86: Eighty-Six - Tom 5 - Rozdział 3:
Rozdział 3
Głusi na lament śpiewających ptaków
Katastrofa nastąpiła zbyt nagle.
„Tch…!”
Gdy ich opancerzony pojazd transportowy zbliżał się w głąb spornych stref, Shin usłyszał ten dźwięk i podniósł wzrok. Byli obecnie w drodze na operację zdobycia Góry Smoczego Kła. Korpus pancerny armii Zjednoczonego Królestwa rozpoczął operację dywersyjną poprzedniego wieczoru, skutecznie wyciągając jednostki Legionu, tworząc lukę na polu bitwy.
W oddali poruszała się nowa grupa Legionu, ale trasa, którą podążali była dziwna. Nie ruszyli się ani w kierunku sił wabiących ani w kierunku Pakietu Uderzeniowego. W chwili, gdy Shin zdał sobie sprawę, że z tymi siłami zmieszało się niewyraźne, sztuczne wycie, ogarnęło go złowieszcze przeczucie i aktywował swój Para-RAID.
Sygnał ostrzegawczy, który wybrzmiał w umyśle Shina, nie miał żadnej logiki, a jedynie instynkty wojownika wyostrzone przez lata spędzone na polu bitwy.
„Wszystkie jednostki, utrzymajcie swoje pozycje. Raiden, nadal jesteście w bazie, prawda? Zostańcie tam, gdzie jesteście.”
„Ngh, rozkaz.”
„Kapitanie Nouzen? Co….?”
Stanowili brygadę: linię kilkuset pojazdów. Wraz z Raidenem, który pozostał, aby zabezpieczyć tyły, kilka eskadr pozostało kilkadziesiąt kilometrów z tyłu, czekając na swój czas, aby wyruszyć z Bazy Cytadeli Revich.
Raiden zdał sobie sprawę, że coś jest nie tak i natychmiast odpowiedział. Z drugiej strony Lena nie była przyzwyczajona do umiejętności Shina i jej reakcja była frustrująco powolna. Siły Legionu, które rzekomo miały zostać ostemplowane i zniszczone przez siły wabiące Zjednoczonego Królestwa, odwracały sytuację i odpierały ataki. Legion nacierał z głębi terytoriów, zbliżając się do Zjednoczonego Królestwa i rozpoczynając inwazje na terytoria Zjednoczonego Królestwa.
Udawali odwrót i omijali siły Zjednoczonego Królestwa w celu inwazji.
To my byliśmy przynętą!
Jakby dopasowywał się do mechanicznego zawodzenia, krzyk Legionu nasilił się, dochodząc z pozycji odległej od jakiejkolwiek jednostki, czy to Zjednoczonego Królestwa, czy Pakietu Uderzeniowego. Krzyk przypominający Skorpiona, ale Shin wiedział, że należał do innego typu.
I gdy ten wszechogarniający krzyk na chwilę zagłuszył wszystko, Shin daremnie prześledził jego trajektorię – dostarczając ostrzeżenie, które przyszło zbyt późno.
„To żałosne, że nie zareagowaliśmy na czas mimo twojego ostrzeżenia, ale… Przykro mi Nouzen. Baza Cytadeli Revich upadła.”
Zamknęli się w głębi sali dowodzenia, w której było teraz ciemno, bo wyłączono większość prądu. Był to podziemny oddział dowodzenia Bazy Cytadeli Revich. Znajdował się na czwartym poziomie podziemi – najniższym – i został zbudowany tak, aby był częściowo niezależny od pozostałych oddziałów. Vika przemawiał ze stanowiska dowodzenia zlokalizowanego w centrum.
Czujniki kompozytowe umieszczone na zewnętrznym obwodzie, na najwyższym poziomie podstawy, nadal działały. Personel dowodzenia z napięciem patrzył na świetlisty widok śnieżnej scenerii przed nimi. Procesorzy stali w milczeniu w stalowoniebieskich mundurach, podobnie jak srebrnowłosa dziewczyna ubrana w pruski błękit, służąca jako ich władca. Nieliczni członkowie personelu bazy i ekipy konserwacyjnej, którzy przeżyli, uszczelniali przegrody w korytarzach, podczas gdy Opiekunowie pozostawali w sterowni.
„Aby być dokładnym, zniszczyli funkcjonalność bazy. Cały obszar powierzchniowy i znaczny procent podziemnego sektora są pod kontrolą wroga, jedyne części pod naszą kontrolą, to oddział dowodzenia i ósmy podziemny hangar, najniższy. Obecnie siedzimy w oddziale dowodzenia z uruchomionymi wszystkimi mechanizmami blokującymi… Och, wszyscy żołnierze Federacji również zostali ewakuowani, więc nie masz się o co martwić.” Dodał ostatnią część, gdy przypomniał sobie, że rozmawia z żołnierzem związanym z Federacją.
Shin, który znajdował się obecnie na zaśnieżonych równinach dziesięć kilometrów od murów bazy cytadeli, odpowiedział bez cienia niepokoju.
Będąc Esperem potrafiącym wskazać lokalizację całego Legionu na polu bitwy, miał już pewne pojęcie o sytuacji, ale ukrywał swój niepokój o przetrwanie swoich towarzyszy w bazie.
„To w równym stopniu moja pomyłka jak i twoje. Nigdy nie przyszło mi do głowy, że chcą wystrzelić Feniksa biorąc pod uwagę szacunkowe obserwacje Zentaura.”
Nawet z tym ostrzeżeniem, to co ich zaatakowało, było niewykrywalne zarówno dla radaru jak i czujników optycznych, więc być może nieunikniona była ich niemożność zrobienia czegokolwiek. Shin i Vika nie byli bezpośrednio powiązani w strukturze dowodzenia i ta krótka przerwa w komunikacji doprowadziła do ruiny.
Najwyraźniej wylądował na szczycie baldachimu chroniącego bazę. Ustawiony radar przeciwlotniczy/przeciwdziałowy nie wykrył jego obecności, dlatego automatyczne działka przeciwlotnicze mogły strzelać tylko na ślepo w dziwnych kierunkach. Kiedy te uległy zniszczeniu, w końcu włączył się alarm, a wkrótce potem pękł od zewnątrz właz łączący baldachim z wieżą obserwacyjną. Najechał, a siły obronne bazy otrzymały rozkaz udania się do wieży obserwacyjnej po otrzymaniu wiadomości o ataku, gdzie napotkały to – i zostały jednostronnie wymordowane.
Podróżował swobodnie po ciasnych korytarzach bazy cytadeli, ponieważ można było zobaczyć jego formę. Vika ręcznie obsługiwał miny śrutowe znajdujące się w instalacji i skutecznie pozbawiła go kamuflażu optycznego, odsłaniając ich kształt. W stadzie zniszczonych Eintagsfliege pojawiła się postać czarnego Legionu.
Typ o dużej mobilności, Feniks.
W tym momencie wieża obserwacyjna już upadła. Siły obronne bazy zostały przecięte na pół i korzystając z powstałego chaosu, siły powietrzno-desantowe Legiony zeszły na baldachim, którego działka automatyczne zostały zniszczone i rozpoczęły inwazję na wieżę strażniczą.
Po otrzymaniu tych raportów Vika nakazał opuszczenie wszystkich sektorów, naziemnych i podziemnych, z wyjątkiem oddziału dowodzenia. Korytarze prowadzące na powierzchnię były systematycznie blokowane przegrodami grodziowymi a cały ocalały personel i Feldreẞy zostali ewakuowani odpowiednio do oddziału dowodzenia i ósmego hangaru, wchodząc w stan przedłużającej się wojny z oddziałem Legionu, który stłumił i przejął resztę bazy.
Po wysłuchaniu podsumowania sytuacji Shin westchnął.
„To, co Sirins napotkały podczas naszego wcześniejszego zwiadu to wrogi oddział zwiadowczy… Jeśli istnieje odpowiednia ścieżka do inwazji w Górze Smoczego Kła, oznacza to, że może ona również posłużyć jako droga inwazji dla nich. Ja…. powinienem był przewidzieć tę kwestię. Nie wspominając już o naszej obecnej sytuacji.”
Inwazja pojedynczego żołnierza na bazę wroga przeprowadzona poprzez wystrzelenie Zentaurów. To była zasadniczo niemożliwa taktyka. Prędkość przelotowa byłaby zbyt mała, a szybowce znacznie powiększyłyby sylwetkę jednostki, ułatwiając jej wykrycie. Ponadto limit wystrzelenia Zentaura wynosił około dziesięciu ton… Co oznaczało, że był w stanie wystrzelić tylko Miny Samobieżne i Ameise, które nie były w stanie przejąć kontroli nad silnie chronioną bazą.
Ale gdyby Zentaury wystrzeliły Feniksa, który był lżejszy od Ameise, miał większy potencjał bojowy niż Grauwolf i wykorzystywał Eintagsfliege do odbijania wszystkich fal świetlnych i elektronicznych… doprowadziłoby to do doskonałego ataku z zaskoczenia.
To był bezprecedensowy atak. Jednak wszystkie te informacje były znane uprzednio. Mogli to przewidzieć.
„-Analiza i przewidywanie taktyki wroga to moja… praca dowódcy. Nie powinieneś pozwolić, żeby Cię to niepokoiło, Shin.”
Do rozmowy włączył się cienki głos przypominający srebrny dzwonek i Shin bezgłośnie sapnął. Lena. Dopiero co usłyszał, że wszyscy się ewakuowali na czas, ale…
„To też nie powinno Cię teraz niepokoić, Milize. I mam wrażenie, że nikt z nas nie mógł nic z tym zrobić. Być może Legion byłby w stanie to zrobić z technicznego punktu widzenia, ale ta baza nie ma wystarczającej wartości taktycznej ani strategicznej, aby Legion, mógł tego spróbować, a ani ja, ani Nouzen, ani ty nie przeżyliśmy wojny, gdzie ktoś atakowałby z nieba.”
Legion nie używał broni powietrznej. I chociaż Shin i jego grupa, którzy nie znali nic poza wojną z Legionem, rozumieli, że niebo może stać się drogą inwazji, ale tak na prawdę nigdy nie postrzegali tego w ten sposób. A Ci, którzy pamiętali wojnę, w której wykorzystano agresywną broń – zwykli żołnierze – zginęli podczas wojny.
Po westchnieniu, Vika kontynuował.
„Więc teraz. Skoro je słyszysz, myślę, że masz pewne pojęcie o sytuacji, ale wyjaśnię to. Po pierwsze prawdopodobnie nie będzie już żadnego dalszego wystrzeliwania spadochroniarzy Legionu. Nasza artyleria wojskowa unicestwiła Zentaury, a wszystkie inne możliwe punkty startu znajdują się w ich zasięgu. Zostaną wyeliminowane, gdy tylko będą chciały wystrzelić więcej sił.”
Według szacunków armii Federacji zasięg wystrzelenia Zentaura wynosił około trzydziestu kilometrów, co mieściło się w efektywnym zasięgu ognia haubic.
„Dalej status naszej armii. Siły wabiące, które wysłaliśmy na terytoria Legionu, zostały przechwycone i zniszczone. Z drugiej strony siły Legionu. które najechały nasze terytoria, są obecnie blokowane przez dywizje naszych pozostałych korpusów.”
Shin zmarszczył czoło.
„…Zniszczone?”
Nawet jeśli popadli w samozadowolenie wynikające z przewagi silnych obiektów obronnych i korzystnego położenia geograficznego, nadal byli to żołnierze armii, która od ponad dekady odpierała Legion. Nie byli na tyle słabi, aby zostali zniszczeni tylko dlatego, że wpadli w zasadzkę.
„Według ostatniej transmisji dowódców, którzy je napotkali, przesłali, że Legion skoncentrował typy wagi ciężkiej ukryte w głębi swoich terytoriów. Napotkali jednostkę pancerną składającą się z Lowe i Dinosauri.”
Shin mimowolnie zamknął oczy. Dinosauria przede wszystkim. Ten typ był metalowym potworem z niezwykle potężną wieżą czołgową kal. 155 mm i masywną ramą o masie przekraczającej sto ton, w połączeniu z nieuzasadnioną mobilnością. Gdyby stanęli przeciwko grupie tych maszyn, z którym żaden istniejący Feldreẞ nie był w stanie dorównać…. Shin z łatwością mógł sobie wyobrazić, że te siły zostaną zmiażdżone jak mrówki.
„Prawdopodobnie zostali zmieszani z liniami zaopatrzeniowymi z tyłu i stopniowo zamieniali się miejscami z lekkimi typami. Co oznaczałoby, że Legion planował tę operację od długiego czasu.”
Zdolność Shina pozwoliła mu prześledzić liczbę i pozycję Legionu, ale nie rozróżnić ich typów. Oznaczało to, że gdyby zamienili swoje siły w głębi terytorium Legionu pod wpływem zakłóceń Eintagsfliege, on nie byłby w stanie się o tym dowiedzieć.
„Dowództwo wojskowe zostało poinformowane o sytuacji bazy i ma siły rezerwowe przygotowane do wyruszenia w każdej chwili, ale sam korpus też jest otoczony przez wroga. Podobno przebicie się przez nie zajmie wrogowi pięć dni.”
„………….”
Innymi słowy, sytuacja była taka, że zarówno Baza Cytadeli Revich jak i Pakiet Uderzeniowy były aktualnie odcięte od przyjacielskich sił, odizolowane i otoczone przez wroga.
“…Mam też złe wieści od nas. Jednostki pancerne Legionu, które rozbiły siły wabiące zmierzają do Revich. Ich liczebność szacuje się na osiem tysięcy. To, co pozostało z sił wabiących, próbuje je powstrzymać, ale nie wytrzymają długo. Nawet jeśli dodamy czas na przegrupowanie i uzupełnienie zapasów, jutro dotrą do bazy.”
Vika westchnął głęboko całkowicie nieprzyjemnie.
„Tak, pomyślałem, że tak może być…. Twoja zdolność do tłumienia wszelkich perspektyw myślenia życzeniowego może być w takich momentach nieprzyjemna. Cassandra, która potrafi snuć jedynie złowieszcze, ale dokładne proroctwa, spotka się jedynie z nienawiścią i pogardą.”
„Legion w bazie liczy obecnie około tysiąca…”
„Wystarczy.”
Shin zignorował przygnębioną prośbę Viki i kontynuował.
„Myślę, że większość z nich to Miny Samobieżne, ale… co jeszcze tam było? Tylko Ameise?”
To były jedyne typy, jakie kiedykolwiek widziano wystrzeliwane.
„Jeśli chodzi o to, co mogą zobaczyć kamery, które nadal działają, tak… Ale potwierdziliśmy, że zostały również wystrzelone w wielu pojemnikach z buforem uderzeniowym. Nie wiemy, co zawierają w tej chwili. Jeśli możemy być optymistami, to są to tylko amunicja i pakiety energii”.
„Nie ma możliwości wysłania zwiadowców, prawda…?”
„Przepraszam. Górne podziemne sektory są pod obserwacją Legionu, a każdy zwiadowca zostałby wyrzucony, zanim zdążyłby dotrzeć na powierzchnię”.
„Ile czasu minie, zanim przebiją się przez bariery w rejonie dowodzenia?”
„Mogą być stare, ale nadal są stworzone do oblężenia. Nie masz się o co martwić… to chciałbym powiedzieć, ale na razie wstrzymamy się”.
„Mamy ze sobą szwadron Brísingamen i cztery szwadrony dowodzone przez porucznika Shugę. Powinni być w stanie utrzymać fort… Nie martw się.”
Słysząc, że Lena martwi się o niego, kiedy nie była w stanie martwić się o nikogo innego, wydawało się Shin dziwne. Ona i pozostali w bazie byli tymi, którzy byli teraz w największym niebezpieczeństwie.
„Rozumiem sytuację… Więc co robimy?”
Vika prychnął.
„Czy to nie jest oczywiste…? Jest tylko jedna rzecz do zrobienia.”
Shin poczuł zimny uśmiech wylewający się z drugiej strony Resonansu. Lekko gorzki uśmiech, zmieszany z równymi częściami strachu i dzikości.
„Prowadzimy bitwę oblężniczą”.
