioletowe oczy błyszczały wspomnieniami. Jak potwór, jak demon. Shin jakoś wiedział, że trzynaście lat temu Vika był tak młody. Shin nie mógł sobie wyobrazić, że miał ten sam uśmiech na ustach.

 

Ten aż nad zbyt niewinny uśmiech.

 

„Jeśli jej nie znam – jeśli ją straciłem – wystarczy, że sprowadzę ją z powrotem. Tak myślałem… Ponieważ jej szczątki – jej mózg, że wszystkimi wspomnieniami i nienaruszoną osobowością – zostały zachowane właśnie tutaj…!”

 

Fanatyczne złudzenie, całkowicie pozbawione wszelkich powściągliwości. Zbezcześciłby ludzkie zwłoki, zapieczętował ich wspomnienia i osobowość w maszynie i czyniąc to, przekroczyłby śmierć…W jego oczach nie było poczucia winy ani strachu w związku z perspektywą popełnienia takiego tabu. Nie było podziału na dobro i zło. Nic poza całkowitym chłodem serca… dla którego zaspokojenia pragnień było jedyne i absolutne.

 

Zimny dreszcz, jakiego nigdy wcześniej nie zaznał, przebiegł Shina. Nie widział swojej miny, ale doskonale zdawał sobie sprawę, jak poważna i pełna była napięcia. Istota stojąca przed nim nie była człowiekiem, ale prawdziwym, niewinnym potworem, który nie znał ani człowieczeństwa, ani rozumu.

 

Przełykając emocje, zapytał:

 

„….A potem?”

 

Vika od niechcenia wzruszył ramionami.

 

„Nie udało mi się.”

 

Umarli już nigdy nie będą mogli naprawdę chodzić wśród żywych. Nawet Vika nie mógł obalić tego prawa.

 

„Mózg matki został stracony n darmo, a mnie oskarżono o zbezczeszczenie szczątków Królowej i pozbawiono mnie praw do dziedziczenia. Co było w porządku; Na początku nigdy tego nie chciałem, ale… w tamtym momencie. Nie zrezygnowałem jeszcze z mojej matki.”

 

Pomyślał, że może jego błąd polegał na tym, że był za młody. Może brakowało mu wiedzy, a może w jego teorii była luka – poniósł porażkę, coś źle zrozumiał. Tak Vika nadal wtedy postrzegał świat. Że jeśli zastosuje właściwą metodę, zawsze uzyska się pożądany rezultat. Niewinnie wierzył, że świat działa w tak schludny i satysfakcjonujący sposób.

 

Wierzyć, że wszystko zawsze będzie dobrze.

 

„Więc przesłałem wszystkie moje dane do sieci publicznej.”

 

Nie wyobrażał sobie wtedy, że będzie to akt, który zachwieje równowagę militarną sąsiednich krajów. Może i był najmłodszym dzieckiem, ale nadal był księciem dużego królestwa. Jego nazwisko było powszechnie znane, mimo, że miał zaledwie pięć lat. Jego pismo nie miało ani wyglądu, ani kompozycji językowej czegoś godnego miana tezy, a biorąc pod uwagę absurdalny temat wskrzeszania umarłych, większość naukowców nie poświęciła im nawet jednego spojrzenia. Jednakże…

 

„To wtedy poznałeś major Zelene Birkenbaum.”

 

„Tak. Skontaktowało się ze mną kilka ciekawskich, kapryśnych osób z różnych krajów i ina była jedną z nich.”

 

Jedną z nielicznych, która pomimo wieku pisarza i dziecinnego stylu pisania dostrzegła potencjał nowego modelu sztucznej inteligencji, była Zelene. W tym czasie pracowała nad bronią autonomiczną w Imperialnym laboratorium wojskowym.

 

„Wiedziałem, co badała Zelene i co myślała opracowując autonomiczną broń – Legion. Ale…”

 

Nie sądził, że w końcu zwróci tę broń przeciwko niemu. To imperium obnażyło kły na wszystkie inne kraje. Nigdy nie zdawał sobie sprawy, jakie konsekwencje będą miały działania, które podjął, aby spełnić swoje marzenie-

 

„…zanim Imperium wypowiedziało wojnę, Zelene już nie żyła… Chociaż pośrednio, to ja ukradłem twoją ojczyznę i rodzinę. Nienawidzisz mnie za to?”

 

Rozłożył ramiona. Po trzepocie jego ubrania można było stwierdzić, że nie miał przy sobie żadnej broni palnej. Był całkowicie bezbronny, bez ani jednej eskorty ani ochroniarza, który by go bronił. Prawdopodobnie takie było jego pojęcie o dobrej wierze. W końcu Vika nigdy nie powiedział Shinowi, żeby nie zabierał ze sobą żadnej broni palnej, kiedy go wzywał. Shin nadal nosił przy sobie pistolet, tak jak przyzwyczaił się przez lata spędzone w Republice.