Ze względu na charakter jednostki pancernej Pakietu Uderzeniowego jako jednostki dyspozytorskiej i fakt, że większość jej żołnierzy stanowili Eighty-Sixterzy, przyzwyczajonych do walki wyłącznie w oddziałach wielkości szwadronu, podzielono ją na specjalną strukturę czternastu batalionów, składających się z szwadronów jako jednostek podstawowych.
Kapitanami batalionu byli, z wyłączeniem Shina, który pełnił funkcję dowódcy całości, czternastu najbardziej doświadczonych członków, w tym oficerowie niższej rangi szwadronu Spearhead i Bernholdt, najstarszy podoficer. Przedstawicielem Sirins była Lerche, a po drugiej stronie Rezonansu byli Lena, Vika i Raiden. Batalion kapitanów rozbił obóz w lesie z widokiem na bazę Cytadeli Revich i przebywali obecnie w kontenerze pojazdu opancerzonego, który służył jako zaimprowizowana sala konferencyjna.
Z perspektywy czasu Shin zdał sobie sprawę, że utknięcie Anju i Dustina trzy dni temu było dla nich łutem szczęścia. Poszukiwanie tej dwójki opóźniło prace konserwacyjne i w związku z tym ich wyjazd został przełożony z wczesnego ranka. Gdyby tak się nie stało, grupa Raidena opuściłaby bazę przed atakiem Legionu, co utrudniłoby obronę strony, która pozostawała oblężona. Co więcej, zauważenie pułapki pozwoliło im wcześniej unieszkodliwić pozostałych i zapobiec załamaniu się drogi odwrotu za nimi.
Shin spojrzał na mapę pola bitwy rozłożoną na składanym stole i przykrytą przezroczystą okładką, która wyszczególniała zarówno ich pozycje, jak i pozycje wroga, gdy kapitan czwartej eskadry, podporucznik Yuuto Crow, szepnął: „… To jest najgorsza możliwa sytuacja.”
Ich główna baza upadła, a oni zostali odizolowani pośrodku terytorium wroga. Przyjazne posiłki przybędą najwcześniej za pięć dni, a posiłki wroga przybędą wcześniej…
„Według waszego rozpoznania posiłki Legionu liczą osiem tysięcy żołnierzy i mają przybyć najpóźniej jutro… Co oznacza, że jutro będziemy wciśnięci pomiędzy mury bazy a dwie ciężko opancerzone jednostki składające się z ośmiu tysięcy Löwe i Dinosauri”.
„Nasze siły liczą sześć tysięcy, licząc Alkonosty. A poza tym Feniks, którego nawet kapitan Nouzen nie był w stanie pokonać, siedzi w bazie…” W tonie podporucznik Reki Michihi było pełno tłumionego niepokoju, gdy kontynuowała: „Ponieważ przewyższyli nas liczebnie, powinniśmy unikać walki z nimi na dwóch frontach… Czy powinniśmy wyruszyć do walki z ciężko opancerzonymi jednostkami wroga i spróbować je zniszczyć, czy też zmusić do odwrotu?”
„Wręcz przeciwnie, podporuczniku Michihi. Nie możemy się skupić na przechwytywaniu ciężko opancerzonych jednostek”
Oczy Michihi rozszerzyły się na reakcję Leny spoza Rezonansu.
„Pokonanie posiłków wroga nie miałoby sensu, gdyby naszym celem było przezwyciężenie tej sytuacji. Niewiele przyczyniłoby się do osiągnięcia naszego celu, jakim jest przerwanie oblężenia wroga. Nie tylko ograniczalibyśmy nasze siły na darmo – skłoniłoby to również Legion do wysłania więcej sił.”
Rito zmarszczył brwi.
„Nasz cel…? Czy nie powinniśmy po prostu pokonać Legionu i tyle…?”
„Nie. Celem wroga jest zajęcie Bazy Cytadeli Revich i z tego powodu odcina on otoczenie i wysyła posiłki. W takim przypadku naszym celem powinno być zapobieżenie temu… Innymi słowy, odzyskanie cytadeli.”
Theo przemówił, a wrażenie przechylania głowy zostało przeniesione przez Rezonans.
„Więc… każesz nam zaatakować bazę, Lena?”
„Dokładnie, podporuczniku Rikka… Ale w tej sytuacji możemy przyjąć tylko jedną podstawową strategię oblężenia”.
Zasadniczo w bitwach oblężniczych strona posiadająca zamek miała przewagę. Twierdze były obiektami wojskowymi zbudowanymi i zaprojektowanymi w celu zapobiegania infiltracji wroga. Zostały skrupulatnie skonstruowane na konkretnych polach bitew, co dawało przewagę oblężonej stronie. Jednym z przykładów były mury zamku, które odbijały strzały wroga, a jednocześnie były wyposażone w wiele urządzeń i schematów pozwalających stronie trzymającej fort skierować skoncentrowany ogień na wroga.
Oznaczało to, że strona oblegająca musiała przyjąć odpowiednią taktykę. Podobnie jak plany, które zmusiły siły okupacyjne do ujawnienia się. Albo taktyki głodu, choć często stawiają stronę oblegającą w niekorzystnej sytuacji, jeśli druga strona ma wciągnięte zapasy towarów. Inne taktyki obejmowały niszczenie murów, kopanie tuneli w celu spalenia murów obronnych oraz użycie taranów i trebeuszy typu przeciwwagi do kruszenia murów.
Żadna z tych taktyk nie okazała się jednak skuteczna w tej bitwie, a Legion był odporny na wszelkie negocjacje i zastraszanie. Zignorowaliby każdą prowokację i nigdy nie ulegliby zmęczeniu wojną. Ponieważ żadna ze stron nie miała linii zaopatrzenia, która by ją wspierała, poleganie na wyczerpaniu byłoby mieczem obosiecznym, a i tak brakowało im na to czasu. Wreszcie przekopanie się do podstawy chronionej granitem i umieszczonej na szczycie klifu było niemożliwe.
Mając to wszystko na uwadze, pozostała tylko jedna metoda. Podchwytując, co Lena chciała powiedzieć, Shin odpowiedział nieco sztywnym głosem:
„…Musimy zaatakować fort.”
Przedzierają się przez mury obronne. Wspinają się po ścianach jak mrówki, które zdobywają źródło pożywienia. Najłatwiejsza, najczęściej stosowana… najbardziej nieumiejętna taktyka, która pochłonęłaby największą liczbę istnień ludzkich.
„Tak… każę Ci wspiąć się na stumetrowy klif i dwudziestometrowe ściany”.
Na chwilę w zaimprowizowanej sali konferencyjnej zapadła ciężka cisza. Niezależnie od tego, czy były to modele Republiki czy Federacji, Juggernauty Eighty-Sixterów były przeznaczone do walki na obszarach miejskich lub leśnych. Przyzwyczajeni byli do ruchów pionowych za pomocą kotew drucianych. Ale… podjazd na ponad sto metrów. Nawet Juggernaut nie byłby w stanie pokonać takiej odległości jednym skokiem, zwłaszcza gdy byłby wystawiony na ostrzał wroga i Miny Samobieżne atakujące go w drodze na górę.
„To będzie…”
„Trudno. Poniesiemy znaczne straty”.
Rito o popielatej twarzy jęknął, a Yuuto zgodził się z surową miną. Następnie Raiden powiedział spokojnie spoza Rezonansu:
„A może zapomnimy o bazie i wycofamy się?”
„Wykluczone. Nawet jeśli się wycofamy, nie będziemy mieli zapasów, aby przegrupować się z głównymi siłami.”
Shin przerwał swoją propozycję. Ta wymiana pytań i odpowiedzi miała na celu poinformowanie Przetwarzających o sytuacji. Eighty-Sixterzy walczyli w nietypowym dla żołnierzy środowisku, a koncepcja linii komunikacji i zaopatrzenia była im obca. Przez wiele dni nie mieli żadnego doświadczenia w maszerowaniu przez bitwę. Nic dobrego nie wyniknie z tego, że będą walczyć bez zrozumienia, dlaczego muszą odbić bazę cytadeli.
Shin zignorował intencję kryjącą się za tym pytaniem. Jeśli istnieje ryzyko, że opuszczą bazę. Ale nigdy by tego nie zrobili, bez względu na wszystko.
„Uczynimy odzyskanie bazy naszym priorytetem i zyskamy czas przeciwko ciężko opancerzonym jednostkom Legionu stosując taktykę przeciągania. Zgadza się, pułkowniku?”
Taktyka zatrzymania. Strategia polegająca na utrudnianiu natarcia wroga przy jednoczesnym unikaniu bezpośredniego konfliktu i spowalnianiu jego ruchu. Ponieważ opierało się na powtarzających się atakach typu „uderz i uciekaj”, wymagało dużego dystansu między wrogiem a celem, którego będą bronić, ale biorąc pod uwagę aktualną pozycję posiłków wroga, powinni być w stanie zyskać kilka dni.
„Tak.”
„Starszy sierżancie, oddaję połowę naszych Juggernautów i batalion artylerii pod twoje dowództwo. Zajmij się posiłkami wroga, dobrze?”
„Tak myślałem, że tak właśnie będzie.”
Bernholdt skinął głową obojętnie. Eighty-Sixter był technicznie oficerem i został umieszczona pod dowództwem podoficera. Była to sytuacja, która nie byłaby możliwa w normalnej armii, ale Eighty-Sixterzy traktowali stopnie tylko jako odznaczenie, podobnie jak najemnicy. Zebrani dowódcy oddziałów również nie wyrazili sprzeciwu.
„Pięć dni. Staraj się zyskać czas, aż przybędą posiłki i nic więcej. Nawet nie myśl o próbie ich wyeliminowania”.
„To oczywiste, szefie… Wy też nie rzucacie się na wszystko jak idioci i nie dajecie się zabić. W przeciwnym razie poczulibyśmy się jak idioci, chroniąc was”.
Być może ze względu na charakter sytuacji, w jakiej się znajdowali, Bernholdt pozwolił sobie na takie stwierdzenie. Shin wzruszył ramionami na doświadczonego podoficera, który opowiedział dowcip graniczący z brakiem szacunku, i przeniósł wzrok na pozostałych kapitanów oddziałów.
„Pozostałe Juggernauty i Alkonosty wezmą udział w odbiciu bazy… Nasza strona nie może pozwolić, aby to trwało pięć dni. Musimy odbić bazę, zanim ludzie w okręgu dowodzenia zostaną wymordowani”.
Po ustaleniu szczegółów operacji, zarówno grupa Leny wewnątrz cytadeli, jak i Pakiet Uderzeniowy na zewnątrz, przystąpiły do pracy. Biorąc pod uwagę nocne zmiany, personel dowódczy bazy połączył się z załogą kontrolną Vanadisa. Opiekunowie nawiązali kontakt ze swoimi Sirins w pokoju kontrolnym, a wszyscy ocalali żołnierze wyruszyli, aby zabezpieczyć korytarze. Grupa Raidena była w gotowości w hangarze, który stanowił największą i najbardziej prawdopodobną trasę inwazji.
Grethe odezwała się ze stolicy, informując, że poczyniono przygotowania do wysłania sił rezerwowych.
„Legion zaczął zbliżać się ze wszystkich stron drugiego frontu południowego, czyli tam gdzie wszyscy jesteście. Jego Królewska Mość i książę koronny zdecydowali, że nie jest to sytuacja, w której mogą sobie pozwolić na skąpienie w wydawaniu rezerw”.
„Dziękuję, pułkowniku Wenzel.”
„…Doceniamy tę wiadomość, ale… upewnię się, że zbesztam ojca i brata Zafara i zbesztam ich za wykorzystywanie oficerów wojskowych z innego kraju jako swoich lokajów tylko dlatego, że są zajęci, pułkowniku”.
Na zewnątrz Juggernauty zaczęły się wycofywać, czy to w celu przechwycenia ciężko opancerzonych jednostek, czy też otoczenia bazy. Z drabinkami przymocowanymi do ich stóp, które dodawały charakterystyczny dźwięk ich krokom jako tło, Shin powiedział:
„Pułkowniku Milize. Vika. Czy mogę pozostawić panu dowództwo nad pełnymi siłami? Znam tylko kilka strategii, jeśli chodzi o bitwy oblężnicze. Szczerze mówiąc, to prawdopodobnie mnie przerasta”.
„…Tak, byłeś dzieckiem w akademii oficerów specjalnych, jeśli się nad tym zastanowić. Oficer, który szybko awansował, nie wiedziałby”.
Mówiąc to, Vika opuścił skład amunicji oddziału dowodzenia, sprawdzając wyćwiczonymi ruchami działanie ciężkiej broni palnej przypominającej włócznię. Lenie przyszło do głowy, że rodzina królewska Idinarohków naprawdę wywodzi się z militarystycznego rodu. Było to przeciwpancerne działo gwintowane kal. 20 mm, jedna ze starszych broni przeciwpancernych do użytku piechoty, wyposażone w duże ilości paliwa i długą lufę, zapewniającą głowicom prędkość naddźwiękową potrzebną do przebicia pancerza. Został odrzucony ze względu na wzmocnienie pancerza czołgu i wprowadzenie lżejszych i/lub mocniejszych karabinów bezodrzutowych.
Jednak w odróżnieniu od wspomnianych karabinów bezodrzutowych, których nie można było używać w zamkniętych przestrzeniach, nie mogących pomieścić wyrzucanego przez nie kilkudziesięciometrowego płomienia, nie rozpraszał on niczego poza głośnym hukiem. Broni tej nadal można było używać tutaj, na oddziale dowodzenia, z wieloma ciasnymi korytarzami.
Po zakończeniu inspekcji Vika przekazał dwa z tych piętnastokilogramowych karabinów jednemu ze strażników królewskich i mówił dalej, widząc, jak wynosi je ze stanowiska dowodzenia i ustawia na korytarzach.
„To prawda, mogłem uczyć się nieco bardziej systematycznie, ale nie mam też żadnego doświadczenia w bitwach oblężniczych. Chociaż mam więcej doświadczenia niż chciałbym mieć, jeśli chodzi o zakładanie gniazd”.
„Jeśli przestudiowałeś to na jakimkolwiek systematycznym poziomie, nadal wiedziałbyś więcej ode mnie. Ja mam doświadczenie w utrzymywaniu pozycji, ale nie wyobrażam sobie bycia po drugiej stronie.”
„Tak przypuszczam.”
„…Ale-”
Lena coś zauważyła i rozchyliła usta, żeby coś powiedzieć. Nawet jeśli Shin, który miał najwięcej doświadczenia ze wszystkich Eighty-Sixterów nie wiedział zbyt wiele na ten temat, oznaczałoby to….
„Jeśli tak jest, czy nie oznacza to, że…. Legion nie wie, jak walczyć w tej fortecy?”
Fioletowe prawe oko zwróciło się w jej stronę.
„Jednak włączając tych w cytadeli, przypuszcza się, że większość Legionu to Psy Pasterskie.”
„Tak. Inteligentne typy żołnierzy stworzone przez asymilację sieci neuronowych obywateli Republiki.”
Obywatele Republiki, którzy nie mogli walczyć i zostali wzięci do niewoli przez Legion, mimowolnie wzmacniając w ten sposób swoje szeregi.
„Ale to oznaczałoby, że z cywilów bez żadnego doświadczenia bojowego zrobiono żołnierzy. Ich inteligencja może być porównywalna z inteligencją przeciętnego człowieka, ale w takim przypadku nie powinni być w stanie właściwie wykonywać niczego czego nie znają.”
Obywatele Republiki zamknęli się w fałszywym pokoju, traktując wojnę szalejącą za murami jak kinowy film. Nawet większość żołnierzy Republiki nigdy nie strzelała. A większość Pasterzy, którzy im przewodzili, prawdopodobnie również liczyła Eighty-Sixterów. Republika była jedynym narodem, który pozostawiał zwłoki bez opieki, umożliwiając ich zbieranie podczas polowań na głowy Legionu. Federacja, Zjednoczone Królestwo i Sojusz podjęły znaczne kroki, gdy zdały sobie sprawę, że Legion przyjmuje poległych.
Na początku kraje te włożyły całą swoją siłę i energię w odważne stawienie oporu Legionowi, nawet poza bitwą i za wszelką cenę odzyskały ciała i rannych. Można więc było sobie wyobrazić, że Eighty-Sixterzy, którym nigdy nie udzielano pomocy, brakowało im siły roboczej i zakazano im przy tym zbierania zwłok, byli kluczowym składnikiem produkcji Czarnych Owiec i Pasterzy.
A Ci Eighty-Sixterzy byli dziećmi żołnierzami, które nigdy nie otrzymały dodatkowego wykształcenia, nie mówiąc już o wyszkoleniu żołnierskim. Choć ich doświadczenie w fikcji może być bogate, nie mieliby żadnej wiedzy na temat przeprowadzania oblężeń. To samo tyczyło się Legionu w jego naturalnym stanie, który był jedynie żołnierzem wykonującym rozkazy Imperium. Być może zebrali i przeanalizowali kilkuletnie doświadczenie bojowe, ale nie byli w stanie przeanalizować formy walki, której nigdy nie doświadczyli.
Bitwa oblężnicza była taktyką wojskową, której nie stosowano od ponad stulecia, wraz z rozwojem artylerii dalekiego zasięgu i wprowadzeniem broni powietrzno-desantowej. Zostałoby to zarejestrowane jedynie jako wiedza o tym, co kiedyś istniało.
“…Rozumiem. Zatem pod względem wiedzy nadal mamy przewagę.”
Jego oczy zwęziły się w ciemności i uśmiechnął się upiornie. Zadowolonym uśmiechem despotycznego tyrana.
„To może być wspaniała szansa, aby nauczyć tych spokojnych, zwykłych obywateli jaką wrodzoną nikczemność mogą mieć dowódcy. W takim przypadku zostaw mi paskudną pracę dowodzenia obroną okręgu dowodzenia…. Milize, przejmiesz dowództwo nad oblężeniem z zewnątrz. Przekażę Ci całkowite uprawnienia na dowodzenie Sirins.”
„W porządku. Kapitanie Nouzen, słyszałeś go.”
„Rozumiem… Dziękuję bardzo.”
Następnie Grethe powiedziała, „Po tej stronie możemy przeprowadzić symulacje i badania, więc przesyłaj nam wszelkie zapytania, czego potrzebujesz… A także…” Wydawała się zawahać, zanim odezwała się ponownie:
„Wiadomość od Jego Królewskiej Mości… Nie ma potrzeby ratowania księcia Viktora. Jeśli będziesz musiał go porzucić, nie pociągnie do odpowiedzialności Federacji ani Pakietu Uderzeniowego…”
Lena przez chwilę była zszokowana. Niemożliwe. Jego Wysokość – czyli król – był ojcem Viki, on jednak wzruszył ramionami jakby było to oczywiste.
„To logiczne, że tak powiedział. Jestem żołnierzem, a to jest pole bitwy Zjednoczonego Królestwa. Gdyby pociągnął Cię do odpowiedzialności, byłby pośmiewiskiem przez wieki.”
„Myślę, że to trochę dziwne,” powiedziała Anette, gdy Grethe wyłączyła Para-RAID. Były w pokoju w zamku królewskim Roa Gracia. Było tak ekstrawagancko i wygodnie, że poczuły się winne, że były tam, kiedy Lena i pozostali byli wewnątrz kryzysu.
„Pomijając swój cel, udało im się zlokalizować i ponownie zaatakować Pakiet Uderzeniowy,” kontynuowała Anette. „Wygląda na to, że odczytywali nasze ruchy trochę za dobrze.”
Grethe skinęła głową. Baza Cytadeli Revich była wysuniętym punktem obserwacyjnym Zjednoczonego Królestwa z widokiem na niziny. Nie miał on żadnej wartości, która uzasadniałaby atak Legionu na nich. W takim przypadku ich celem był Pakiet Uderzeniowy, ale to samo w sobie było dziwne.
„Jakie są szanse, że Para-RAID zostanie przechwycony?” Grethe szybko zapytała Anette.
„Wątłe lub żadne…. Nie mogę powiedzieć, że Legion nie może Rezonować, biorąc pod uwagę, że Sirins, które również zbudowane są z kopi ludzkich sieci neuronowych, mogą to zrobić. Ale musisz dostosować swoje ustawienia do Rezonowania na konkretny cel.”
„Może Legion może namierzyć lokalizację kapitana, tak samo jak on słyszy ich głosy?”
„W tej chwili tego nie wiadomo…. Ale istnieje prostsze wyjaśnienie.”
„Tak.”
Grethe westchnęła ciężko z przygnębieniem i zimnym serem żołnierza.
„Nie możemy wykluczyć opcji…. że ktoś ujawniał informacje z sił zbrojnych Federacji.”
Lena weszła do pokoju przeznaczonego na jej mieszkanie i rozpiąwszy bluzkę i pończochy, spojrzała na przedmiot, który trzymała w rękach. Cykada. Urządzenie Wspomagające Myśli, które dał jej Vika, aby złagodziło napięcie związane z Rezonowaniem z ponad setką osób. Nie użyła go podczas specjalnej misji zwiadowczej. Była za krótka, a jej jedynymi celami Rezonansu było kilku kapitanów.
Ale tym razem nie mogła sobie pozwolić, aby z niego nie skorzystać. Musiała mieć pod swoim dowództwem całą brygadę, co znacznie zwiększyło liczbę celów Rezonansu. Ponieważ przewidywano, że bitwa oblężnicza będzie szczególnie zacięta, gdyby straciła przytomność, na zewnątrz nie byłoby nikogo, kto mógłby dowodzić Grupą Uderzeniową. I Chociaż mógłby zająć jej miejsce, stanowiłoby to znaczne obciążenie także dla Viki.
Lena zebrała się w sobie mówiąc „okej” i zaczesała swoje długie włosy, umieszczając Cykadę na szyi tak, aby zetknęła się z jej urządzeniem RAID. Poczuła, że zimno kryształu quasi-nerwowego kontra ciepłu jej ciała, przepływało przez jej skórę.
Cykada – Urządzenie Kontrolujące Myśli – ożywiło się.
Srebrne nici tworzące pierścień urządzenia rozwinęły się, przechodząc ze stałego, zjednanego stanu w coś, co przypominało luminescencyjny śnieg. Niezliczone sznurki, niczym pasma ćmy jedwabnika lub nici pająka zamieniły się w strumień światła i spłynęły po białych plecach Leny. Srebrne nici rozświetliły się słabym fioletowym światłem. Rozprzestrzeniały się z wybuchową szybkością, jak plątanina szybko rozprzestrzeniających się pnączy, pełzała i zwisała z jej ramion i pleców.
„Ngh…”
Poczuła osobliwe, niemal łaskoczące uczucie dotyku na swojej skórze. Jakby ktoś pieścił ją czubkiem pióra, jakby ktoś delikatnie musnął je skórę palcem.
„Unf… Ach…!”
A gdy nici kontynuowały samorozmnażanie, pełzały po niej, owijając ją całkowicie od szyi w dół, zanim się zatrzymały. Efektem końcowym był strój zakrywający całe jej ciało, niczym obcisłe body. Srebrne nici zostały wykonane z włókien quasi-nerwowych o właściwościach samorozmnażania się, a ich powierzchnia miała spleciony, niemal organiczny wygląd. Urządzenie wykorzystywało prądy bioelektryczne użytkownika jako źródło zasilania, tworząc quasi-nerwową sieć pokrywającą ciało za pomocą włókien – uzupełniających – pełną postać mózgu.
Być może było to częścią dobrodziejstwa jego wspierających mocy, ale kiedy otworzyła oczy, jej wzrok wydawał się nieco wyraźniejszy niż wcześniej. Biorąc oddech, Lena podniosła głowę w słabo oświetlonym pokoju.
Dzięki dodatkowej grubości urządzenia owiniętego wokół niej jak strój, Lena nie była w stanie wygodnie przełożyć rąk przez rękawy munduru i wydawało jej się, że ciasno otacza jej ramiona, więc założyła tylko czółenka i wróciła na stanowisko dowodzenia. Urządzenie było węższe wokół jej nóg, które znajdowały się dalej od punktu początkowego, więc były mniej więcej tak grube jak jej pończochy, dzięki czemu jej nogi bez problemu mieściły się w butach.
Słysząc stukot jej obcasów, Vika odwrócił wzrok w jej stronę. Frederica, będąc dzieckiem ustąpiła ze swojego miejsca i stanęła obok zastępcy dowódcy. Oboje spojrzeli na nią z dziwnym wyrazem twarzy i na chwilę zamilkli.
„Tak… Hmmm…… Przepraszam. To wszystko moja wina.”
„……….!”
Usłyszenie, że książę zachowuje się grzecznie dopiero teraz, po przeprosinach pod koniec gry, sprawiło, że Lena spojrzała na niego gniewnie. Co nietypowe, Vika desperacko odwracał od niej wzrok zlany zimnym potem.
„Szczerze mówiąc, Lerche też go używa, gdy zajdzie taka potrzeba…. Ale hmmm, rzeczywiście. Teraz zdaję sobie sprawę, że było w porządku tylko dlatego, że była bardziej…. skromna niż ty jesteś…”
„Co to ma znaczyć?!”
„Jesteś… dobrze wyposażona.”
„Wyposażona w co?!”
Nawet Frederica patrzyła na nich ze współczuciem i skomplikowanym wyrazem twarzy.
„Wygląda na to, że nawet ten imbecyl jest zagubiony…. eee…. kuszący jest ten wygląd w oczach mężczyzny.”
Starała się ostrożnie dobierać słowa, co tylko jeszcze bardziej zszokowało Lenę. Poczuła, jakby właśnie powiedziano jej prosto w twarz, że zachowuje się nieprzyzwoicie.
Urządzenie wspomagające myślenie – Cykada. Jednostka obliczeniowa typu kombinezonu zbudowana z włókien quasi-nerwowych.
Jednakże, ponieważ działała w oparciu o prąd biochemiczny użytkownika jako źródło jej zasilania, a włókna quasi-nerwowe nie miały możliwości utrzymania swojej postawy, musiały rozprzestrzenić się na skórze. Materiał nie tylko przylegał do formy, ale musiał się także opierać na tkankach jej ciała.

Innymi słowy, miał tendencję do kołysania się. Zwłaszcza w okolicy klatki piersiowej.
Wszyscy członkowie personelu dowodzenia odwrócili wzrok w powściągliwy, choć rażący sposób, a jej wzrok padł w szczególności na jednego młodego mężczyznę, desperacko wpatrującego się w ekran przed sobą.
“…Podporuczniku Marcel, dlaczego nie chcesz na mnie spojrzeć…?!”
Wciąż, pomimo dociekań pułkownika, Marcel nie odrywał wzroku od monitora.
„Pułkowniku, czy mogłaby pani nie skazywać mnie na śmierć, choćby pośrednio? Jeśli się teraz odwrócę, Nouzen na pewno mnie zamorduje.”
„D-dlaczego wspominasz o Shinie…?!”
Słysząc to imię, poczuła się jeszcze bardziej zawstydzona, co spowodowało, że Lena obficie się zarumieniła.
„No cóż…. Wiesz. W każdym razie, postaramy się załatwić Ci większy mundur na następną operację, Wasza Wysokość.”
Shiden powiedziała to poprzez Rezonans, a jej głos nie był w stanie stłumić współczucia. Frederica wyszła bez słowa, by wrócić z grubą stalowoniebieską marynarką Federacji, którą zarzuciła Lenie na ramiona.
Lena rozłączyła się na jakiś czas, aby przygotować się do kontroli rozmieszczenia eskadry Spearhead i w końcu ponownie połączyła się przez Rezonans.
„Wszyscy członkowie Pakietu Strajkowego. Przepraszam, że musieliście czekać.”
„W porządku… Pułkowniku?”
Shin zauważył, że coś jest nie tak i zapytał o to. Przerwała połączenie ponad dziesięć minut temu.
„Czy coś się stało?”
„Co na przykład?”
Wiedział to.
„Twój głos…. Brzmi na zdenerwowany.”
Jej głos przypominający srebrny dzwonek był tak drażliwy, że nie dało się tego ukryć. Jej ton brzmiał niezwykle szorstko.
„To nic.”
Więc coś się wydarzyło. Zapytałby o to kogoś po bitwie. Pewnie Fredericę albo Marcela. Nie wiedział, co to było, ale pomyślał, że zapytanie o to samej Leny to zły pomysł.
Następnie Lerche poinformowała dziwnie przepraszającym tonem w głosie:
„…Sir Grabarzu. My, eee, zakończyliśmy rozmieszczanie Alkonostów, więc…”
„….? Zrozumiałem. Pułkowniku, Pakiet Uderzeniowy jest rozmieszczony i gotowy do działania.”
„Dobra robota. Pozostań w gotowości do wydania dalszych rozkazów.”
Wetchnąwszy, Lena najwyraźniej zebrała się w sobie. W tym zazwyczaj wyrafinowanym, srebrnym głowie nadal można było wyczuć nutę wzburzenia. Tym razem było w nim coś niepokojącego i zawstydzonego. Pokazywane emocje były dość silne co sprawiło, że Shin zmarszczył czoło. Rozmowa poprzez Rezonans przekazywała emocje na tym samym poziomie co rozmowa twarzą w twarz i w tym momencie były one niezwykle żywe.
„Czy coś-”
„Kapitanie Nouzen! Pozostań. W. Gotowości!”
“…Tak, madam.”
Było już po południu i choć słońce nie zaszło jeszcze całkowicie, z ciemnego nieba zaczął padać śnieg. Ciężkie chmury w kolorze ołowiu zabarwione srebrnym pyłem, bezgłośnie rzucały białe płatki w stronę ziemi.
Cytadela Revich leżała za horyzontem, panując nad wszystkim niczym przyczajone zwłoki olbrzyma. Różnica wzniesień klifu wynosiła w najgorszym przypadku trzy tysiące metrów, a w najlepszym razie tysiąc metrów. Po nieustannych opadach śniegu klif pokrył się grubą warstwą szronu, a szczyt pokrywały stalowe płyty.
Pod względem topografii obszar cytadeli był najwyższy, podczas gdy część zwrócona w stronę popołudniowych spornych stref – innymi słowy, las iglasty, w którym obecnie przebywał Shin i jego grupa – schodziła bardziej łagodnie.
Las prawdopodobnie został przecięty, aby pomóc przechwycić ataki z góry, a obszar rozciągający się na średnicy kilku kilometrów wokół podstawy to równiny w nienaturalny sposób pozbawione powierzchni, które mogłyby posłużyć jako osłona. Pakiet Uderzeniowy wyznaczył skalistą górę w kształcie rombu, która rozciągała się na północ i południe jako punkt ataku ze względu na niewielką różnicę wzniesień i stosunkowo małą odległość od lasu.
“…Jeśli wyjdziemy tam beztrosko, zestrzelą nas jak kaczki,” powiedziała Anju.
„Mimo to nie mamy innego wyjścia. Gdyby nie ten rodzaj zamku, moglibyśmy przynajmniej napompować je pociskami artyleryjskimi.”
Otoczenie murami ze wszystkich stron oznaczało również, że nie było, dokąd uciec, co uczyniło go głównym celem do tłumienia powierzchni, co wymagało rozproszenia pocisków o dużej mocy eksplozji nad dużym łukiem. Jednak twierdza miała gruby baldachim skalny utworzony w wyniku erozji góry przez lodowce, który służył jako jej naturalna obrona. Został wzmocniony metalowymi filarami i służył jako solidna obrona przed bombardowaniami. W związku z tym być może atak Morpho lub bombowca przewożącego ciężkie działa naddźwiękowe byłyby w stanie go przebić, ale przeciętne bombardowania nie.
Theo rzucił ten żart, wiedząc o tym wszystkim, ale ich towarzysze wciąż byli uwięzieni w środku. I rzeczywiście, Kurena zmarszczyła brwi.
„Czy nie ma tam Raidena…? No cóż, ja również martwię się o Lenę.”
„Byłem hipotetyczny. Dlatego Shin przekazał wszystkie swoje Juggernauty, które używały broni artyleryjskiej na stronę Bernholdta.”