 

Ale Shin odpowiedział, skupiając umysł na znajomym ciężarze, który dźwigał:

 

„…Nie.”

 

Nigdy nie myślał o Republice jako o swojej ojczyźnie i prawie nie pamiętał swojej rodziny ani niczego innego z minionej epoki. Vika powiedział, że jemu je skradziono, prawdopodobnie miał rację, ale dla Shina… nie liczyły się one już jako rzeczy, które utracił. To było tak samo, jakby w ogóle ich nie było, a jeśli tak, to nie było powodu do urazy… Nie było powodu do nienawiści.

 

„Nie sądzę, żeby mi je skradziono… A nawet gdyby tak było, nie miałeś z tym nic wspólnego.”

 

„…Po raz kolejny mówisz obojętnie, jakbyś nigdy nie potrzebował tych rzeczy. Nawet jeśli miałeś matkę, w przeciwieństwie do mnie.”

 

Vika pokręcił głową z gorzkim uśmiechem. Jego fioletowe oczy zachmurzyły się na chwilę zazdrością i zawiścią, zanim te uczucia zniknęły w ułamku sekundy.

 

„Więc, teraz. Chociaż ogólnie rzecz biorąc, sprawiasz wrażenie zupełnie bezinteresownego, na tym kończę moje wyznanie. Przejdźmy do głównego tematu, Bezgłowy Grabarzu z Osiemdziesiątego Szóstego Sektora.

 

Jak można było opisać wyraz twarzy Viki w tamtym momencie? Było to spojrzenie zarówno błagalne, jak i pełne przerażenia. Jakby pragnął zarówno odpowiedzi potwierdzającej, jak i słów zaprzeczenia i obawiając się ich cały czas, nie mógł powstrzymać się od pytania:

 

„Czy moja matka… nadal tu jest…?”

 

Pragnął usłyszeć o wiecznym spokoju swojej matki, ale jednocześnie chciał ją znów zobaczyć.

 

Więc po to mnie wezwał, Shin był w dziwnie pustym nastroju. Jego zdolność pozwalała mu na usłyszenie płaczu zmarłego, który pozostał po śmierci. Dzięki temu będzie mógł stwierdzić, czy matka Viki wciąż tu jest, czy też zyskała spokój śmierci. Być może ponownie spróbuje ją wskrzesić.

 

Spróbowałby tego lub pogodziłby się z poddaniem się… ponieważ wiedziałby, czy jest ona obecna.

 

Czy naprawdę było to coś, na czym można być tak zafiksowanym? Ta słaba myśl przeszła Shinowi przez głowę. Shin nie pamiętał twarzy swojej matki, ale nie czuł żadnego utrzymującego się żalu z tego powodu. A mimo to Vika tak bardzo pragnął matki, której głosu nigdy nie znał i która nigdy go nie obejmowała.

 

Stojąc oko w oko z Viką, Shin potrząsnął głową.

 

„Nie.”

 

Jego brat, Kaie i wielu Eighty-Sixterów, którzy zgineli, zostało uwięzionych na polu bitwy, a Legion wykorzystywał ich struktury mózgowe jako centralne procesory. Pomimo tego, że zginęli i powinni byli wrócić na swoje miejsce, pozostają w pułapce.

 

Nie było żadnych utrzymujących się myśli ani przywiązań i z pewnością nie żywili do nich żadnego uczucia. Emocje nie były w stanie obalić praw natury. Świat… po prostu nie był na tyle miły, aby zostawić tak wiele za sobą. Nie było to miłe dla nikogo, czy to żywego czy martwego.

 

Pragnienie Kiriyi, by pomścić Fredericę, spłonęło wraz ze zniszczeniem Morpho. A jego brat – brat, który czekał na niego tak długo – zniknął, gdy stracił Dinosaurię, która służyła dla niego za pojemnik.

 

Odeszli. Nie było ich już nigdzie.

 

„Szczątki twojej matki to tylko zwłoki. Nie słyszę wydobywającego się z nich głosu. Twojej matki już tam nie ma.”

 

„W takim razie co z Lerche?”

 

Shin zmarszczył brwi, gdy zaskoczyło go następne pytanie.

 

„A co z Sirins? Mogłeś usłyszeć dochodzące od nich głosy, prawda? Lerche jest… Oni są w tych ciałach. Czy więc dusze tych dziewcząt… pragną odejść?”

 

„Tak.”