Uzbrojenie główne i dodatkowe Reginleifa było wymienne, a Pakietu Uderzeniowy składał się z dwóch batalionów modułów artyleryjskich wyposażonych w haubice. Oba zostały wysłane, aby pomóc w opóźnianiu ataków. Jak powiedział Theo, nie nadawały się do tego rodzaju walki i wolały oferować w bitwie tłumiący ogień, gdzie na polu bitwy roiło się od ciężkiego Legionu.
W pobliżu bazy nie było żadnych śladów wroga ani śladów szeptów duchów, z wyjątkiem Sirins. Słuchając krzyków agonii dochodzących z wnętrza podstawy, a konkretnie z sektora nadziemnego, Shin zapytał. „Anju, czy mogłabyś wystrzelić te rakiety przez szczelinę między baldachimem a ścianami?”
„Shin, co?!”
„Hmm…”
Gdy Kurena spanikowała, Anju po prostu odpowiedziała pytająco.
„Mogłabym wyznaczyć cele pocisku, ale nie kierować ich trajektorią. A główne obiekty bazy znajdują się pod ziemią, prawda? Nawet zakładając, że mogłabym coś zrobić z Legionem na poziomie powierzchni, nie mogę dotrzeć do tych w podziemnych sektorach.”
„Pomyślałem, że jeśli uda nam się stłumić powierzchnię nawet na krótką chwilę, to może zyskamy czas na dostanie się do środka…. Ale to chyba odpada.”
„Chyba nie ma innego wyjścia, jak tylko się wspiąć…”
Dustin, który słuchał w milczeniu, odpowiedział:
“…Z ciekawości, dlaczego nie możemy wspiąć się na północno-zachodnią bramę wejściową? Nikt nawet o tym nie wspominał na spotkaniu strategicznym, więc rozumiem, że nie jest to dobry pomysł, ale jest tam faktyczna ścieżka do bazy. Czy nie jest to o wiele bezpieczniejsze i szybsze niż zwiększanie skali ściany za pomocą drucianych kotew?”
Shin mrugał przez chwilę. Było to zdrowym rozsądkiem dla Eighty-Sixtera i nie spodziewał się, że zostanie o to zapytany.
„Ponieważ wróg będzie na nas czekał przy wejściu… A szczególnie ta ścieżka jest zbudowana tak, aby strona defensywna mogła skierować skoncentrowany ogień na wspinających się atakujących.”
“…Skoncentrowany ogień? Ach…!”
Dotarło do niego. Północno-zachodnie wejście do Bazy Cytadeli Revich zostało zbudowane na niepotrzebnie zawiłym wzgórzu pełnym ostrych zakrętów. Gdyby próbowali się na nie wspiąć, napotkaliby przeszkody na poboczu drogi i ściany po obu stronach wachlarzowej bramy. Posuwanie się drogą oznaczało, że przez dłuższy czas będą wystawieni na skoncentrowany ogień z trzech kierunków. Nie tylko nigdy nie dotrą do bramy, ale straty jakie poniosą, będą absurdalne i nie będą miały na to żadnego dowodu, a droga powrotna będzie usiana wrakami poległych jednostek.
„Ale wnętrze fortu nie ma tego rodzaju armat i nie będzie trzeba iść samą drogą…”
„Nie potwierdziliśmy, że ich nie mają, a jeśli zjedziemy w teren, będzie pełno przeszkód, nie mówiąc już o tym, że jeśli nie odsuniemy się wystarczająco daleko od ścieżki, to miejsce prawdopodobnie będzie usiane przez miny, a bombardowanie w celu usunięcia min nie jest najbezpieczniejszą metodą.”
Miny miały zwyczaj wybuchać, zanim zostały usunięte i celowo zaprojektowano je tak, aby celować w słabe punkty wroga. Naprawdę paskudna broń. Vika, który najwyraźniej przysłuchiwał się powiedział ze złośliwym uśmiechem głupkowatego tygrysa:
„Masz rację, Nouzen. Choć myślisz, że jestem okrutny, Zgadzam się. Nie dotyczy to tylko tego zamku, ale dobrze byłoby gdybyś unikał lekkomyślnego ataku na niego. Wyjścia i brukowane drogi są nieodpowiednie, niekoniecznie są to miejsca, które człowiek może przemierzyć.”
Miejsca, która były najskuteczniejszym miejscem do zastawienia pułapek i miejsca, na które wróg zwracał największą uwagę.
„Powinieneś zachować ostrożność nawet po wejściu do środka. Legion skosił kilka z nich, ale nadal istnieje kilka aktywnych mechanizmów obronnych.”
“…Czy serio mówisz, że podłożyłeś miny we własnym zamku…?”
„Lepiej, jeśli podłożę je świadomie, nie….? Jeśli myślisz, że jesteś bezpieczny przed minami i pułapkami tylko dlatego, że jesteś na terytorium swojego kraju może okazać się, że nauczysz się boleśnie o tym jak bardzo się mylisz.”
„….”
Czujnik optyczny Strzelca zwrócił się ku ziemi w wyraźnie niewygodnym weście.
„Więc jeśli nie ma innego wyjścia jak tylko wspiąć się na klif, czy Ci się to podoba czy nie… Ale najpierw potrzebny jest rekonesans. Kto chce poprowadzić szarżę?”
Po długim milczeniu odezwał się Vika.
„Nie mów mi, że jeszcze nie zrozumiałeś…. Zechcesz ich oświecić Lerche?”
Lerche, która do tej pory zachowywała powściągliwe milczenie odezwała się z nutą dumy:
„Zapomnieliście przyjaciele? My, Sirins jesteśmy skrzydłami stworzonymi właśnie w tym celu.”
Jedna drużyna czterech Alkonostów wybiegła z lasu. Zrobili objazd, aby zachować dystans między sobą a drużyną oblężniczą, ale poruszali się w linii prostej z dala od obozu. Pozostając czujni na wrogie bombardowanie, utrzymywali odległość stu metrów od siebie, poruszając się w formacji klinowej i kontynuowali marsz, a dziwny dźwięk mechanicznych pazurów rozłupujących lód towarzyszył ich krokom.
„…Sir Żniwiarzu. Ponieważ łącze danych właśnie dotarło, pozwoliłam sobie przekazać je tobie”.
Po raporcie Lerche w kokpicie Grabarza pojawiło się holo-okno. Pokazywało ono nagrania z kamer dział jednostek rozpoznawczych, wykorzystujących Czajkę jako przekaźnik. Znajdowali się kilkaset metrów od cytadeli, a strome urwisko zdawało się sięgać wysoko w niebo z ich punktu obserwacyjnego.
Bliskość bazy tylko uczyniła jej niemożność zdobycia jeszcze bardziej zauważalną. Ściana lodu miała sto metrów wysokości, a na niej znajdowała się kolejna ściana z grubego, zbrojonego betonu pokrytego płytami pancernymi. A co gorsza, klif został celowo pokruszony, aby narysować lekki łuk, uniemożliwiający wspinaczkę. Nawet przy użyciu drucianych kotwic nie dałoby się wspiąć na szczyt jednym susem.
Ale jeszcze przed tym, ze wszystkich stron, bez wyjątku, otaczała półkę sucha fosa o szerokości dziesięciu metrów i głębokości dwudziestu metrów. Reginleify i Alkonosty były lekkie według standardów Feldreßów i mogły przeskoczyć tę odległość, ale za nimi znajdowała się solidna ściana grubego lodu. Gdyby nieudolnie odpalili swoje kotwice druciane, spadliby na dno fosy, w której znajdowały się zaostrzone metalowe kolce ułożone ciasno obok siebie, przeznaczone jako przeszkody przeciwpancerne.
„…Tak, ale jeśli wystrzelimy kotwice bezpośrednio pod murem i naciągniemy je, powinniśmy być w stanie się wspiąć” – powiedział Theo, oglądając ten sam materiał filmowy.
„Ale prawdopodobnie wszystko rozwalimy, jeśli wystrzelimy ich za dużo, więc tylko kilku z nas będzie w stanie się wspiąć. Możemy zdmuchnąć przeszkody przeciwpancerne i prześlizgnąć się tą drogą. Jeśli tylko otworzymy bramę, reszta powinna móc normalnie wejść…”
Zdanie urwało się. Zdolność Shina wychwyciła ruchy Legionu. Spojrzawszy na ściany, zobaczyli ogromny stalowy cień wystający ze szczelin strzałek, które miały kształt zębów piły. Groźna sylwetka charakterystyczna dla broni i wydłużony cień lufy armaty osadzony na jej grzbiecie.
Lerche powiedziała: „Lady Królowo, Sir Grabarzu… Wkrótce będziemy strzelać do tej armaty. Musimy potwierdzić jej metodę ataku i efektywny zasięg”.
„Podejmij wszelkie środki ostrożności, aby uniknąć bezpośredniego trafienia. Nie możemy tu uzupełnić zapasów, więc musimy uniknąć jak największych strat”.
„Zgodnie z Twoją wolą…”
Cień koloru stali pochylił się do przodu, celując w Alkonosty znajdujące się bezpośrednio pod ścianami. System automatycznie prześledził ich pole widzenia i wykonał zbliżenie. Odległy obraz jednostki stał się wyraźny. Był mniej więcej tej samej wielkości co Stier i miał czerwono-czarną ramę, charakterystyczną dla Legionu. Jednak był wyraźnie nieopancerzony. Jego duże działo zostało wyrzucone w górę na szczyt czworonożnego kadłuba, z odsłoniętymi mechanizmami. Z tyłu wystawała para wydłużonych, przypominających pługi części, przypominających ogon skorpiona.
Ryk ducha dudniący w uszach Shina jasno dał do zrozumienia, że to Legion. Jednak w ciągu siedmiu lat walki z Legionem Shin nigdy wcześniej nie widział takiej jednostki.
Nie… To prawda, jako Legion nigdy tego nie widział, ale widział już wcześniej tę szczegółową formę. Długa lufa z masywnymi, imponującymi mechanizmami. Lufa miała złowrogą lufę i tylne łopatki pochłaniające odrzut podczas ostrzału artyleryjskiego. Nigdy nie widział czegoś podobnego w Osiemdziesiątym Szóstym Sektorze, gdzie nie otrzymywali żadnego wsparcia, ale widział coś podobnego w Federacji, gdzie zapewnianie wsparcia z tyłu było rzeczą oczywistą.
Był większy niż lufa czołgu czy jakikolwiek karabin. Bóg pola bitwy, który pomimo braku chęci zabijania i woli rzezi, nieświadomie pochłonął najwięcej istnień ludzkich…
Haubica!
„Lerche, każ Alkonostom się wycofać! To…”
W końcu dotarło do Shina, dlaczego Legion zadał sobie trud dodania ciężkich, buforowanych kontenerów do wystrzelonych jednostek. Po przyspieszeniu brakowało im mobilności, aby samodzielnie wylądować…, ponieważ ich konstrukcja nigdy nie była przeznaczona dla nich, aby byli obecni na linii frontu.
„To Skorpion!”
Dudniący ryk.
Największe działo Legionu – haubica kalibru 155 mm – oddało salwę w kierunku Alkonostów stojących przy fosie.
„Skorpion?! Mówisz, że przywieźli jeden ze swoich typów artylerii z tyłu na linię frontu?!”
To było zupełnie naturalne, że Lena była na tyle zszokowana, że odpowiedziała własnym pytaniem. Typy Skorpion i haubice ogólnie miały niezrównaną siłę ognia, ale jednocześnie były stosunkowo bezradne na linii frontu. Więc pomyśleć, że Legion wysłałby je i podczas ataku na fortecę, w tym…
„Dlaczego mieliby…?”
Vika głośno cmoknął językiem.
„…Taka jest ich gra. Milizé, nie pozwól Alkonostom się wycofać. Typy Skorpion zostały sprowadzone, aby zniszczyć przegrody okręgu dowodzenia”.
Lena złapała oddech. 155 mm pocisk burzący miał wystarczająco dużo siły ognia, aby rozwalić czołg na drobne kawałki, gdyby trafił bezpośrednio. A solidne przegrody grodziowe w sali dowodzenia ostatecznie rozpadłyby się, gdyby zostały wystawione na skoncentrowany ogień.
Posiadały najwyższą możliwą siłę ognia przeciwko stałym celom, a jednocześnie były lekkimi jednostkami, które mogły zostać wystrzelone przez Zentaura – co prawdopodobnie było powodem ich wyboru. Na podstawie typów, które zaobserwowano, że katapultowały, maksymalna waga, jaką mogły wystrzelić, wynosiła dziesięć ton.
Löwe ważył pięćdziesiąt ton, a Dinosauria co najmniej sto ton, same ich lufy przekraczały dopuszczalną wagę. Skorpion miał natomiast prostą formę. Jego waga mieściła się głównie w skorupie, a jedynymi prawdziwymi elementami były nogi, więc był jedną z lżejszych jednostek Legionu. Fakt, że nie był opancerzony, czynił go niezwykle wygodnym pod względem limitu wagi.
Wysłali go, ponieważ spełniał wymagania. Nie było śladu ludzkiej logiki, która pozwalałaby trzymać artylerię z tyłu, gdzie byłaby bezpieczna. Legion nie unikał perspektywy wkroczenia na pole minowe, aby je oczyścić i pomimo tego, że znajdował się na tym samym polu bitwy co ludzkość, która unikała poświęcania towarzyszy, działał zgodnie z zupełnie inną logiką. Co doprowadziło ich do takiego działania.
To było to samo.
“…Skłonność Sirins do lekkomyślnego zbliżania się do Skorpionów z ich zdolnościami tłumienia łuku jest…”
„Gdyby nie zależało im na ochronie murów, Skorpiony strzeliłyby do nas natychmiast. W takim przypadku potrzebujemy, aby ludzie z zewnątrz przyciągnęli uwagę Legionu, przynajmniej w pewnym stopniu.”
„….”
Podobnie było w przypadku Leny, która dowodziła ludźmi i Viki, który dowodził maszynami, kierując się formami logiki. Ale jeśli chodzi o pole bitwy, Vika miał rację. Naiwne wahanie w obliczu śmierci kilku osób, które ją spotkały, skutkowałoby jedynie śmiercią wszystkich pod jej dowództwem. Tak zatwardzając swoje serce, Lena wydała rozkaz modląc się z całych sił, aby jej wstręt do siebie i przerażenie nie zostały przeniesione na Shina i innych przez Rezonans.
„Wszyscy Opiekunowie. Kontynuujcie i nacierajcie drugą eskadrą. Starajcie się unikać jak najdalej idąc naprzód i trzymajcie działa wroga przygwożdżone do szczytów murów. Nie dajcie im chwili wolnego czasu”.
„…Zrozumiano. Juggernauty również będą próbowały zmniejszyć dystans” – odpowiedział Shin, kierując gorzkie spojrzenie na zdziesiątkowane ruiny Alkonostów, unicestwione salwą pocisków kal. 155 mm, zdolnych przelecieć w promieniu trzydziestu metrów. Nie było mowy, żeby nie zrozumiał znaczenia bolesnego rozkazu Leny. Typy Skorpionów nie były idealnym wyborem do obrony murów. Ich czterdziestokilometrowy zasięg był w tym scenariuszu zbyt duży, z dużą różnicą między celownikami azymutu i nachylenia; w końcu nigdy nie zostali stworzeni do obecności na linii frontu, więc nie nadawali się do tego.
Jeśli nie zajmą ich czymś, Skorpiony zwrócą wzrok na Lenę i pozostałych w środku. Shin zwrócił swą świadomość ku kapitanowi plutonu, którego wysłał na mury jako wsparcie. Jednostka mająca na celu wyeliminowanie Legionu na murach. Aby wróg zasłonił głowę i cofnął się, umożliwiając jednostce zbliżenie się do ścian.
„…Kurena. Czy są jakieś punkty, z których mógłbyś strzelać w stronę ścian?”
To pytanie sprawiło, że Kurena przygryzła wargę. Przejrzała mapę i znalazła jeden z punktów snajperskich, które zauważyła. Nieco podwyższona półka w zaśnieżonym lesie.