 

Shin skinął głową, zastanawiając się przez cały czas, dlaczego Vika tak bardzo się tym przejmował, skoro byli dla niego tylko częściami drona. Ale Shin mógł to od nich usłyszeć. To nie był krzyk ani zawodzenie udręki, ale w tych głosach słyszał lament. Głos dziewczyny, której nigdy wcześniej nie spotkał i niezliczonej liczby nieznanych żołnierzy.

 

„Ciągle płaczą… mówią, że chcą odejść.”

 

Vika uśmiechnął się blado i lekko, ale gorzko. Był to auto deprecjonujący uśmiech.

 

„…Rozumiem.”

 

Patrząc na Vikę, Shin rozchylił usta, żeby coś powiedzieć. Jak zawsze, nie mógł zrozumieć osoby stojącej przed nim ani nawiązać z nią kontaktu.

 

„Czy ja też mogę o coś zapytać?”

 

Vika zamrugał, wyglądając na zaskoczonego.

 

„…Tak. Jeśli to coś, na co mogę odpowiedzieć.”

 

„Naprawdę tak bardzo chcesz poznać swoją matkę, skoro nigdy nawet nie słyszałeś jej głosu?”

 

Rozumiał, że ten mężczyzna nie miał żadnej niechęci do rozcinania jej szczątków. Mimo to było to ciało człowieka o masie i wadze dorosłej kobiety. A ludzka czaszka była twarda. A mimo to pięcioletni wówczas Vika nadal wciąż musiał go wynieść i rozciąć. Czy naprawdę posunął się tak daleko tylko i wyłącznie z powodu chęci ponownego zobaczenia się z nią? Dla kogoś, kogo głosu nigdy nie znał, kogoś, kogo nigdy nie spotkał, kogoś, kto był jego matką tylko z nazwy?

 

Vika przez chwilę wydawał się oszołomiony.

 

„No cóż… Tak. Choć różnie to wyrażają, dzieci kochają swoich rodziców. Zwłaszcza, jeśli nie mogą się z nimi spotkać… Pozwól, że z kolei to ja zapytam, ale czy ty…”

 

Vika zmrużył swoje oczy.

 

“…nie chcesz spotkać swoich rodziców?”

 

„Nie ma już mowy o spotkaniu ze zmarłymi.”

 

Było o nieodwracalne kosmiczne prawo Shina – ten posiadający pozazmysłową zdolność słyszenia głosów zmarłych. Słyszał ich głosy, ale nie były one niczym więcej niż krzykami ostatniej agonii. Nie było mowy o dialogu, komunikacji, porozumieniu…. Bez względu na to, jak bardzo obie strony tego chciały.

 

Umarli nigdy nie mogą zmieszać się z żywymi.

 

„Rozumiem. Dlatego nie chcesz ich pamiętać.”

 

Nadeszła kolej Shina, by zmrużyć oczy i uważnie się temu przyjrzeć. Znów te słowa.

 

To nie tak, że nie pamiętasz swojego dzieciństwa.

Nie chcesz tego pamiętać.

 

„…Co sprawia, że tak mówisz?”

 

„Nie interesuje Cię genealogia twojej zmarłej matki. Pomimo rzeczy, które Ci odebrano, nie żywisz urazy. A przede wszystkim wyraz twojej twarzy mówi, że nie chcesz, aby ten temat był poruszany jak nie lubisz sam tego robić. Jakbyś cierpiał: rana, do której nawet nie chcesz się przyznać, że istnieje.”

 

„………..”

 

Rana.

 

Vika uśmiechnął się, jakby przejrzał Shina. Wypowiedział swoje słowa w sposób okrutny, z niemal niemiłosiernym chłodem.

 

„Ale jeśli nie przeszkadza Ci to, nie powinienem tego komentować jako obca osoba. Doprowadzona do skrajności tendencja dziecka do podążania za rodzicami jest po prostu innym sposobem życia. Ale jeśli uznasz to za akceptowalne, zapomnij o tym… na pewno znów zobaczysz swoich rodziców.

Prev
Następny
Novel Info

Komentarze do rozdziału "Rozdział 1:"

DYSKUSJA O MANDZE

Dodaj komentarz Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

*

Wszystkie serie na tej stronie nie należą do nas. Mogą występować różne błędy językowe lub edytorskie. Zachęcamy do kupna oficjalnej wersji, jeśli pojawi się w naszym języku.

Zaloguj się

Zgubiłeś hasło?

← Powrót doSkanlacje

Zarejestruj się

Zarejestruj się na tej stronie.

Zaloguj się | Zgubiłeś hasło?

← Powrót doSkanlacje

Zgubiłeś hasło?

Wprowadź swoją nazwę użytkownika lub adres e-mail. Otrzymasz link do utworzenia nowego hasła za pośrednictwem wiadomości e-mail.

← Powrót doSkanlacje