„Kilka. Ale…”
Udoskonaliła swoje umiejętności snajperskie, chcąc pomóc Shinowi, który jako awangarda stawił czoła wrogowi. Jej rolą było usuwanie wrogów, którzy stawali im na drodze w takich momentach jak teraz. Z pewnością potrzebowałby tutaj jej pomocy. Dopóki będzie mogła to robić, będzie mogła pozostać u jego boku na polu bitwy. To była jej rola i tylko jej; nie oddałaby tego nikomu i nawet Lena nie byłaby w stanie jej w tej kwestii dogonić.
A jednak musiała sporządzić ten raport. Jęknęła przygnębiona na widok czujników nowiutkich min śrutowych migoczących wielokrotnie na półce skalnej, pokrytej lekkim śniegiem. Prawdopodobnie ustawiono ich tam, aby zaskoczyć ich, gdy wracali z operacji podboju Góry Smoczego Kła.
„Jest usiane minami…! Wszędzie ustawili miny przeciwpancerne!”
Grzmiący dźwięk eksplozji otaczającej półkę sięgał nawet tak daleko. Raiden spojrzał w tamtym kierunku i przemówił, gdyż czujniki jego Juggernauta nie mogły wykryć niczego poza betonowo-skalną ścianą. „Więc linia obrony w przejściu zaczęła działać, co…? Wygląda na to, że chłopaki tam walczą.”
„No cóż, spróbuj wspiąć się po tym szalonym klifie. Nawet Mały Żniwiarz będzie miał z tym problem”.
Znajdowali się w ósmym hangarze, na najniższym poziomie Bazy Cytadeli Revich. Był to największy hangar w bazie, ogromna przestrzeń, która go zajmowała cały poziom, o szerokości i długości ponad pięciuset metrów. Był wystarczająco wysoki, aby pomieścić dom cywilny, a oprócz oświetlenia, suwnice bramowe wypełniały sufit, otoczony pomostami. Juggernauty utworzyły barykadę z pustych pojemników i ukryły się w jej cieniu z Wilkołakiem na czele.
Patrząc przez swój czujnik optyczny, dostrzegł wejście prowadzące do windy, która miała obecnie opuszczoną przeciwpożarową żaluzję, a za nią dobiegał gwałtowny dźwięk eksplozji. To był dźwięk Legionu z niższych poziomów, który przeprowadzał powtarzające się ataki samobójcze. Autodestrukcja Samobieżnych Min i uderzenia Ameise stopniowo zaczęły przebijać się przez żaluzję. Zaczęła się wypaczać i skrzypieć. Z jednym potężnym łoskotem powierzchnia żaluzji zgniotła się i rozerwała, pozwalając im spojrzeć na grupę metalowych potworów wijących się na zewnątrz.
…Nadchodzą.
„-Wszystkie jednostki, usuńcie zabezpieczenia. Pozostańcie na miejscu do czasu wydania dalszych rozkazów…”
Kolejny wybuch. Migawka nie była w stanie przyjąć więcej uszkodzeń i została spektakularnie zdmuchnięta. Strumień Samobieżnych Min wymieszanych z Ameise wlał się do hangaru, a gdy ich błyszczące czujniki optyczne skręcały tam i z powrotem, przeszukując ciemność w poszukiwaniu ofiary, Raiden wydał rozkaz.
„Ognia!”
W następnej chwili pozioma linia ognia spadła na Legion z ich flanki. Niskie warczenie armaty automatycznej i pisk dwóch ciężkich karabinów maszynowych wypełniły hangar, wysyłając odcięte nogi Ameise i rozmontowane kończyny samobieżnych jednostek latających w powietrze w kłębach czarnego dymu i wybuchach płomieni.
Jednak druga fala była zbyt chętna, by tratować ciała powalonych towarzyszy i wejść do hangaru, nie zważając na grad kul. Zmniejszyli dystans w ciągu kilku sekund, gdy ogień ustał, aby zapobiec przegrzaniu się luf, spadając na Procesorów, gdy Ci cicho przestępowali nad szczątkami swoich towarzyszy.
„Ha, pędzą jak mrówki… Nie pozwólmy przejść ani jednej! Nie ma dokąd się wycofać, słyszysz?!”
Shiden warknęła na szwadron Brísingamen, który odpowiedział mu w odpowiedzi. Wkrótce bitwa zamieniła się w chaotyczną, z ruchomą bronią poruszającą się i celującą w słabe punkty przeciwnika, podczas gdy Samobieżne Miny próbowały wbiec między nich. Nie tylko Juggernaut, ale cała broń lądowa była zwykle mniej opancerzona na powierzchni i próbując wykorzystać tę słabość, niektóre Miny Samobieżne wspięły się po ścianach, aby dotrzeć do pomostów-
„Oto nadchodzą! Powalcie ich!”
Przez szybę pokoju gotowości z widokiem na hangar wpadł na nich ogień z karabinu szturmowego nastawiony na pełną automatykę. Zabierając się do sprzątania tych, którzy uciekli, ekipa konserwacyjna Eighty-Sixterów ostrzelała skoncentrowanym ogniem Miny Samobieżne.
Zostali zmuszeni do opuszczenia linii frontu z powodu obrażeń i wynikających z nich uszkodzeń ciała, ale pierwotnie byli żołnierzami przyzwyczajonymi do posługiwania się bronią palną… a także do atmosfery pola bitwy i uczucia ocierania się o śmierć. Ameise natychmiast zwróciła na nich wzrok.
„Wycofaj się – cofnij się!”
Chwilę po tym krzyku i głośnych krokach przez pomieszczenie gotowości przetoczył się ogień z karabinu maszynowego kal. 14 mm. Jednak w następnej chwili oddział Shany, Melusine, zdeptał rzekę Ameise. Shiden rozejrzała się po hangarze i wypluła: „Nie wygląda na to, że pojawił się tu ten Feniks…”
„Nie żebym chciała, żeby to się teraz pojawiło…”
Od czasu przejęcia przez niego wieży obserwacyjnej nie było żadnych zapisów o bitwie z Feniksem w żadnym korytarzu. W przegrodach grodziowych w sektorze podziemnym zainstalowano pułapki wysokiego napięcia jako zabezpieczenie przed atakami łopatek o wysokiej częstotliwości, a ostatni raz, kiedy je zauważono, dotyczyło odbicia ostrza od jednego z nich. Według zwiadu Shina na pewno nadal znajdował się gdzieś w bazie, ale był albo uszkodzony, albo był w naprawie. Lub…
„…To atut Legionu”.
Pozostawili stłumienie bazy niższym rangom… i trzymali ją w ukryciu na czas bitwy, gdzie byłaby najbardziej potrzebna.
„Jest potężny, ale niezastąpiony. Prawdopodobnie nie chcą go używać na zaroślach takich jak my”.
Mógł przedrzeć się przez wszystko i przestrzelić każdego, i właśnie z tego powodu był jedyny w swoim rodzaju. Oznaczało to, że dołączy do walki tylko wtedy, gdy równie wyjątkowa jednostka – Shin i Grabarz – okaże się jego godnym przeciwnikiem.
Shiden prychnęła wściekle.
„Zarośla, co? Zaczynam naprawdę chcieć wyciągnąć z nich to samozadowolenie i resztę wnętrzności”.
„Przestań… Nie jesteśmy w sytuacji, w której wszczynalibyśmy z nimi bójki, kiedy brakuje nam głów”.
„-Korytarz piąty, cofajcie się do korytarza trzeciego. Wykoście ich. Trzydzieści sekund później wróćcie, aby odbić. Z korytarza zerowego nadlatują Ameise wyposażone w ciężkie karabiny maszynowe. Oddział strzelców, wycofajcie się i zapewnijcie ogień osłonowy z dział przeciwpancernych. karabiny, gdy tylko pokażą twarze, zabijcie ich.”
Kiedy dowodził akcją rozgrywającą się w wielu korytarzach, szybkie serie rozkazów Viki odbijające się echem po sali dowodzenia pokazały, jak zacięte były walki na linii obrony. Wszystkie korytarze prowadzące do oddziału dowodzenia były uszczelnione grubymi, trójwarstwowymi przegrodami, ale wszystkie one zawaliłyby się, gdyby miały przyjmować powtarzające się ataki bez nikogo, kto by ich bronił. W związku z tym doszło do gwałtownych potyczek pomiędzy żołnierzami stojącymi przed przegrodami a lekkim Legionem, którego próbowali trzymać na dystans.
Miny przeciwpiechotne i przeciwpancerne wybuchły, zapalając się jedna po drugiej, a ryczące eksplozje przedzierające się przez korytarze wstrząsnęły powietrzem, gdy z innego kierunku dobiegły ostre dźwięki ognia z karabinu przeciwpancernego kal. 20 mm. Materiał filmowy przedstawiający wiele korytarzy i różne ekrany stanu pojawiały się jeden po drugim w zawrotnym tempie. Wciąż patrząc na holoekrany rozmieszczone wokół niego w półkolu, Vika skierował cesarskie fioletowe oko w stronę Leny.
„Jeśli dotrze tu chociaż jedna Mina Samobieżna, będzie to dla nas szach. Fale uderzeniowe dotrą aż tutaj i nie będziemy mieli dokąd uciec”.
„Rozumiem”, odpowiedziała Lena, lekko kiwając głową.
Wrogami były głównie Miny Samobieżne, ale dla dowództwa to właśnie oni byli najbardziej śmiercionośni. Gdyby w tej zamkniętej przestrzeni wybuchł potężny materiał wybuchowy, fale uderzeniowe odbijałyby się od ścian i nasilały. Fale uderzeniowe o takiej intensywności z łatwością zniszczyłyby delikatniejsze narządy w ludzkim ciele, takie jak mózg i jelita.
Podczas ostatniej operacji Shin użył Grabarza jako przynęty i ujawnił swoje własne ciałem, by zniszczyć Morpho, ale jeden zły krok i znalazłby się w śmiertelnym niebezpieczeństwie z powodu wybuchu. Przeczytanie raportu o jego działaniach w tej bitwie sprawiło, że Lena zadrżała ze strachu, nawet jeśli była to jego jedyna opcja i istniała osłona, by odchylić i zmniejszyć fale uderzeniowe.
„Czy istnieje szansa, że Miny Samobieżne typu dziecięcego przedostaną się przez kanały wentylacyjne?”
Kanały stanowiły nieodzowną część obiektu. Miały chronić ludzi znajdujących się w środku przed uduszeniem, ale jednocześnie były ścieżkami prowadzącymi bezpośrednio na zewnątrz i umożliwiały wtargnięcie do środka podczas oblężenia.
„Możliwość, że dziecko niesie Grecki ogień…? Od czasu, gdy ta forteca została zbudowana, jedynymi miejscami wystarczająco dużymi, by człowiek mógł przez nie przejść, czy to dziecko, czy nie, były pokoje i korytarze. Wnętrza kanałów były zbiorem ciasnych, cienkich metalowych rurek. Nawet pojedynczy Eintagsfliege nie byłby w stanie przez nie przejść”.
Nawiasem mówiąc, Grecki ogień był rodzajem ciekłego paliwa z czasów średniowiecza, którego głównym paliwem była nafta. Dzięki właściwościom niełatwego gaszenia wodą, był często używany w bitwach morskich i oblężeniach. Nasuwało się jednak pytanie, czy królewski dom Idinarohk zdołał kupić wystarczająco dużo gniewu plebsu, aby zmusić się do martwienia się o możliwość, że dziecko wniesie Grecki ogień.
Z oddali dobiegł wybuch, powodując, że powietrze w stanowisku dowodzenia lekko zadrżało. Jeden z kodów oznaczających minę śrutową zgasł na jednym z holoekranów Viki. Miejsce, w którym wybuchła, było dziwnie dobrze strzeżonym, ale stale szerokim korytarzem, co ułatwiało atak. Był to jednak pozorowany korytarz i nie prowadził donikąd. Ludzie często preferowali atakowanie słabych punktów i mieli tendencję do kojarzenia silnie strzeżonych miejsc z ważnymi, krytycznymi punktami. Pułapka została zastawiona, aby wykorzystać ten aspekt ludzkiej psychologii i kontrolować działania wroga, a Legion najwyraźniej również dał się na to nabrać. Vika po prostu spojrzał na nią i prychnął. Było niezliczona ilość takich pułapek rozsianych po całym oddziale. Ale nawet te środki obrony były wyczerpywane i zużywane z każdą minutą.
„Człowiek zawsze będzie utrapieniem dla kogoś innego, po prostu z racji swojego życia. Dotyczy to każdego, bez względu na to, jak bardzo jest prawy… Dlatego nigdy nie jest złym pomysłem, aby być przygotowanym. Bez względu na urazy, jakie może Ci to sprawić.”
Gdy słońce zachodziło, zaczął wiać śnieżny wiatr, przesłaniając pole widzenia słabą zasłoną bieli. Nawet złożone czujniki Ameise były przez niego nieco osłabione, więc ich ogień, podobnie jak ogień Skorpionów, stał się znacznie mniej celny, co ułatwiało zbliżanie się do murów. Z drugiej strony, gryzący śnieg również działał przeciwko Juggernautom, sprawiając, że potykali się o pnie drzew zaśmiecające wylesiony obszar. Coraz więcej platform nie było w stanie się poruszać.
Próbowali odpowiedzieć na nieograniczony ogień haubic padający na nich po przekątnej i poziomie, strzelając spod murów, ale wieże czołgów kal. 88 mm i wyrzutnia dział kal. 105 mm były utrudnione przez ząbkowane przedpiersia murów i prawie nigdy nie trafiały. Potężne przedpiersia, wzmocnione specjalnie wykonanymi płytami pancernymi. Ukrywały linię ognia ponad murami przed uszkodzeniem, jednocześnie systematycznie odchylając ogień strony atakującej – idealna forma obrony zamku.
Prześlizgując się przez ciężką, chaotyczną linię ognia, Grabarz w końcu dotarł do podstawy muru. Wbijając w zamarzniętą powierzchnię pręty wspinaczkowe i drucianą kotwicę w nogach, Shin zwinął linę, zmuszając swoją dziesięciotonową maszynę do wspięcia się na mur. Nad nim byli Legion, ale zamieć ukryła go przed wzrokiem. Chichoczący Lis Theo dołączył do niego chwilę później. Obaj poprowadzili plutony awangardy szwadronu Spearhead.
Pluton tłumienia powierzchni Anju zbombardował inny punkt na murach, aby odciągnąć uwagę Legionu od towarzyszy, ryk ich ognia zdmuchnął nawet wycie burzliwego wiatru. Ale na chwilę wiatr ucichł, a potem znów przybrał na sile, sprawiając, że kurtyna bieli na chwilę ustała.
Ich wzrok spotkał się z Samobieżną Miną wychylającą się ze ścian, by zajrzeć w dół.
„…Uciekaj! Przylgnie do nas!”
Oczyszczając drut, którego nie miał czasu zwinąć i zebrać, Shin odbił się od ściany i zatańczył w powietrzu. To była trudna wysokość nawet dla wysoce wydajnych amortyzatorów Juggernautów, które zostały stworzone do walki o wysokiej mobilności, ale nie miał innej metody ucieczki.
Chwilę po skoku Mina Samobieżna rozbiła się na jego oczach. Przylgnął do jednostki towarzyszącej, której nie udało się uniknąć na czas i uległ samozniszczeniu, eliminując ich oboje… Typ miny przeciwpancernej. Był w stanie wystrzelić metalowy strumień, który przebił nawet górny pancerz powierzchniowy Vánagandra, gdyby się do niego przylgnął. Nie trzeba dodawać, że słabo opancerzony Reginleif został całkowicie zniszczony.
Zmieniając swoją pozycję w powietrzu, Grabarz wylądował na czterech nogach. Shin nie był przyzwyczajony do manewrowania na zaśnieżonym polu bitwy z unikalnym sprzętem przystosowanym do tego terenu. Uderzenie nie zostało doskonale stłumione, przeszło z elementów wspinaczkowych do wewnętrznych mechanizmów Juggernauta, a w kokpicie rozległo się niepokojące skrzypienie, gdy kilka części pękło. Wskaźnik ostrzegawczy zaświecił się, czemu towarzyszył irytujący dźwięk ostrzegawczy. Oszczędził mu spojrzenia zmrużonymi oczami. Mechanizm stawu tylnej prawej nogi został częściowo uszkodzony… Jednak nadal mógł się poruszać.
Skorpion poruszył lufą w pogoni za nimi, a Juggernauty, które odskoczyły na bok, strzelały do niego bezlitośnie, aby utrzymać go w ryzach. Bez przerwy strzelali z tylnych stanowisk i działek automatycznych, nie przejmując się, czy lufy się przegrzeją i wygasną w kłębach dymu. Głos, który dla kontrastu był zbyt zimny i spokojny – głos podporucznika Yuuto Crow przemówił przez Rezonans.
„Nouzen, wycofaj się. W stanie, w jakim znajduje się twój sprzęt, nie możesz walczyć tak, jak zawsze”.
„…Ale…”
Urządzenie Yuuto, Verethragna, skierowało swój czujnik optyczny w jego stronę. Gdyby Juggernaut potrafił mówić, prawdopodobnie miałby płaski, mechaniczny głos.
„Jeśli zginiesz, stracimy zwiad. Nawet gdy już dotrzemy na miejsce, brak twoich umiejętności walki wręcz i dużego doświadczenia bojowego postawi nas w bardzo niekorzystnej sytuacji… Wycofaj się. Na razie priorytetem jest zwiad i dowodzenie”.
Shin wstrzymał oddech na długą chwilę. Yuuto miał rację. Ale nawet jeśli nie robili żadnych postępów, wycofanie się w tym momencie na tył szeregu irytowało go.
„…Zrozumiałem.”
Lena patrzyła, jak jedna z kamer na powierzchni została trafiona ogniem haubicy i wyłączona z użytku. Większość głównego ekranu zgasła. Materiał filmowy z bitwy wokół murów, informacje meteorologiczne na zewnątrz, przewidywane typy i liczebność wroga. Wszystkie informacje o tym, co działo się poza bazą, zniknęły naraz… Linia łącząca obwód baldachimu na szczycie bazy i rozmieszczone tam złożone jednostki czujników zostały zerwane.
„Obwód rezerwowy aktywowany… Milizé, minie trochę czasu, zanim zostanie przywrócony i będzie online. Do tego czasu zachowaj raporty z zewnątrz-”
„Nie, wszystko w porządku. Mam to wszystko zapamiętane!”
Lena nawet nie widziała, jak Vika odwrócił się, by spojrzeć na nią ze zdziwieniem. Pozycja wroga, którą Shin im ujawnił. Pozycje obu stron, szczegółowo opisane w raportach i zewnętrznych kamerach do tej pory. Struktura bazy cytadeli i otaczająca ją topografia. Prędkość wiatru i średnia widoczność wpływające na trajektorię pocisków. Wszystkie te czynniki zostały zapamiętane w jej umyśle, a następnie symulowane, by przewidzieć, jak się poruszają.
To było łatwe dla Leny, która dowodziła eskadrami podczas rekonstrukcji pola bitwy oddalonego o sto kilometrów. Ale to była brygada, której liczba żołnierzy wynosiła tysiące. Nawet jeśli dzieliła ich na mniejsze jednostki, wymagało to ogromnej liczby symulacji, na które Cykada odpowiedziała, działając z wysoką wydajnością. Niezliczone włókna quasi-nerwowe rozświetliły się na fioletowo, rysując losowe wzory na swojej powierzchni.
„Eskadra Scythe, skoncentrujcie ogień na piątej ścianie trzeciego wschodniego bloku. Skorpion powinien spróbować wyruszyć, jak tylko skończy przeładowywanie. Eskadra Lycaon, współpracujcie z 1 Kompanią Alkonost i strzelajcie do numeru siedem. 22 Kompania ma zapewnić ogień osłonowy. Eskadra Spearhead, wy macie-”
Główny ekran znów ożył, wyświetlając wszelkiego rodzaju statystyki. Rzuciwszy na niego ukradkowe spojrzenie, aby potwierdzić, że jej mentalny obraz pola bitwy pasuje do tego, co się dzieje, Lena wróciła do wydawania rozkazów. Nie było to niemożliwe, ale nawet bez ekstremalnego skupienia lub zanurzenia, odtworzyła i utrzymała w umyśle tę mapę pola bitwy i kontynuowała wydawanie rozkazów po kolei, nawet po tym, jak ekran znów ożył. Było to prawdopodobnie dzięki pomocy Cykady, ale jednocześnie pozostała w Rezonansie z całym plutonem. W takim przypadku…
Wtedy w ich polu widzenia pojawiła się srebrna iskierka.
Wszyscy na stanowisku dowodzenia – łącznie z Leną i Viką – byli zaskoczeni. Mechaniczny motyl ze skrzydłami wielkości dłoni dorosłego człowieka. Eintagsfliege. Prawdopodobnie zakradł się przed rozpoczęciem blokady i błąkał się, zanim trafił tutaj. Przeszedł przez skałę, na której nie było żadnych czujników i od tego czasu nie był w stanie wykonywać poleceń jednostki macierzystej. Prawdopodobnie znalazł się na skraju wyczerpania energii.
Eintagsfliege zatrzepotał skrzydłami, jakby wahał się, wykrywając obecność wrogów szybciej niż ludzkie oko. Leciał z groźnie rozpostartymi skrzydłami wprost na Lenę, a jego stalowe żyły świeciły jasno.
Eintagsfliege…. Typ, który zakłócał komunikację radiową, bezprzewodową i wszystkie inne formy komunikacji elektronicznej za pomocą potężnych fal elektromagnetycznych. A jeśli żywe ciało zostałoby wystawione na działanie tych fal z bliskiej odległości, prawdopodobnie doprowadziłoby to do śmiertelnych obrażeń….
Przenikliwy hałas nasilał się z każdą chwilą. Zapalając powietrze wokół siebie, Eintagsfliege emanował jeszcze silniejszym światłem-
„-Daaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaah!”
Marcel wstał i kolbą karabinu szturmowego uderzył Eintagsfliege. Słaboskrzydła mucha została odrzucona w tył i w wyniku tego uderzenia spadła na podłogę. Opadła na nią, próbują ponownie wystartować, ale mechanizm jego skrzydeł został najwyraźniej uszkodzony.
“….Dobra robota, podporuczniku Marcel,” powiedział Vika, wyciągając pistolet i jednym płynnym ruchem celując i strzelając w Eintagsfliege. Pistolet maszynowy 9 mm, które nosiło zaledwie kilka specjalnych jednostek w Zjednoczonym Królestwie. Jego strzał celnie przebił środkową część Eintagsfliege i rozwalił go na kawałki.
Lena wypuściła oddech, który nieświadomie wstrzymywała przez cały czas.
To…. było blisko. Zdecydowanie za blisko.
„Dziękuję Ci, podporuczniku Marcel… Uratowałeś mi życie.”
Być może napięcie opuściło jego ciało, bo Marcel był jeszcze bledszy od niej.
„Nie…. Uh, po prostu…. zrobiłem to. To znaczy, gdybym nie zrobił tego, nie byłbym w stanie spojrzeć Nouzenowi w oczy…”
Westchnął ciężko, odsunął kopnięte krzesło i wrócił do konsoli dowodzenia. Profil jego twarzy wpatrującej się w holoekran jasno wskazywał, że powrócił już myślami do pola bitwy. Lena przypomniała sobie jego akta osobowe, z których wynikało, że zanim ten młody człowiek został oficerem kontrolnym, był operatorem Vangandra, który służył na lini frontu, pilotując Feldreẞa, ale musiał zmienić swoją rolę z powodu trwałych uszkodzeń spowodowanych kontuzją nogi.
“…Nadchodzi następny wróg. Proszę wznowić dowodzenie.”
“…Cholera.”
Cały pluton Sirins zniknął jednocześnie, gdy zniknęły ich cele Para-RAID. Zdając sobie sprawę ze znaczenia utraty sygnału, młody Opiekun zaklnął pod nosem. Po połączeniu Sirins nie były w stanie same odciąć Rezonansu, zatem mógł istnieć tylko jeden powód, dla którego Rezonans zostałby przerwany wbrew woli Opiekuna. Biedne dziewczyny – które nie mogły spać lub tracić przytomności – umarły.
„Cholera, cholera, cholera! Nieludzkie potwory Eighty-Sixterzy! Używają je jako przynęty…”
Dla Opiekunów ze Zjednoczonego Królestwa Sirins nie były zwykłą bronią. Były cennymi partnerami i zaufanymi podwładnymi. Niektórzy nawet uważali je z kochanki, młodsze siostry lub córki. Uczucia te nie ograniczały się do Sirins. Opiekunowie psów bojowych i dronów często rozwijali empatię i nadmierne przywiązanie do swoich partnerów. Przypadki, w których Hangler, któremu zniszczono drona, zemsta za partnera nie była rzadka.
A to było jeszcze bardziej prawdziwe w przypadku Sirins, które miały własną osobowość – choć sztuczną – i zostały stworzone w postaci niewinnych dziewcząt. I te Sirins były konsumowane jedna po drugiej. Otrzymali rozkaz przeprowadzenia zdecydowanej szarży pod stromym, stumetrowym urwiskiem, gdzie byliby wystawieni na skoncentrowany ogień, działały jak przynęta do odrzucenia.
Jak serca ich Opiekunów mogły ich nie żałować? Było rzeczą naturalną, że Opiekunowie poczuliby wściekłość i oburzenie w stosunku do Eighty-Sixterów, którzy namawiali Sirins do działania jako wabili. Wszyscy Opiekunowie tak właśnie w pewnej mierze myśleli.
Gdyby to był jeden z ich północnych braci, to i tak byłoby to do zniesienia. Gdyby to był ktoś z królewskiego rodu, mogliby to nawet nazwać zaszczytem. Ale mieć grupę ludzi innej rasy, z gorszego kraju i gorszego gatunku, którzy nawet odrzucili swoją ojczyznę, i to, wykorzystali i poprowadzili ich ukochanych Sirinów do zagłady? To doprowadziło Opiekunów do gniewu i urazy, o wiele bardziej niż sama śmierć Sirins.
Łzy wściekłości i wyrzutów sumienia spływały im po policzkach. Dla dobra tych cudzoziemców, tych gorszych głupców… Dla tych potworów…?
„Boże…do cholery!”
„Wystarczy.”
Pojedynczy żołnierz w średnim wieku nie mógł dłużej patrzeć na ten pokaz. Oznaka rangi na jego fioletowo-czarnym mundurze była oznaką kapitana – dowódcy wszystkich obecnych Opiekunów.
„Ale, kapitanie!”
„Bez względu na to, co możemy myśleć, takie właśnie są te dziewczyny. Ludzie zgłaszali się na ochotnika, by zostać tymi dziewczynami, wiedząc, że będą tak traktowani. Nie ma się czym przejmować… Poza tym…”
Jako dowódca Opiekunów tej bazie, był w kontakcie z dziewczyną, oficerem Republiki, która dowodziła oblężeniem, a tym samym z jej bezpośrednim podwładnym, chłopcem, który służył jako kapitan Eighty-Sixterów. I każdy z nich dowodził bitwą, jednocześnie tłumiąc ból oglądania śmierci swoich towarzyszy. Ich serca również bolały, gdy patrzyli, jak Sirins, które nawet nie były ich towarzyszami, popadają w ruinę.
Nie chodzi o to, że nie byli smutni z powodu tej straty… Nie patrzyli po prostu, jak są niszczone bez żadnego zainteresowania.
I bardziej niż cokolwiek innego…
„…są tam też umierający Eighty-Sixterzy. Aby uratować swojego dowódcę i Jego Wysokość, a także nas… Nienawiść lub niechęć do nich byłaby nie na miejscu”.
Legion nie dał się nabrać na ich pozorowaną próbę celowania w główną bramę. Kurena szukała dobrego punktu obserwacyjnego, by strzelać spod klifu, ale bezskutecznie.
„Tch…”
Dopiero gdy usłyszał, jak cmoka językiem, Shin zdał sobie sprawę, że traci cierpliwość i pokręcił głową. Denerwowanie się nie zaprowadzi go nigdzie. Doprowadzi tylko do większej liczby zgonów. Ale biorąc pod uwagę nagromadzone ofiary Alkonostów i Juggernautów oraz rosnącą liczbę rannych i zabitych, a wręcz przeciwnie, stale zmniejszającą się ilość amunicji…
A najbardziej frustrujące było to, że pomimo wszystkich tych poświęceń, nie zrobili żadnych postępów. Limit czasu zbliżał się z każdą sekundą, a wraz z nim narastające poczucie frustracji kipiało mu w dołku żołądka. Posiłki wroga zbliżały się, a liczba wrogów w cytadeli nie wydawała się maleć.
I właśnie dlatego, że zdał sobie z tego sprawę, a także dlatego, że ich liczba tylko malała, Shin czuł, jak jego panowanie nad sobą stopniowo słabnie. Nie mieli nawet możliwości dowiedzenia się, co dzieje się w bazie, która była poza ich zasięgiem.
I okazało się, że nie był jedynym, którego ogarnęła niecierpliwość.
„Podporuczniku Matoba?! Stój! Wykonuj rozkazy!”
„Ale musimy strzelać! Musimy ich rozpraszać albo- Gah!!”
Pluton złamał rozkazy i próbował wspiąć się na mur znajdujący się na południowym krańcu, tylko po to, by zostać ostrzelanym z karabinów maszynowych z obu stron i upaść. Shinowi wydawało się, że słyszy nienaturalny dźwięk ich lądowania na przeszkodach przeciwpancernych, które nie zostały przesunięte i przejechane.
Oddział Thunderbolt przedarł się przez ogień Skorpionów, ponosząc straty w trakcie, i przywarł do ściany klifu, tylko po to, by znaleźć Ameise patrzących na nich z otworów strzelniczych wzdłuż przedpiersia. Po potwierdzeniu pozycji Juggernautów, Ameise wycofali się natychmiast, tylko po to, by pojawić się ponownie, popychając przy tym coś ciężkiego. Beczki bębnowe, które następnie zepchnęli w dół klifu.
„…?!”
Członkowie eskadry Thunderbolt uderzali w skałę, aby uniknąć beczek z bębnami, a chwilę później przelecieli przez miejsce, w którym znajdował się eskadra, i rozbili się. Niektórzy zostali przebici przez przeszkody przeciwpancerne, a inni rozbili się na ziemi między nimi, uderzenie rozerwało ich i wytrysnęło coś…przezroczystą ciecz.
Następnie Samobieżne Miny zanurkowały w dół ścian. Spadając sto metrów głową w dół, lądowały awaryjnie i ulegały samozniszczeniu, uderzając w ziemię.
Ułamek sekundy później ściana piekielnego ognia wzniosła się w stronę matowego, śnieżnego nieba, stojąc między szwadronem a fosą. Płomienie rozpychały śnieg, szalejąc dalej, prąd wstępujący utworzył wir iskier i śniegu, wznosząc się w górę ołowianego świata w lśniącym czerwonym blasku.
Nawet Lerche siedziała oszołomiona w Czajce, a potem krzyknęła: „Okopy ogniowe…! Zabrali benzynę z bunkrów paliwowych!”
Więcej beczek spadło z głuchym łoskotem. Odbijając się od narożnika murów, szybowały nad fosą, opryskując ją benzyną, co jeszcze bardziej wzmogło płomienie. Legion działał na elektryczności i nie potrzebował benzyny jako zasobu. Mogli jej używać bez ograniczeń jako taktyki opóźniającej.
Tak, to taktyka opóźniająca.
Shin lekko pokręcił głową.
„Nie możemy atakować przez chwilę… Zastosowali przeciwko nam paskudną strategię”.
Pancerz Juggernautów był wykonany ze stopu aluminium, który był słaby na ogień, podobnie jak ich przewody, które zawierały elementy węglowe. Przebicie się przez te płomienie i wspinanie się po ścianach, gdy były wystawione na działanie ciepła, było praktycznie niemożliwe.
Theo przesłał nam raport:
„Mamy raport z jednostki rozpoznawczej. Wszystkie inne ściany płoną… Nie sądzę jednak, żeby ogień długo się palił pod tym śniegiem. Chyba musimy poczekać…”
„…”
Z punktu widzenia racjonalnego osądu, wniosek ten był poprawny. Ale czas był po stronie Legionu. Posiłki wroga zbliżały się, podczas gdy obrona cytadeli była redukowana. Mając to wszystko na uwadze, samo czekanie i marnowanie czasu byłoby złym wyborem…
„…Nie.”
Czajka, która stała obok niego, spojrzała w niebo.
„Śnieg pada coraz mocniej… To…”
Śnieżne niebo stawało się coraz ciemniejsze, a płatki śniegu wypełniające powietrze stawały się gęstsze. Spadająca temperatura wskazywała, że zachód słońca szybko się. Fido odholował uwięzione Juggernauty i zwęglone wraki Alkonostów. Ich pakiety energii, amunicja i inne materiały eksploatacyjne również zostały wyczerpane bez powodu.
Ich straty były aż tak poważne.
„…może to wszystko, co możemy dziś zrobić…”
Słońce zaszło.
Eintagsfliege pokrywające niebo odbijały ostatnie promienie słońca tego dnia swoimi srebrnymi skrzydłami, olśniewająco oświetlając niebiańską sferę i śnieg pokrywający ziemię. Świat lśnił, jego cienie stawały się coraz ciemniejsze.
Malowniczy portret szaleństwa, przy czym na polu bitwy nie ma nikogo, kto miałby czas to oglądać.
Gdy słońce zaszło, walki wewnątrz i na zewnątrz bazy ucichły. Potwierdzając informacje na holo-ekranach, Vika westchnęła raz i powiedziała: „Milizé, przekaż mi dowodzenie nad Pakietem Uderzeniowym na chwilę. Odpocznij trochę”.
Pozostawienie stanowiska dowodzenia bez dowódcy nie wchodziło w grę podczas walki. Taki był powód instrukcji Viki, ale Lena pokręciła głową z powagą.
„Nie. Najpierw odpocznij, Vika.”
„Czy zamierzasz przejąć dowodzenie nad defensywną bitwą, kiedy jesteś zmęczony? Masz o wiele mniej wytrzymałości niż ja. Więc najpierw powinieneś odpocząć… Masz worki pod oczami i wyglądasz blado”.
Płomienie w rowie przeciwpożarowym ostatecznie uległy śniegowi, gasnąc na skałach, gdy nic nie pozostało, by służyć jako paliwo. W tym momencie władza nad polem bitwy przeniosła się na pochłaniający wszystko śnieg. Nie opadał ciężko; lodowaty wiatr zwiewał go niemal pionowo, tworząc białą kurtynę zasłaniającą pole widzenia eskadry Spearhead. To była okrutna zamieć, jakby same niebiosa spiskowały przeciwko nim.
Poruszanie się naprzód było oczywiście trudne, a tryb noktowizyjny i radar ich czujników optycznych były nieskuteczne przy takiej pogodzie. Nawet celownik ich systemu kontroli broni został przysłonięty przez biały śnieg, a ponieważ nie byli w stanie dostrzec wroga, gdyby na niego wpadli, a sam zwiad Shina nie był w stanie poprowadzić wszystkich naprzód Juggernautów, musieli zgodzić się ze stwierdzeniem Lerche, że dalsza walka tego dnia byłaby niemożliwa. Ich Juggernauty i Alkonosty również potrzebowały konserwacji po półdniowym energicznym wysiłku.
Rozbili obóz głęboko pomiędzy drzewami lasu iglastego, gdzie zamieć nie była tak gwałtowna. Zostawiając Grabarza ekipie konserwacyjnej, która ich przywitała, Shin westchnął w zimną, śnieżną noc. Michihi podeszła do niego, a gdy się zbliżyła, śnieg skrzypiał pod jej stopami. Należała do Orienty, podobnie jak Kaie, w jej żyłach płynęła krew wschodniego kontynentu. Była drobną dziewczyną o skórze w kolorze kości słoniowej i czarnych włosach z odcieniem brązu.
„Kapitanie Nouzen, sir, stawy mogą zamarznąć na stałe, a napięcie zasilania pomocniczego może spaść, zatem wszystkie Juggernauty, które nie są w stanie gotowości, należy przenieść do kontenerów. Te, które są w stanie gotowości, są podgrzewane ogniem”.
Kiedy na nią spojrzał, Michihi kontynuowała z uśmiechem ciężkim od zmęczenia.
„Jestem z frontu północnego, więc jestem przyzwyczajona do walki na śniegu… Mamy też innych ludzi, którzy służyli na północy, więc pomyśleliśmy, że możemy przekazać wszystkie środki zaradcze!”
„…Dzięki. Ale nie przemęczaj się. Odpocznij na jutro”.
„Tak, proszę pana. Pan też, kapitanie.”
Michihi machnęła ręką i odeszła. Widząc go, Shin również odszedł. Grupa Scavengersów dowodzona przez Fido powróciła, ciągnąc odzyskane wraki zniszczonych Juggernautów. Medycy bojowi otworzyli osłony i wyciągnęli procesory, umieszczając je na noszach. Obok nich przechodziły ekipy konserwacyjne, niosące w dwuosobowych zespołach torby na ciała z zaciśniętymi ustami. Za namiotem ustawionym obok pojazdu bojowego dyspozytorni medycznej Shin widział górę ułożonych w stos czarnych toreb zanim otworzył ciężki samochód transportowy eskadry Spearhead. Anju, która wróciła przed nim i przywitał go uśmiechem. „Dobra robota… Kurena powinna lada chwila wrócić z inspekcji tylnej straży.”
„Racja.”
Wewnątrz pojazdu znajdowali się Dustin, Theo i z jakiegoś powodu Rito, który tam był, mimo że pochodził z innej eskadry. Dustin podał Shinowi kubek pełen kawy rozpuszczalnej.
„…Wielu ludzi zginęło.”
„My, Procesorzy, jesteśmy w dalszym ciągu lepsi. Większość Alkonostów zginęła zamiast nas”.
„Kończy nam się amunicja, pakiety energii i części do naprawy… Brak linii zaopatrzenia jest naprawdę trudny”.
Kurena wróciła, zrzędliwie odgarniając śnieg ze swoich czerwonobrązowych włosów i usiadła z nimi po przyjęciu parującego kubka od Sirin, która do niej podeszła.
„Typy Skorpion wycofały się z murów. Według tego, co Książę mówi, że obsługuje je jakaś dziwna maszyna na powierzchni. W tej chwili na ścianach są tylko miny samobieżne. To naprawdę zabawne – przy całej tej zalegającej na nich śniegu wyglądają jak bałwany”.
Powiedziała to bez cienia rozbawienia w głosie. Shin spojrzał na nią, zauważając jej zły nastrój wynikający z poczucia pilności spowodowanego mieszanką zmęczenia i dnia bez postępów.
„Serwisują lufy Skorpionów… tak sądzę.”
„Prawdopodobnie.”
Prawdopodobnie z tego powodu Legion uciekł się do okopów ogniowych, aby ich powstrzymać. Haubice strzelały poziomo, ale zazwyczaj strzelały w górę pod dużym kątem. Wraz ze wzrostem masy łusek i ilością prochu wzrastało obciążenie lufy. Typy Skorpionów prawdopodobnie znalazły się w sytuacji, w której wymagały konserwacji po całodniowej potyczce. Obserwując scenę na zewnątrz, Kurena wzruszyła ramionami.
„Ta Sirin właśnie powiedziała, że jeśli wydamy rozkaz, pójdą dalej sami. Że potraktują honorowo swoją śmierć, jeśli będzie to oznaczać uratowanie życia.”
W jej złotych oczach pojawił się słaby, ale zauważalny odcień obrzydzenia. Oczy kogoś, kto oglądał coś, czego nie mógł zrozumieć.
„Wybacz, ale naprawdę uważam, że są okropni… Z ich perspektywy, zginęło wielu ich towarzyszy. Ponieśli znacznie większe straty niż nasi ludzie. Ale jakimś cudem nadal potrafią się uśmiechać, jakby nic się nie stało.”
Widzieli niezliczonych młodych mężczyzn i kobiety otrzymujących puchary od Sirinów w całym obozie, dziękujących im, ale nie patrzących bezpośrednio na nich. A mechaniczne dziewczyny nie okazywały żadnych oznak niepokoju, posyłały jedynie źle przyjęte uśmiechy do Procesorów, gdy ci nadal się nimi opiekowali.
„Na zawsze nieustraszony, wiecznie niestrudzony i nigdy nie znający bólu, co?
To był ten sam Legion, z którym walczyli.
„To naprawdę mechaniczne lalki… Psują się, ale nigdy nie umierają. Nie możesz zabić to, co już jest martwe.”
„Ale…” powiedział słabo Dustin, wpatrując się w swój kubek. „Czuję się źle… Jest tak samo, jak wtedy, gdy całą walkę prowadzili Eighty-Sixterzy”.
Theo uniósł brwi w irytacji.
„Więc mówisz, że jesteśmy tu tacy sami jak te białe świnie?”
Jego ostry ton sprawił, że Dustin przepraszająco machnął rękami.
„Nie, to nie o to! Nie o to mi chodziło. Po prostu…”
Po chwili jego wzrok rozglądał się dookoła, ponuro spuścił wzrok.
„Ja… hm… przepraszam.”
„Ale…” – zaczął Rito. „…Naprawdę mamy wrażenie, jakbyśmy patrzyli na nas z czasów, gdy byliśmy w Osiemdziesiątym Szóstym Sektorze. Zwłaszcza podczas ofensywy na dużą skalę wszyscy zginęli… umierając… tak po prostu…”
„………..”
Obserwując, jak obejmuje kolana jak małe dziecko, Shin zmrużył oczy. Dlatego się pojawił.
„Czy żałujesz je?”
„Nie… To nie to. To znaczy, jest tak, jak powiedziała podporucznik Kukumila – są okropni. To nie ludzie. Nie bardzo rozumiem, czym oni są, więc się boję… Ale mając brzęczą i umierają, przez co czuję się źle.”
Miał wrażenie, że jutro mogą wyśledzić ślady Sirins i umrzeć w ten sam sposób. To było przerażające.
To uczucie, które nie zostało wypowiedziane na głos, było czymś, czego Shin nie znał. Przyzwyczaił się do widoku umierających obok niego… Musiał się do tego przyzwyczaić.
„Czy chcesz pozostać w tyle podczas jutrzejszej bitwy? Może byłoby lepiej, jeśli jest Ci ciężko.”
Jeśli strach jest tak paraliżujący… lepiej wycofaj się z pola bitwy. Jedyne, co by to spowodowało, to przedwcześnie przewróciłbyś się do grobu.
„…Nie.”
Rito pokręcił gwałtownie głową po chwili milczenia.
„Nie… Wszystko w porządku. Nie mamy wystarczającej liczby rąk. A poza tym…”
Rito zacisnął usta i kontynuował, jakby próbując się zainspirować, a trochę, jakby to było przekleństwem.
„…Ja… Ja też jestem Eighty-Sixterem.”
Wracając do swojego pokoju, Lena wyłączyła Cykadę i wróciła do swojego prusko-niebieskiego munduru. Następnie podniosła stalowoniebieski mundur, który rzucono na jej łóżko. Frederica przyniosła czyjś zapasowy mundur. Noszenie go było dziwnie pocieszające, ale gdy bitwa się zakończy, będzie musiał wrócić do właściciela. Prawdopodobnie nie powinna zostawiać na nim żadnych zmarszczek. Z tą myślą spróbowała złożyć go niewprawnymi rękami.
Ale mimo, że była żołnierzem, przez większość życia Lena nosiła tylko to, co miała w szafie. A kiedy wracała do domu, pokojówka zabierała jej strój i zajmowała się nim. Kiedy Lena spędzała czas na obronie Republiki po jej upadku, nie miała innego wyboru, jak tylko nauczyć się, jak w pewnym stopniu dbać o własne potrzeby, ale składanie ubrań nadal nie było jej wówczas zmartwieniem.
Szczególnie jeśli chodzi o marynarkę męską.
Gdy Lena przez chwilę się z nim bawiła, Frederica, która nad nią czuwała, westchnęła i wyrwała jej ją z rąk. Ponieważ liczba osób na stanowisku dowodzenia była obecnie większa niż przewidywano, nadmiarowy personel musiał dzielić pomieszczenia, aby wszyscy mogli się pomieścić.
„Oddaj to. Jesteś całkowicie beznadziejna, jeśli chodzi o prace domowe, prawda?”
„…Dziękuję, auditorze Rosenfort”.
„Ten tytuł jest uciążliwy. Mów mi po prostu Frederica, Vladileno”.
Frederica złożyła płaszcz w nieoczekiwanie energiczny i wyćwiczony sposób. Z tego, co powiedział o niej Shin, Frederica była mniej więcej tak samo utalentowana w gotowaniu jak Lena, ale najwyraźniej nie dotyczyło to sprzątania.
„…Jesteś w tym dobra.”
„Częścią roli maskotki jest w końcu pełnienie funkcji pokojówki. Choć nie pozwalają mi jeszcze dotykać żelazka, twierdząc, że jest zbyt niebezpieczne”.
Po chwili namysłu położyła złożoną kurtkę na biurku i zerknęła na Lenę.
„Kazano Ci odpocząć, prawda? Przyniosłam nam jedzenie, więc usiądź i zrób sobie przerwę, mówię.”
„Ale…”
Frederica zrobiła naprawdę, zupełnie nieprzyjemną minę.
„Naprawdę jesteś powolna w zrozumieniu, irytująca dziewczyno, prawda…? Ci na zewnątrz również teraz odpoczywają. Porozmawiaj z Shinei przez chwilę, nawet jeśli wszystko, co wymienicie, to tylko słowo lub dwa.”
Prawdopodobnie nie przetrwają pięciu dni, dopóki nie nadejdzie pomoc. Najwyżej mogą przetrwać kolejne dwa. Nękany wyczerpaniem i niecierpliwością Shin opuścił kontener po zakończeniu odprawy z dowódcami, która była wypełniona samymi złymi wiadomościami, i zastał tam czekającą na niego Lerche.
„Nie wygląda na to, żeby śnieg miał przestać padać tej nocy… Możecie zostawić nam pilnowanie. Wszyscy powinniście trochę odpocząć.”
Gdy spojrzał na nią pytająco, Lerche zdawała się rozumieć, o co chodzi w jego pytaniu.
„Nie potrzebujemy odpoczynku, bo jesteśmy mechanicznymi ptakami”.
„To może być prawdą w twoim przypadku…, ale nie w przypadku twoich Opiekunów”.
„Nie potrzebujemy dowodzenia nad nami w przypadku zwykłej nocnej warty. A niektórzy z Opiekunów przygotowali się na bezsenną czuwanie”.
…Jakie to naturalne. W bitwie oblężniczej nie było gwarancji, że noc oznacza koniec działań wojennych. Mimo to jej oferta była również bardzo pomocna dla Shina. Mógł walczyć bez kilku dni snu, ale jego wydajność i osąd na tym ucierpiałyby. Gdyby mógł sobie pozwolić na odpoczynek, zrobiłby to.
„Dziękuję… Ostrzegę cię, jeśli coś się zmieni.”
Lerche mrugnęła.
„Rozumiem. Zostawię jedną z nas u twego boku… Jednakże…”
Sposób, w jaki przechyliła głowę, wydał się Shinowi gestem nieco dziecinnym. Vika czasami nazywał ją siedmiolatką, co sugerowało, że zaczęła działać siedem lat temu. Ten niewinny gest wyglądał jak gest dziecka, które często to robi w tym wieku.
„…Sir Grabarzu. Czy chcesz przez to powiedzieć, że słyszysz ich krzyki nawet we śnie…?”
„Tak.”
„To jest…”
Lerche zabrakło słów. A jej zielone oczy przybrały zaniepokojony wyraz, co sprawiało wrażenie, jakby stał przed nim prawdziwy człowiek. Oczy osoby, której serce było otwarte na ból innej osoby.
„To musi być dla ciebie dość trudne. Mogę sobie tylko wyobrazić, jak to jest, ale ciągłe zakłócanie odpoczynku musi być dla człowieka straszliwą torturą”.
„…Nie bardzo.”
Było to doświadczenie, do którego Shin przyzwyczaił się po dziesięciu latach. Głośność jęków niemal się podwoiła, odkąd do walki włączono Psy Pasterskie, ale on już się do tego przyzwyczaił.
„Para-RAID był pierwotnie reprodukcją pozazmysłowych zdolności człowieka. Jak dobrze byłoby, gdyby z czasem można było opracować mechaniczne ograniczenie lub reprodukcję twoich zdolności… Zwłaszcza dla nas, którzy nie mają odpoczynku zaniepokojony. Moglibyśmy uwolnić Cię od ciężaru ostrzegania innych, bez odczuwania bólu i napięcia”.
Shin zmarszczył czoło ze złości. Uwolnić go?
„Nie zaciągnąłem się, żeby służyć jako alarm ostrzegawczy”.
„Wiem o tym. Zaciągnięcie się do wojska odbyło się wyłącznie z twojej woli. Prawdopodobnie powiesz, że też się do tego przyzwyczaiłeś, tak jak nie miałeś innego wyjścia, jak tylko przyzwyczaić się do jazdy na tym niesfornym Feldreẞie… Ale jeśli mogę swobodnie wyrazić swoją opinię, zbyt mocno się angażujesz, Sir Żniwiarzu. Podobnie jak pozostali szanowni Eighty-Sixterzy, masz cenny dar życia. Powinieneś bardziej cenić swoje dobro.”
To było naprawdę dziwne uczucie słyszeć, jak ktoś będący jedynie kopią sieci neuronowej zmarłej osoby – słyszeć te słowa Lerche która już nie żyła. Jakby niosły w sobie zbyt wiele realności i przez to trudno je było obalić.
Albo raczej…
„Dlaczego tak się na naszym punkcie skupiasz? Dla ciebie jesteśmy po prostu żołnierzami z innego kraju”.
Lerche milczała przez chwilę, jakby rozważała jego słowa. „…Ponieważ my, Sirins, jesteśmy, w pewnym sensie, jak… Tak, jak pralki.”
„……….?”
Pralki?
„Naszą rolą jest praca w zastępstwie ludzi. Naszym celem jest udział w pracy człowieka… I jako pralka, patrząc na osobę przed nią ciężko pracującą, podczas gdy ja siedzę nieużywana, nie mogę powstrzymać się od myśli: Gdyby tylko pozwolili nam wykonywać całą tę ciężką pracę i poświęcić swój czas na kochanie się nawzajem, na opiekę nad ich dziećmi, na ulepszanie i cieszenie się ich życiem. Ponieważ…”
…to są przywileje, których nigdy nie będziemy mogli doświadczyć.
Gdy Shin stał w milczeniu, Lerche się do niego uśmiechnęła. Dumny, promienny uśmiech, oderwany od tego, jak okropne były jej słowa.
„Jesteśmy małżeństwem maszynerii i śmierci, połączonych ze sobą w walce. Nie mamy przyszłości. Wszystko, co mamy, to cel, który nam dano. Ale wy jesteście żyjącymi i macie wolność, by życzyć sobie czegoś w przyszłości… Możecie życzyć sobie wszystkiego, w przeciwieństwie do nas”.
„…Jesteś…”
„Nie człowiekiem, tak? Sir Żniwiarzy, dla Ciebie, który słyszysz głosy umarłych, czy my…?”
Kiedy zapytała go o to z gorzkim uśmiechem, Shin nie mógł się zmusić, by odpowiedzieć od razu. Słyszał głosy. Dochodzące od Sirins przed nim. Podobnie jak Legion, były to głosy żalu. Tych, którzy umarli i zostali odsunięci od miejsca, w którym mieli być, duchów, które płakały i płakały, błagając, by pozwolono im odejść.
Te same głosy, co u wielu jego towarzyszy, którzy stali się Czarnymi Owcami. Te same, co u dalekiego krewnego młodego człowieka, którego nigdy nie spotkał… Te same, co u brata, którego pomścił. Co oznaczało, że byli martwi. Już nie żyli. Gdyby Shina zapytano, czy zaliczają się do żywych, mógł odpowiedzieć tylko zaprzeczeniem. Nie żyli.
Ale z jakiegoś powodu nie mógł się zdobyć na takie stwierdzenie, powiedzenie im, że są tylko duchami, że nie są ludźmi. Ponieważ byłoby to równoznaczne ze stwierdzeniem, że jego brat i jego niezliczeni towarzysze również nie są ludźmi.
Być może wyczuwając wewnętrzny konflikt stojący za milczeniem Shina, Lerche wzruszył ramionami.
„…Rozumiem. Wydaje się, że dla Ciebie nie jesteśmy niczym więcej niż tylko przeniesionymi zwłokami.”
“…Nie żyjesz – to prawda. Ale…”
Shin zamilkł, nie mogąc uporządkować swoich myśli, a ona po prostu uśmiechała się promiennie.
„Nie zrozum mnie źle, Sir Grabarzu. Nie pragnę stać się człowiekiem ani nie pragnę być traktowana jak kiedyś. Jestem mieczem i tarczą księcia Viktora i dlatego nie potrzebuję kruchego serca i ciała człowieka… Jednakże…”
Lerche spojrzała na jej ciało i uśmiechnęła się lekko.
“…Nie jestem osobą, na której wzorowano się. Jestem jedynie ostatnimi śladami mózgu tej osoby. I to samo rani mojego mistrza…. I uświadomienie sobie tego sprawia, że czuję się…. Tak, to sprawia, że czuję się samotna.”
„…….”
W przeciwieństwie do innych Sirins, głos wołający z jej wnętrza nie był męski. Nie należał do żołnierza Zjednoczonego Królestwa – którzy byli wyłącznie dorosłymi mężczyznami – co oznaczało, że prawdopodobnie to nie był ktoś, kto zginął w bitwie. Miała też złote włosy, nie do odróżnienia od ludzkich i nie miała quasi-nerwowego kryształu na czole.
Prawdopodobnie zasadniczo różniła się od innych Sirins, które miały być używane na polu bitwy zamiast ludzi i w związku z tym wyróżniono je, aby oznaczyć je jako substytuty. Jej wygląd dał jasno do zrozumienia, że nie była przeznaczona do walki, ale była zamiast tego stworzona z zamiarem wskrzeszenia konkretnej osoby.
“…Kim byłaś…. oryginalnie?”
Vika, nie zostawię Cię….
Tak, głos powtórzył swoje ostatnie myśli, ale jednocześnie powtarzał chęć przejścia dalej, tak samo jak głosy niezliczonych innych duchów. To był głos Lerce, choć kilka lat młodszy. Głos młodej dziewczyny, niczym ćwierkanie ptaka.
„Lady Lerchenlied…. Była przybraną siostrą Jego Wysokości.”
A więc był to ktoś, kogo Vika znał…. Tak samo jak jego matka, która zmarła wkrótce po jego urodzeniu.
Wąż Kajdanów i Rozpadu – Gadyuka.
Tak nazywała się żmija, która swoją reputację zawdzięczała łańcuchowy wzór jego łusek; jad, który był tak silny, że mógł skorodować ludzkie ciało, a anegdoty mówiące o tym jak się narodził, zjadł mięso swoich rodziców, zabijając ich w ten sposób. Był to najwyraźniej przesąd wynikający z faktu, że było to zwierzę jajożyworodne. Pożerał bliskich, po prostu dlatego, że żył.
Po raz pierwszy Shin poczuł, że rozumie uczucia tego wężowego księcia, który tak chętnie nosił to imię. Ponieważ dźwiganie ciężaru śmierci najbliższych mu osób było uczuciem, które poruszyło serce Shina tak samo – było aż nad zbyt znajome.
„Z tego, co słyszałem, towarzyszyła Jego Wysokości podczas pierwszej bitwy i tam zmarła. To ciało zostało wykonane na obraz Lady Lerchenlied.”
– Czy Lerche pragnie wrócić tam, gdzie jej miejsce?
Vika go o to zapytał… Ponieważ to on uwiązał ją i związał z tym światem. I to był powód jego miny, gdy Shin potwierdził, że ona tego chce.
„Jego Wysokość stworzył mnie, abym wskrzesiła Lady Lerchenlied. Ale moje ciało i dusza nie należą do Lady Lechrenlied i nie posiadam żadnych jej wspomnień. Samo to… jest strasznie frustrujące.”
„…Przepraszam, że powiedziałam Ci coś tak dziwnego. Proszę zapomnij o tej rozmowie… I…. dobrej nocy.”
I z tym wesołym uśmiechem Lerche odeszła, a Shin wrócił do opancerzonego pojazdu transportowego. Juggernauty również były przechowywane w pojeździe, ale pozostali członkowie plutonu jeszcze nie wrócili. Prawdopodobnie rozmawiali z towarzyszami z innych eskadr.
Para-RAID włączył się nagle i znajomy głos przypominający srebrny dzwonek zwrócił się do niego nieśmiało.
„-Shin?”
„Lena. Co…?”
Shin już miał o coś zapytać, ale delikatnie umilkł. W głosie Leny nie było cienia paniki, która wskazywałaby na stan wyjątkowy. To był ten sam lekko zrelaksowany ton, jaki miała, kiedy Rezonowała z nimi każdego wieczoru w koszarach. Mimowolnie pozwolił sobie na krzywy uśmiech, który można było rozpoznać jako coś, co było w nim nieświadomie utrzymywane w napięciu i nagle się rozluźniło.
Lena najwyraźniej odetchnęła z ulgą. Shin skierował swoje pytanie w stronę ulgi do Rezonansu:
„Czy wszystko w porządku?”
„W jakiś sposób mamy się dobrze. Dzięki wam chłopaki, zajęliście główne siły Legionu.”
Następnie zapytała szczerze, „Zimno Ci, prawda? Frederica powiedziała, że na zewnątrz szaleje zamieć…”
„Nie jest to nic, z czym nie moglibyśmy sobie poradzić. Na liniach frontu Federacji jest dosyć zimno zimą, chociaż nie jest to do końca porównywalne z chłodem, jaki panuje tutaj. A my mamy sprzęt, który to pomieści.”
Opancerzone pojazdy transportowe były pierwotnie przeznaczone do transportu dalekobieżnego Feldreẞa. Zbudowano je, aby służyły za quasi-koszary, gdy nadchodził czas zatrzymania się i rozbicia obozu i chociaż daleko im było do idealnego i wygodnego zakwaterowania, były wystarczająco dobre, aby w nich odpocząć. Poza tym były znacznie lepsze niż tanie siedziska w ciasnym kokpicie tej aluminiowej trumny, które zostały zaprojektowane na przekór samej idei ekonomii.
„Czy koś został ranny…? Zapomniałam zapytać, ale nie widzę zbyt wiele, korzystając z Para-RAIDu.
Głos Shina miał ten sam spokojny, zrównoważony ton, co zawsze. Ale Lenie przyszło do głowy, że jeśli będzie próbował ukryć przed nią prawdę…, jeśli miałby to ukryć, żeby oszczędzić jej bólu, związanego z wiedzą, że ktoś został ranny lub zabity, nie miałaby możliwości się o tym dowiedzieć.
„Jest tak samo jak dwa lata temu, prawda…? jestem za murami, a wy musicie znosić całą walkę. Więc jeśli zostaniecie zranieni lub będziecie cierpieć… Nigdy się o tym nie dowiem, chyba że ty mi powiesz.”
I zamknęła ich na polu bitwy, aby zapewnić sobie przetrwanie. Powodem, dla którego Shin i pozostali walczyli, było częściowo to, że brakowało im zapasów, aby wszyscy mogli się wycofać, a częściowo dlatego, że gdyby to zrobili, zostawiliby Lenę i innych w tyle, aby mogli przetrwać w forcie. Ponieważ zatrzymali się w trosce o nich, kiedy cytadela upadła i przez to zostali uwięzieni w blokadzie. Gdyby nie było Leny i innych tutaj, z trudem mogliby wycofać się w bezpieczne miejsce.
Jeśli ktoś został ranny…, jeśli ktoś został w tym celu poświęcony, to wszystko byłoby ich winą. W takim razie przynajmniej…
„Jesteś teraz w najniebezpieczniejszym miejscu ze wszystkich, Lena. I to nie tak, że też nie walczysz,” odpowiedział Shin, być może świadomy swojego wewnętrznego konfliktu, a może nie…. To była ta niewymagająca wysiłku życzliwość pozwalająca przy Lenie pozostać przy nim.
Zanim się zorientowała, na jej ustach pojawił się gorzki uśmiech.
A jeśli tak…, jeśli tak jest…. to ja powinnam powiedzieć te zimne słowa.
„-Shin. Jeżeli…”
To, co następnie powiedziała Lena, napełniło Shina taką złością, że włosy stanęły mu dęba.
„…Jeśli myślisz, że możesz zostać zniszczony, chcę, abyś zapomniał o nas i wycofał się… A jeśli to niemożliwe dla nas wszystkich, to przynajmniej część z was-”
„Oszaleję, Lena.”
Przerwał jej. To była jedyna rzecz, której nie mógł znieść i pozwolić jej powiedzieć.
„Namawianie nas, abyśmy Cię porzucili i uciekli jest dla nas obrazą. Więc nawet jeśli to ty, pułkowniku… Nawet jeśli taki był rozkaz, nie posłucham.”
„Nie mówię Ci, żebyś uciekał. Strategiczny odwrót to całkowicie realna strategia… I to nie tak, że nigdy wcześniej nie porzuciłeś pewnych rzeczy. Zrobiłeś to, aby chronić swoich przyjaciół, którzy wciąż żyli. Jak wtedy, gdy powiedziałeś Anju, aby nie atakowała Kaie.”
„To… Tch…”
Odruchowo myślał o zaprzeczeniu jej argumentom, ale zamilkł, gdy zdał sobie sprawę, że nie może. Nie chodziło tylko o Kaie. Byli inni, których nie mógł ocalić… tak wielu innych. Nie mógł pozwolić, aby wielu ludzi zginęło w imię ratowania jednej osoby, i nie ryzykowali też własnego życia ochraniając inną.
„Masz rację, ale…”
„Nie obwiniam Cię. Jesteś kapitanem drużyny, więc to naturalne, że wybrałeś ścieżkę, która uratuje najwięcej ludzkich istnień… To to samo. Nie chcę, abyś przepraszał za te wybory.”
„….!”
To nie było to samo. Odrzucał rzeczy, które uważał za niepotrzebne, więcej razy, niż był w stanie zliczyć. Ale to nie o samo, co pozostawienie jej tutaj na śmierć. To prawda, że w przypadku Shina i Eighty-Sixterów, towarzysze w końcu giną. Podobnie jak jego ojciec, matka i brat, którzy poszli walczyć z jego powodu. Podobnie jak 576 towarzyszy, których zabrał ze sobą z Osiemdziesiątego Szóstego sektora. Jak Eugene, którego wywabił z niedoli.
Nawet Fido, który walczył u jego boku dłużej niż ktokolwiek inny, w pewnym momencie go opuścił. Jedyną różnicą było to, kto zostawił go pierwszy, ale ostatecznie wszyscy zostawili Shina i poszli dalej, mimo, że żaden z nich nie chciał umrzeć. A teraz kazała mu tak beztrosko ją porzucić. Bez jej wiedzy jej słowa próbowały odsunąć od niego pierwsze życzenie, jakie kiedykolwiek wypowiedział.
Chcę Ci pokazać morze, pragnął tego.
Jednak jej słowa brzmiały Zostaw mnie za sobą.
Jeśli była jego towarzyszką, jeśli walczyła u jego boku, może to oznaczać, że nawet Lena w końcu również go zostawi. Wiedział to dobrze. Albo… tak mu się wydawało. Jednak pomimo tego, nie mógł się do tego przyznać. Nie chciał nawet rozważać możliwości jej utraty…
„…Shin.”
„Nie.”
Kiedy odruchowo warknął na nią, nawet on nie mógł powstrzymać się od uświadomienia sobie…, że jego głos brzmiał, jak głos zagubionego, zranionego dziecka wpadającego w złość.
